Diagnoza raka - za kilka miesięcy; operacja żylaków - za rok. Tak długo czekają dziś pacjenci, informuje "Rzeczpospolita" w oparciu o badania fundacji Watch Health Care.
Publikacja: 9 maja 2011, 05:03 Aktualizacja: 9 maja 2011, 08:58
Zbierając od ponad roku informacje od pacjentów WHC doliczyła się ok. 200 świadczeń, do których dostęp jest ograniczony mimo gwarancji państwa, jako że są one finansowane przez NFZ w ramach składki zdrowotnej. Kolejnych 100 utrudnień czeka na weryfikację, bo pracownicy fundacji bardzo skrupulatnie sprawdzają skargi chorych.
Na czele niechlubnej listy są badania diagnostyczne wykrywające raka piersi i raka jelita grubego
Na czele niechlubnej listy są badania diagnostyczne wykrywające raka piersi i raka jelita grubego. Do fundacji zgłosiły się osoby, które miały na te badania czekać po kilka tygodni. Wśród najbardziej uciążliwych barier dostępu WHC wymienia również niektóre zabiegi chirurgii naczyniowej i operacje żylaków. Na te ostatnie nawet osoby, które mają problemy z chodzeniem, często muszą czekać ponad rok.
Szczególnie uciążliwe jest też oczekiwanie na leczenie zębów u dzieci niepełnosprawnych umysłowo, które często trzeba poddać znieczuleniu ogólnemu. Dziecko z bólem zęba musi czasem czekać na leczenie miesiąc, "bez bólu" - kilka miesięcy.
Co mają robić pacjenci? Jeśli ich stać robią badania prywatnie; jeśli nie - to w grę wchodzą korupcja i poszukiwanie znajomości. Albo forma pośrednia między dwiema ostatnimi, czyli wizyta w prywatnym gabinecie lekarza pracującego w szpitalu.
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Zakład Ubezpieczeń Społecznych daruje właścicielom firm niektóre zaległości. Wnioski o umorzenie powinni móc składać także wspólnicy spółki.