Na kształcenie w technikach decyduje się jedynie 30 proc. gimnazjalistów.

– Młodzieży nie przekonują argumenty, że łatwiej znaleźć pracę tym osobom, które mają w ręku konkretny fach – mówi Alicja Górna, dyrektor Zasadniczej Szkoły Zawodowej im. Stanisława Staszica w Toruniu.

Aby zachęcić gimnazjalistów do wyboru szkół zawodowych, Ministerstwo Edukacji Narodowej (MEN) rozpoczęło działania mające na celu ich promocję. Prowadzi konkurs Lider Edukacji Zawodowej. Zwycięskie szkoły mogą zdobyć sprzęt potrzebny do nauki zawodu (na przykład wyposażenie warsztatów samochodowych czy szkolnej gastronomii). Ministerstwo przeznaczyło na niego 2 mln zł środków unijnych z Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki (PO KL). Ale zdaniem dyrektorów szkół to tylko kropla w morzu potrzeb.

– Modernizacja sprzętu w szkołach, tak by dobrze przygotowywał do zawodu, jest potrzebna, ale to nie zachęci młodzieży do wyboru zawodówki, konieczne są inne działania – uważa Alicja Górna.

Więcej środków powinno być kierowanych dla samych uczniów, a nie tylko na wyposażanie szkół.

– Aby zachęcić gimnazjalistów do wyboru zawodówki, dla najlepszych uczniów powinny być dodatkowe stypendia – mówi Ewa Antropik-Konieczna, wicedyrektor Zasadniczej Szkoły Zawodowej im. Witolda Bierawskiego w Świebodzinie.

Takie działania podjęło Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW), aby zachęcić do wyboru nauki na uczelniach technicznych. Z pieniędzy UE najlepsi studenci mogą dostać nawet tysiąc złotych stypendium miesięcznie. Już widać pierwsze efekty. W ubiegłorocznej rekrutacji na politechniki uczestniczyło więcej osób niż na uniwersytety. Na razie MEN nie zamierza korzystać z tych wzorców.

Dyrektorzy podkreślają także, że oprócz stypendiów konieczne jest również wspieranie szkół w organizowaniu staży i praktyk w firmach.

– Trudno jest zachęcić pracodawców do takiej współpracy – mówi Alicja Górna.

Dodaje, że dlatego warto byłoby, aby resort wspierał również te działania.