Z pośród 751 przebadanych pracodawców aż 22 proc. deklaruje zwiększenie zatrudnienia, 8 proc. chce redukcji etatów, a 67 proc. nie planuje żadnych zmian personalnych. W porównaniu z poprzednim kwartałem liczba firm planujących rekrutację zwiększyła się więc o 2 pkt proc. Eksperci tłumaczą to przede wszystkim wzrostem popytu na prace sezonowe. Ze wstępnych wyliczeń wynika, że w najbliższym kwartale zatrudnienie powinno znaleźć ok. 100 tys. osób.

Analityków najbardziej cieszą prognozy wzrostu zatrudnienia w firmach produkcyjnych. Sektor wytwórczy z kwartału na kwartał zwiększa rekrutację, co zdaniem Wiktora Wojciechowskiego z Forum Obywatelskiego Rozwoju potwierdza tezę, że polska gospodarka rozwija się w miarę stabilnie, a liczba zamówień w firmach z miesiąca na miesiąc rośnie. – Ale w tej chwili trudno powiedzieć, na ile optymizm przedsiębiorców przełoży się na zmniejszenie bezrobocia pod koniec roku – mówi Wojciechowski.

Do tej pory bowiem, pomimo że firmy od kilku miesięcy przyjmują nowych ludzi, liczba osób bez pracy topniała bardzo powoli: w lutym stopa bezrobocia wyniosła 13,2 proc., a w marcu – 13,1 proc. W kwietniu skurczyła się do 12,4 proc. a w maju – do 12,2 proc.

Ekonomiści wzrost zatrudnienia przy jednocześnie wysokim bezrobociu tłumaczą m.in. ograniczeniem wcześniejszych emerytur przy wysokiej liczbie wchodzących na rynek pracy absolwentów. To oni mają dziś największy problem ze znalezieniem pracy, bo firmy nie chcą zatrudniać ludzi bez doświadczenia zawodowego. – Nawet spółki, które narzekają na brak rąk do pracy, wolą przyjmować osoby z praktyką – mówi Wojcechowski.

Szansą dla młodych ludzi powinny być centra usługowo-finansowe. Z badań Instytutu Outsourcingu wykonanych przez Millward Brown SMG KRC wynika, że ponad 60 proc. firm z branży planuje wzrost zatrudnienia. Młodych absolwentów wyższych uczelni zamierzają zatrudnić m.in. spółka Infosys, Holicon czy Hewlett Packard.

– Jeśli tendencja wzrostu zatrudnienia utrzyma się i liczba ofert pracy będzie rosła, to jest szansa, że stopa bezrobocia pod koniec roku spadnie do 11 proc. – mówi Iwonna Janas, dyrektor Manpower. – Spodziewany jest także wzrost płac. Z wyliczeń firmy wynika, że pod względem optymizmu polscy pracodawcy znajdują się dziś na trzecim miejscu wśród badanych krajów. Lepiej od nas wypadają Turcja i Rumunia.