Sektor nowoczesnych usług biznesowych przekonuje, że w związku z planowanym nałożeniem na studentów obowiązku opłat za drugi kierunek studiów może obniżyć się liczba wykwalifikowanych pracowników.
Publikacja: 23 maja 2011, 03:00 Aktualizacja: 23 maja 2011, 09:22
Jak wskazują eksperci z tej branży, centra usług biznesowych zatrudniają głównie absolwentów mających dyplomy nawet kilku kierunków studiów.
– Największa konkurencja między pracodawcami sektora toczy się dziś m.in. o absolwentów finansów i księgowości czy rachunkowości, którzy jednocześnie mają dyplom filologii obcej. Szczególnie cenieni są specjaliści, którzy posługują się biegle językami mniej popularnymi, takimi jak niderlandzki, czeski, węgierski czy szwedzki, a jednocześnie mają wiedzę np. z obszaru finansów – wylicza Agnieszka Jackowska, dyrektor zarządzająca Infosys BPO Poland. Dodaje, że nowelizacja ustawy prawdopodobnie przyczyni się do spadku liczby studentów zainteresowanych drugim kierunkiem, a w konsekwencji doprowadzi do zmniejszenia liczby wysoko wykwalifikowanych specjalistów.
Z kolei zdaniem Sebastiana Gerstmanna, dyrektora personalnego Xerox Polska, efekty nowelizacji ustawy są w tym momencie trudne do przewidzenia. – Zasady, które działają np. w USA, niekoniecznie będą dobrze funkcjonować u nas. W krajach zachodnich młodzi mają większe szanse na stypendia oraz szersze możliwości zarobienia na studia niż w Polsce. Może się okazać, że wprowadzenie płatnego dodatkowego kierunku, a co za tym idzie zmniejszenie zainteresowania drugim fakultetem, będzie oznaczać większą koncentrację na jednej dziedzinie oraz mocniejszą specjalizację w konkretnym obszarze – uważa Gerstmann.
Tymczasem resort nauki i szkolnictwa wyższego tłumaczy, że wprowadzenie odpłatności za drugi kierunek ma uszczelnić system i przypomina, że najlepsi studenci wciąż będą mogli realizować drugi kierunek bezpłatnie. – Dzisiaj nie tylko najlepsi studiują drugi kierunek, lecz także ci, którzy zrobili sobie z tego receptę na życie i studiują na drugim, trzecim czy czwartym kierunku, zmieniając kolejne studia i studiując na koszt podatników. Nam zależy na tym, aby ten system był bardziej szczelny – tłumaczyła w lutym w Sejmie minister nauki Barbara Kudrycka, podając jednocześnie przykład studenta, któremu udało się studiować aż na szesnastu kierunkach.
Dzięki rozwiązaniom, które mają wejść w życie od najbliższego roku akademickiego, aż 40 tys. maturzystów będzie miało ułatwioną drogę w staraniach o indeks.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: m.a z IP: 84.10.68.* (2011-05-23 07:48)
Doprawdy czy trzeba studiowac filologie by biegle nauczyc sie praktycznie jezyka?
A moze pracodawcy raczej zaapelowali by do uczelni by w koncu korzystajac z mozliowsci wprowadzonych przez nowelizacje, stworzyli w porozumieniu z pracodawcami mozliwosc indywidualnego ksztaltowania profilu absolwenta?
Na razie, podobno najlepsza polska uczelnia (wg rankingu RP-Perspektywy) proponuje TRIADY, ktore w mojej skromnej opinii sa zaprzeczeniem ducha obecnej nowelizacji i KRK. Za to gwarantuja "zabezpieczenie pensum" dla wykladowcow roznych nieprzydatnych dla absolwentow tematow...
2: m.a z IP: 84.10.68.* (2011-05-23 07:54)
"Jak wskazuja eksperci z branzy". A moze poprosimy o nazwiska by czytelnicy mogli ocenic kim sa i jakie sa kompetencje tych "ekspertow"...
Inne nasuwajacy sie wniosek. W krajach, ktorych studenci zaciagaja kredyty by opacic studia wyzsze musza byc okropnie niewykwalifikowani absolwenci po tylko "jednym kierunku"...
Zastanawiam sie jaka jeszcze bzdure polscy dziennikarze bezkrytycznioe powtorza w mediach jako opinie autorytetow lub ekspertow...
3: oświecony z IP: 178.42.44.* (2011-05-23 08:00)
Chodzi tylko o tanią siłę roboczą dla zachodu. Robol nie musi dużo umieć.
4: x z IP: 79.163.115.* (2011-05-23 10:00)
DGO jest tubą propagandową prywaciarzy i samorządowców
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Zakład Ubezpieczeń Społecznych daruje właścicielom firm niektóre zaległości. Wnioski o umorzenie powinni móc składać także wspólnicy spółki.