Od 8 kwietnia obowiązują standardy opieki okołoporodowej. Zgodnie z nimi kobieta może wybrać miejsce porodu (np. dom), a także osobę (lekarza, położną), która w czasie ciąży będzie się nią opiekować. Ma ona również prawo do wszystkich informacji o własnym stanie zdrowia oraz wspólnie decydować z lekarzem i położną o dalszej formie opieki.

Takie zmiany wprowadza rozporządzenie z 23 września 2010 r. w sprawie standardów postępowania oraz procedur medycznych przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych z zakresu opieki okołoporodowej sprawowanej nad kobietą w okresie fizjologicznej ciąży, fizjologicznego porodu, połogu oraz opieki nad noworodkiem (Dz.U. nr 187, poz. 1259).

Problem w tym, że nowe przepisy regulują zasady postępowania tylko w przypadku kobiet, u których cała ciąża, poród i połóg przebiegają bez najmniejszych powikłań. Te natomiast, jak podkreślają sami lekarze, stanowią zaledwie 10 – 15 proc. wszystkich ciąż.

– O porodzie fizjologicznym mówimy wtedy, kiedy kobieta rodzi samodzielnie. Podanie jakichkolwiek leków sprawia, że przestaje on być fizjologiczny – mówi Janusz Siemaszko, dyrektor Szpitala Inflancka w Warszawie.

W takim więc przypadku, jak i w sytuacji przeprowadzenia cięcia cesarskiego czy podania znieczulenia, standardy postępowania określone przez resort zdrowia nie mają już zastosowania.

Zdaniem profesora Mariana Filara, posła Lewicy, który przygotował interpelację poselską w tej sprawie, przepisy te są niekompletne, bo pozbawiają kobiety, których ciąża, poród lub połóg wymagał interwencji medycznej, możliwości egzekwowania swoich praw także w sytuacji powikłań i ewentualnych błędów medycznych. Brak przestrzegania standardów związanych z opieką zarówno nad rodzącą, jak i noworodkiem to często efekt późniejszych powikłań (np. niedotlenienie powodujące opóźnienie w rozwoju dziecka). Część kobiet w takiej sytuacji decyduje się na skierowanie sprawy na drogę sądową.

10 – 15 proc. ciąż kończy się porodem bez interwencji medycznej