Mimo że z roku na rok rośnie budżetowa dotacja na szkolnictwo wyższe i naukę, to uczelnie obawiają się, że nie wystarczy im pieniędzy na utrzymanie kadry i inwestycji, które rozwijały przez kilka ostatnich lat. Główną tego przyczyną jest niż demograficzny.

– Co roku liczba studentów spada na naszej uczelni o 1 tys. osób. W 2006 roku było ich 36,5 tys., dziś jest niewiele ponad 31 tys. – mówi prof. Józef Górniewicz, rektor Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego (UWM).

Spadek liczby studentów jest nieunikniony i szkoły już się martwią, z jakich źródeł uda im się utrzymać uczelnie. Rektorzy liczą się z tym, że w najbliższych latach czekają ich trudności finansowe. Problem pojawi się zwłaszcza w największych szkołach wyższych, takich jak Politechnika Warszawska czy UWM. Tylko na UWM zatrudnionych jest 5,5 tys. nauczycieli akademickich, a w jego skład wchodzi 100 obiektów.

– Nie mogę przecież zwolnić profesorów ani odsprzedać części kampusu – mówi prof. Józef Górniewicz.

Obaw o utrzymanie uczelni nie podziela Krzysztof Szwejk ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego (SGGW) w Warszawie.

– Nie spodziewam się trudności finansowych. U nas mimo niżu nie spada liczba studentów – mówi.

Przyznaje, że środków budżetowych rzeczywiście jest niewiele. Dlatego SGGW stara się znaleźć dodatkowe źródła dochodu.

– Nasze akademiki zarabiają też w trakcie wakacji, a nowy basen jest też udostępniany warszawiakom – podaje przykłady Krzysztof Szwejk.

Dodaje, że uczelnia, aby się utrzymać i rozwijać, musi działać jak firma.

Mniej problemów z prowadzeniem działalności będą mieć też te szkoły, które rozwijają badania naukowe. W przyszłorocznym budżecie zarezerwowano 230 mln zł dla najlepszych wydziałów. To jednak kropla w morzu potrzeb. Rocznie będą one przyznawane dla zaledwie kilku najlepszych wydziałów, a samych uczelni w Polsce jest obecnie ponad 460.

Oprócz tego w 2012 roku na naukę zostanie przeznaczonych aż o 989 mln zł więcej niż w tym.