Uczeń ma prawo zdawać egzamin maturalny, jeśli uzyskał świadectwo ukończenia szkoły ponadgimnazjalnej (liceum, technikum) oraz złożył w terminie deklarację przystąpienia do matury. Zdarza się, że nauczyciele stawiają słabym uczniom ultimatum – jeśli chcą dostać zaliczenie z danego przedmiotu, muszą zobowiązać się, że nie przystąpią do niego podczas matury.

Z jednej strony nauczyciele nie chcą zatrzymywać uczniów w klasie maturalnej – dostają oni świadectwo ukończenia szkoły ponadgimnazjalnej. Z drugiej – sami pozbywają się problemu, bo nie muszą kształcić słabego ucznia przez kolejny rok, jeśli zdecyduje się on powtarzać klasę.

Taka umowa chroni nauczyciela również przed zarzutem, że dopuścił do matury osobę zupełnie do niej nieprzygotowaną.

– Taka umowa jest bezprawna i nieetyczna – mówi Jadwiga Korpanty, wicedyrektor Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej (OKE) we Wrocławiu.

I jak tłumaczy, uczeń nie jest zobowiązany do jej przestrzegania. Nie musi na jej podstawie składać rezygnacji z przystąpienia do matury z tego przedmiotu. Jeśli tego nie zrobił, może zdecydować się podchodzić do egzaminu.