W tym roku samorządy po raz drugi musiały wypłacić nauczycielom tzw. jednorazowy dodatek uzupełniający. Przysługiwał on tym, którzy nie osiągnęli średnich płac zagwarantowanych w ustawie. Z drugiej strony ze względu na mniejszą liczbę uczniów samorządom wypłacana jest też z budżetu coraz mniejsza subwencja oświatowa. W dodatku gminy mają niższe od zakładanych wpływy z podatków.

Coraz częściej władze lokalne sięgają też po bardziej radykalne rozwiązania. W ostatnich trzech latach liczba szkół zmniejszyła się o 1,7 tys. Główną przyczyną takich działań są nie tylko niż demograficzny, ale coraz większe koszty zarządzania oświatą. A mniejsza liczba uczniów to niższe wpływy do budżetów samorządów.

Z tych powodów gminy, aby uniknąć w kolejnych latach wypłacania wyrównań i zmniejszenia wydatków na oświatę, częściej decydują się na zmniejszenie zatrudnienia.

Nieoszczędny dodatek

Samorządy od 11 lat miały obowiązek zapewniania średnich płac. Jednak dopiero w 2010 roku, po zmianie przepisów, muszą się z tego obowiązku szczegółowo rozliczyć. Zgodnie z art. 30a Karty nauczyciela (dalej: KN) każdego roku organ prowadzący szkołę (gmina lub powiat) przeprowadza analizę poniesionych w poprzednim roku kalendarzowym wydatków na wynagrodzenia nauczycieli w odniesieniu do wysokości średnich wynagrodzeń, o których mówi KN, oraz średniorocznej struktury zatrudnienia nauczycieli na poszczególnych stopniach awansu zawodowego. Szczegółowe zasady ustalania średniorocznej struktury zatrudnienia określa rozporządzenie ministra edukacji narodowej w sprawie sposobu opracowywania sprawozdania z wysokości średnich wynagrodzeń nauczycieli na poszczególnych stopniach awansu zawodowego.

Wprawdzie dyrektorzy szkół decydują o strukturze zatrudnienia nauczycieli, ale na politykę kadrową w szkołach duży wpływ mają gminy. Zatwierdzają one ostatecznie arkusze organizacyjne szkoły na kolejny rok. W tych arkuszach proponowana jest przez dyrektorów m.in. liczba nauczycieli, którzy będą pracować w kolejnym roku szkolnym.

Zamrożenie etatów

Samorządy wprost zalecają dyrektorom szkół m.in. niezatrudnianie nowych nauczycieli w miejsce odchodzących na emeryturę lub rentę. Niektóre wydają w tym celu specjalne zarządzenia dotyczące sposobu zorganizowania nowego roku szkolnego. Redukcja zatrudnienia wiąże się jednak z kosztami. Pedagogowi odchodzącemu z pracy gmina musi wypłacić odprawę. Wysokość odprawy zależy od ostatniego miejsca zatrudnienia pedagoga przed przejściem na emeryturę.

Nauczyciel spełniający warunki do emerytury albo do renty z tytułu niezdolności do pracy, ma prawo do odprawy w wysokości dwumiesięcznego ostatnio pobieranego wynagrodzenia w szkole będącej podstawowym miejscem jego pracy. Z kolei nauczycielowi, który przechodzi na emeryturę, a przepracował w szkole co najmniej 20 lat, przyznaje się odprawę w wysokości trzymiesięcznego wynagrodzenia ostatnio pobieranego w szkole będącej podstawowym miejscem jego pracy. Wynagrodzenie będące podstawą tych odpraw oblicza się według zasad obowiązujących przy ustalaniu ekwiwalentu pieniężnego za urlop wypoczynkowy. Trzeba pamiętać, że w razie zbiegu prawa do wspomnianych odpraw emerytalnych przysługuje jedna korzystniejsza.

Innym sposobem na szukanie oszczędności jest łączenie etatów i przyznawanie dodatkowych godzin ponadwymiarowych. Dzięki takiemu rozwiązaniu gminie łatwiej zapewnić nauczycielom wymagane przez KN średnie płace. Należy jednak pamiętać, że przyznawanie dodatkowych zajęć nie może się wiązać ze zwolnieniem innego pedagoga o tych samych kompetencjach, z powodu braku wymaganych zajęć do zapewnienia pensum. Na takim stanowisku stanął Sąd Najwyższy w jednym ze swoich ostatnich orzeczeń (II PK 279/09, LexPolonica nr 2301139).

SN przyznał, że zwolnienie nauczyciela może się odbyć, gdy rzeczywiście nie ma możliwości przydzielenia mu odpowiedniej liczby godzin. Przydzielenie zajęć innym nauczycielom w ramach godzin ponadwymiarowych, które mogłyby uzupełnić obowiązkowe pensum zwalnianego, może więc budzić wątpliwości. SN podkreślił, że jeśli taka decyzja dyrektora nie jest uzasadniona szczególnie ważnymi przyczynami, trudno uznać ją za właściwą.

Dyrektorzy mogą szukać również oszczędności w świetlicach. Z praktyki wynika, że zaczęli zlecać zatrudnionym nauczycielom w ramach tzw. dodatkowej godziny opiekę nad dziećmi w świetlicach. W wyniku tego zwalniani mogą być pedagodzy pracujący w świetlicy. Przepisy nie zabraniają także, aby samorządy szukające oszczędności łączyły klasy. W tym zakresie mają się stosować jedynie do zalecenia, aby wielkość klasy I – III nie przekraczała 25 uczniów. W pozostałych klasach nie ma ograniczeń. Wszystkie te rozwiązania mogą spowodować, że samorządy będą mogły wywiązać się ze swoich obowiązków i zapewnić pedagogom średnie płace zagwarantowane w KN. Należy jednak zauważyć, iż takie posunięcia mogą wpłynąć na obniżenie jakości kształcenia w szkole.

Do końca kwietnia dyrektorzy szkół musieli przesłać do akceptacji samorządom tzw. arkusze organizacyjne dotyczące nowego roku szkolnego. Prognozują tam m.in. liczbę nauczycieli, którzy będą wtedy pracować. Jeśli samorządy zamierzają oszczędzać przez redukcję zatrudnienia, to dyrektorzy do końca maja powinni wręczyć wypowiedzenia przeznaczonym do zwolnienia nauczycielom.