Ten sposób oszczędzania ma dla przedsiębiorstw sporo zalet. – PPE to jedyna forma grupowego oszczędzania, w której zysków nie obciąża podatek Belki, a część finansowana przez pracodawcę, do wysokości 7 proc. wynagrodzenia pracownika, jest zwolniona ze składek odprowadzanych do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych – mówi „DGP” Sławomir Tryfon z Aviva Towarzystwo Ubezpieczeń na Życie.

Ale zdaniem ekspertów, żeby ożywić rynek, potrzebne byłoby też zwolnienie składki z podatku PIT. Poza tym części firm nie odpowiada model, który nie pozwala różnicować procentowej wysokości składek w zależności od tego, na ile pracodawca jest zadowolony z pracownika. Taką możliwość daje coraz popularniejszy tzw. IV filar, czyli programy dobrowolne, nierejestrowane w Komisji Nadzoru Finansowego (KNF).

Kolejną barierą, choć wyolbrzymianą, jest strach pracodawców przed formalnościami związanymi z utworzeniem i prowadzeniem programu. O tym, że prowadzenie PPE nie jest wcale takie trudne, KNF chce przekonać firmy i pracowników na bezpłatnym seminarium 27 czerwca. – Poruszona zostanie m. in. kwestia opłacalności prowadzenia programu dla pracodawcy, w tym zachęt o charakterze finansowym, a także korzyści dla pracowników – mówi „DGP” Mateusz Popek z KNF, współorganizator seminarium.

Z opublikowanego ostatnio raportu KNF wynika, że na koniec 2010 r. 342,5 tys. pracowników miało odłożone na PPE 6,3 mld zł. To o 26 proc. więcej niż w 2009 r.

Najwięcej programów, bo 795, prowadziły w imieniu pracodawców firmy ubezpieczeniowe, 285 TFI, a 33 realizowano w ramach pracowniczego funduszu emerytalnego założonego przez jednego przedsiębiorcę lub grupę przedsiębiorców – np. PFE Telekomunikacji Polskiej. Poza wielkimi przedsiębiorstwami od paru lat PPE zakładają też kilku-czy kilkunastoosobowe przedsiębiorstwa usługowe.