Od 8 marca bieżącego roku zatrudnionym osobom skazanym przysługuje co najmniej minimalne wynagrodzenie za wykonywaną pracę (w tym roku 1386 zł). Do tego dnia musiało ono wynosić połowę tej kwoty. Konieczność podwyższenia płacy (w wielu przypadkach nawet o 100 proc.) odstrasza pracodawców, którzy zatrudniali lub chcieli zatrudnić więźnia. W końcu marca tego roku pracowało 2,5 tys. więźniów, podczas gdy na koniec 2010 roku – 3,9 tys. Oznacza to spadek zatrudnienia aż o 35 proc.

– Firmy ograniczyły zatrudnienie skazanych, kiedy dotarła do nich informacja, że będą więcej im płaciły – mówi ppłk Wiesław Majewski z Centralnego Zarządu Służby Więziennej.

Pracodawcy mogli się przygotować do zwolnień, bo nowe przepisy obowiązujące od 8 marca dotyczące zatrudniania zostały wprowadzone ze względu na wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 23 lutego 2010 r. (sygn. akt P 20/09). TK uznał w nim, że pracujący skazani powinni zarabiać co najmniej płacę minimalną.

W związku z koniecznymi zmianami rząd miał zachęcić pracodawców do zatrudniania osób wykonujących karę pozbawienia wolności. Projekt rozporządzenia w tej sprawie przygotowało Ministerstwo Sprawiedliwości. Przewiduje ono, że pracodawca będzie mógł uzyskać zwrot 20 proc. wynagrodzenia im wypłacanego ze środków specjalnego funduszu aktywizacji zawodowej skazanych i rozwoju przywięziennych zakładów pracy.

Oznacza to, że koszt zatrudnienia skazanego może wynieść 80 proc. płacy minimalnej, czyli 1108,8 zł. Przedsiębiorca uzyska taką pomoc, pod warunkiem że złoży wniosek w tej sprawie do dyrektora okręgowej służby więziennej.

Przepisy te nadal jednak nie weszły w życie, mimo że od 2 miesięcy pracodawcy muszą wypłacać osobom skazanym co najmniej minimalne wynagrodzenie.

– Firmy nie mogą składać wniosków, bo rozporządzenie miało określić jego wzór. Projektowane przepisy trafiły na razie do konsultacji społecznych – mówi ppłk Wiesław Majewski.

Brak nowych przepisów niepokoi przedsiębiorców.

– Czekamy na rozporządzenie. Zatrudniamy 85 skazanych i nie wiemy, kiedy otrzymamy refundację z funduszu – mówi Agata Krzyśków z Alsecco z Nysy.