Narodowy Fundusz Zdrowia chce skrócić szpitalne kolejki do prostych zabiegów. Ma się to udać dzięki rozporządzeniu w sprawie świadczeń gwarantowanych w zakresie ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (AOS), które czeka na publikację w Dzienniku Ustaw.

Obecnie pacjent zamiast uzyskać pomoc medyczną w tzw. warunkach ambulatoryjnych, czyli w przychodni specjalistycznej, jest odsyłany do szpitala. W efekcie żeby można było wykonać nieskomplikowane badania i zabiegi, musi być hospitalizowany. To powoduje sztuczne wydłużanie szpitalnych kolejek, podczas gdy rola specjalistów zatrudnionych w ambulatoriach kończy się na stwierdzeniu, że pacjent wymaga leczenia.

Jak tłumaczy w wywiadzie dla „DGP” Jacek Paszkiewicz, prezes NFZ, takie działanie specjalistów, chociaż na pierwszy rzut oka nieracjonalne, ma swoje uzasadnienie finansowe.

– Za poradę w AOS fundusz płaci lekarzowi 40 zł. Nie jest to w żaden sposób dla niego motywujące, żeby za te pieniądze faktycznie zająć się pacjentem, zrobić prześwietlenie i złożyć złamanie. Łatwiej jest odesłać go do szpitala. Nowe przepisy mają zmienić tę praktykę – zapewnia prezes NFZ.

Zwiększenie wyceny świadczeń w AOS oznacza jednak dodatkowe koszty. Resort zdrowia w uzasadnieniu do projektu rozporządzenia szacował je na 200 mln zł. O ekstrapieniądze może być jednak trudno, biorąc pod uwagę obniżone wpływy funduszu z KRUS. W tym roku po raz pierwszy do NFZ trafiła z góry ustalona kwota – 1,8 mld zł. To oznacza zdecydowany spadek w porównaniu z latami poprzednimi.

– Minister finansów musiał odejść od dotychczasowego sposobu finansowania składki za rolników, bo sposób ten został zakwestionowany przez Trybunał Konstytucyjny (TK). Minister wybrał więc rozwiązanie przejściowe do czasu wejścia w życie nowych przepisów, które będą zgodne z orzeczeniem TK. W efekcie mamy sztywny ryczałt – tłumaczy Jacek Paszkiewicz.

Problem w tym, że rząd nie przedstawił jeszcze żadnej propozycji, na czym te nowe zasady będą polegać. Natomiast Narodowy Fundusz Zdrowia już musi planować swój przyszłoroczny budżet. Jak na razie przy jego tworzeniu opiera się na tegorocznych wpływach z KRUS. Nie ma bowiem innego wyjścia.