Odmowa szybkiego wykonania badań prenatalnych u kobiety w ciąży, u której istniało podejrzenie wad genetycznych płodu, narusza Europejską Konwencję Praw Człowieka - uznał Trybunał w Strasburgu i przyznał kobiecie 60 tys. euro odszkodowania od państwa polskiego.
Publikacja: 26 maja 2011, 12:47 Aktualizacja: 26 maja 2011, 12:58
Sprawę do Trybunału skierowała kobieta, która w lutym 2002 r., będąc w ciąży, usłyszała od swojego lekarza przy badaniu ultrasonograficznym, że dziecko może mieć wady genetyczne. Powiedziała wówczas, że w takim przypadku podjęłaby decyzję o usunięciu ciąży.
Kobieta zwróciła się do lekarza o skierowanie na amniopunkcję, by dokładniej ustalić, czy płód rzeczywiście ma wady genetyczne, ale spotkała się z odmową. W marcu kobieta i jej mąż zwrócili się do lekarza o usunięcie ciąży. Lekarz odmówił. 11 marca kobieta została przyjęta do szpitala w T., jednak powiedziano jej, że decyzja o usunięciu ciąży nie może zostać podjęta, gdyż mogłoby to stanowić zagrożenie dla jej życia.
Kilka dni później kobietę przewieziono do szpitala w Krakowie, gdzie - jak podaje Trybunał - badający ją lekarz skrytykował fakt, że rozważa usunięcie ciąży i odmówił przeprowadzenia testów genetycznych. Kobietę poinformowano także, że szpital odmawia wykonania aborcji i że nie wykonywano jej w szpitalu od 150 lat. Przy wypisie ze szpitala zaznaczono, że płód ma pewne cechy nieprawidłowe, co potwierdziło badanie ultrasonograficzne.
W dwa dni później przeprowadzono amniopunkcję. Kobieta była wówczas w 23. tygodniu ciąży; na wyniki miała poczekać dwa tygodnie. 29 marca zwróciła się do szpitala w T. o usunięcie ciąży na podstawie ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z 1993 roku w przypadku trwałego uszkodzenia płodu. Ustawa dopuszcza aborcję, ale do czasu, nim płód jest zdolny do samodzielnego życia - czyli do 24. tygodnia ciąży.
W kwietniu kobieta otrzymała potwierdzenie, że dziecko cierpi na syndrom Turnera. Ponowiła wówczas prośbę o dokonanie aborcji. Lekarz szpitala w T. stwierdził jednak, że czas, w którym kobieta mogła usunąć ciążę, minął. 11 lipca urodziła dziewczynkę z syndromem Turnera (zespół wad wrodzonych spowodowany całkowitym lub częściowym brakiem jednego z chromosomów X, występuje u 1 na 2000-2500 urodzonych dziewczynek). Mąż kobiety opuścił ją zaraz po urodzeniu dziecka.
Kobieta skierowała sprawę do sądu. Pozwała też lekarza, który ujawnił w prasie dane, dotyczące jej stanu zdrowia.
W październiku 2005 roku Sąd Okręgowy w Krakowie przyznał jej odszkodowanie od lekarza w wysokości 10 tys. zł, ale nie uwzględnił roszczenia o odszkodowanie ws. badań prenatalnych. Kobieta wniosła apelację, ale została ona odrzucona w lipcu 2006 roku. Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego; ten skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia. W październiku 2008 roku Sąd Apelacyjny w Krakowie przyznał kobiecie 20 tys. odszkodowania ze względu na fakt, że lekarz badający ja na początku ciąży nie zlecił na czas testów genetycznych i 30 tys. od lekarza. Jednocześnie przyznał jej 5 tys. zł odszkodowania od szpitala w T. i 10 tys. od szpitala w Krakowie.
Równocześnie ze skierowaniem sprawy do polskich sądów, kobieta wniosła sprawę do Trybunału w Strasburgu w 2004 roku. Podkreślała, że została pozbawiona prawa do badań genetycznych, a kiedy zostały one wykonane, minął czas, gdy mogła dokonać aborcji. Podkreślała, że naruszone zostały wobec niej: art. 3 Konwencji zakazujący nieludzkiego lub poniżającego traktowania, art. 8, gwarantujący prawo do życia prywatnego i rodzinnego oraz art. 13 (prawo do skutecznego środka odwoławczego). Trybunał uznał, że doszło do naruszenia art. 3 i 8 Konwencji.
1: Anna z IP: 80.50.55.* (2011-05-26 15:17)
Fakt że domagała się usunięcia ciąży w 23 tyg. b źle o niej świadczy. Nikt jej tego dziecka "nie wyczarował", spłodzili go wspólnie z mężem i jakie jest takie powinni wychowywać.
2: obserwator z IP: 78.8.128.* (2011-05-26 19:32)
Ludzie bez zasad wyłudzają pieniądze od państwa, a dla sędziów ze Strasburga, sumienie ludzkie i prawo do życia osoby ułomnej - nie ma żadnej wartości.
Czy rzeczywiście osoby kalekie nie mają prawa do życia? Idea zabijania osób niepełnosprawnych, będących ciężarem ekonomicznym dla społeczeństwa znana była jeszcze w starożytności (np. w Sparcie porzucano ułomne noworodki poza miastem, na górze Tajget). W czasach nowożytnych, a zwłaszcza w III Rzeszy, uzasadnieniem takiego postępowania były ideologie eugeniki negatywnej (tj. eliminacji genów obciążających pulę genetyczna społeczeństwa), z której bezpośrednio wywodziła się propagowana w III Rzeszy tzw. "higiena rasowa" (niem. Rassenhygiene) oraz prymitywnego darwinizmu społecznego (osobniki chore i nieprzystosowane są eliminowane w "walce o byt").
Przed wojną do kancelarii Hitlera nadszedł list od niejakiego Knauera, ojca niemowlęcia, które urodziło się z niedorozwojem jednej stopy oraz było pozbawione jednego przedramienia, ślepe i z "wrodzonym idiotyzmem". Autor listu prosił aby dziecku temu udzielono "łaski śmierci", tak by je "usunąć" (niemowlę to było badane w klinice pediatrycznej w Lipsku przez prof. Wernera Catela, który zaproponował wystąpienie z taką prośbą do Hitlera). Hitler polecił swemu lekarzowi osobistemu dr. Karlowi Brandtowi, aby zbadać to dziecko i jeśli informacje okażą się prawdziwe - zabić je. Polecił również Brandtowi oraz szefowi swojej kancelarii Philippowi Bouhlerowi, aby w przyszłości podobne przypadki załatwiali podobnie. Dziecko Knauera prawdopodobnie zginęło zabite zastrzykiem. Czym sposób myślenia sędziów ze Strasburga różni się od sposobu myślenia zdegenerowanego Hitlera?
Początkowo dzieci które uznawano za "niegodne życia" zabijano poprzez wstrzyknięcie śmiertelnej dawki barbituranów lub morfiny. W miarę rozszerzania akcji T4 zabijanie zastrzykami uznano za nieefektywne i rozpoczęto eksperymenty z zabijaniem trującym gazami (tlenkiem węgla, spalinami samochodowymi, później także cyjanowodorem).
Ostatnie zabójstwo przy pomocy zastrzyku niepełnosprawnego czteroletniego dziecka nazwiskiem Richard Jenne, miało miejsce w trzy tygodnie po kapitulacji III Rzeszy, w dn. 29 maja 1945 w szpitalu w Kaufbeuren k. Monachium. Czy była to rzeczywiście ostatnia ofiara akcji T-4?
Dzięki nowoczesnym badaniom mamy teraz zmodyfikowaną akcję T-4.
Czy rzeczywiście prawo do życia prywatnego i rodzinnego, jest ważniejsze niż prawo do życia ułomnego człowieka? O czym świadczy dzisiejsze prawo? Czyż nie jesteśmy zdegenerowani i tego nie dostrzegamy?
Po II wojnie światowej, przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze toczył się osobny proces lekarzy w wyodrębnionym procesie towarzyszącym przed Amerykańskim Trybunałem Wojskowym Nr 1 w Norymberdze – wśród 27 sądzonych lekarzy niemieckich siedmiu zostało skazanych na śmierć przez powieszenie, pięciu na karę dożywocia, dwóch na 20 lat więzienia, jeden na 15 lat więzienia oraz jeden na 10 lat. Pozostałych lekarzy uniewinniono. Dziś Trybunał w Strasburgu ukarał Polskę, za to, że niektórzy Polacy odważyli się działać zgodnie z sumieniem i inaczej niż naziści. Czyż tak nie jest?
3: agw z IP: 188.146.73.* (2011-07-13 13:29)
ja pitolę, co za ludzie na tym forum. Skoro miała prawo, to miała, jej sumienie. Słabo mi się robi od czytania takich moherów jak wy.
4: FACET z IP: 81.190.63.* (2011-07-13 13:42)
jasne, odezwali sie obroncy zycia i moralisci . Nawet nie wiesz madralo ile niechlubnych wynikow eksperymentow nazistow wykorzystywanych jest do dzis, wlasnie przede wszystkim w medycynie. Dlaczego lekarz ma decydowac o tym jak ja mam zyc ? I co mnie obchodzi jego religia ? Medycyna nie jest religia. Zapewne ten czysty moralny ginekolog zmienilby zdanie gdyby ta kobieta zaproponowalaby mu 5 tys za zabieg. Jak jestescie takimi obroncami zycia to zrzuccie sie co miesiac na leki i rehabilitacje takich dzieci , albo zrezygnujcie z pracy i zamknijcie sie w domu z takim dzieckiem do konca zycia. A jak wasza 12 letnia corke zgwalci ktos po drodze ze szkoly to wychowujcie wtedy nie jedno, ale dwoje dzieci . Wiem, nierealne, bo w waszych ciasnych XIX-wiecznych i ultraprawicowych glowach wyobrazni na to nie starcza...
5: Marysia z IP: 89.79.77.* (2011-07-13 15:11)
Polscy katole powinni się cieszyć, że ta kobieta dostała odszkodowanie, w końcu ma na utrzymaniu ciężko upośledzone dziecko.
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Zakład Ubezpieczeń Społecznych daruje właścicielom firm niektóre zaległości. Wnioski o umorzenie powinni móc składać także wspólnicy spółki.