Firmy coraz częściej decydują się na zatrudnienie pracowników tymczasowych za pośrednictwem agencji zatrudnienia. W ciągu roku liczba osób, które znalazły taką pracę, wzrosła o 53 tys.

Zgodnie z prawem pracownikom tymczasowym i tym zatrudnionym bezpośrednio w firmie, jeżeli wykonują identyczny zakres zadań, przysługuje takie samo wynagrodzenie.

– Ten wymóg da się ominąć i firmy z tej możliwości korzystają – potwierdza Olga Łyjak, adwokat, specjalista z zakresu prawa pracy.

Wyjaśnia, że wystarczy, trochę zmodyfikować warunki zatrudnienia, tak by były one różne od tych, na podstawie których są zatrudniane osoby pracujące na stałe w przedsiębiorstwie. Tak się dzieje na przykład w przypadku pracowników tymczasowych, którzy przyszli na zastępstwo.

Taki sposób cięcia kosztów pozwala zaoszczędzić pracodawcy na przykład na marży, którą pobiera agencja zatrudnienia. Naliczana jest ona od pensji pracownika i wynosi od kilku do kilkunastu procent. Jej wysokość uzależniona jest m.in. od jego stanowiska.

– W przypadku osób zatrudnionych w call center marża wynosi 5 – 7 proc., ale na stanowiskach produkcyjnych jest to już kilkanaście procent – mówi Monika Ulatowska, dyrektor operacyjny Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia (SAZ).

W zamian za taką marżę pracodawca zwolniony jest m.in. z prowadzenia teczek osobowych pracowników tymczasowych czy płacenia świadczeń do ZUS – to robi agencja.

Od ponad roku nie wzrasta też wynagrodzenie w pracy tymczasowej.

– Wśród pracodawców jest bardzo duża presja na obniżanie wynagrodzeń i cięcie kosztów – tłumaczy Monika Ulatowska.

Dodaje, że jeśli już ich wynagrodzenia rosną, to tylko sezonowo, m.in. w okresie świątecznym. Obecnie pracownik tymczasowy zatrudniony na przykład na stanowisku obsługi klienta zarabia średnio 11 zł za godzinę pracy.

433 tys. osób było zatrudnionych przez agencje pracy tymczasowej w 2010 r.