Program „Laptop dla ucznia” okaże się fikcją – tak eksperci recenzują rządowy projekt, który ma wyposażyć w przenośne komputery wszystkich pierwszoklasistów. Aby zadziałał, potrzebne są o wiele większe inwestycje – m.in. wyposażenie szkół w nowoczesną infrastrukturę teleinformatyczną oraz platformy edukacyjne. A to są już koszty liczone w miliardach złotych.

Trzy filary cyfryzacji

Ministerstwo Infrastruktury, które jest pomysłodawcą cyfryzacji szkół, wyliczyło, że na zakup sprzętu dla 2,2 mln pierwszoklasistów na najbliższe pięć lat wystarczy miliard złotych. Te pieniądze przekazać mają trzej najwięksi operatorzy telekomunikacyjni w zamian za zwolnienie z wysokich opłat koncesyjnych.

Jednak jak zauważają eksperci, same laptopy nie tylko nie wystarczą, ale wręcz mogą zaszkodzić w unowocześnianiu edukacji. – Cyfryzacja szkoły musi opierać się na trzech elementach. Odpowiednio wyedukowanych zasobach ludzkich, czyli nauczycielach, którzy będą potrafili korzystać z tych technologii. Materiałach edukacyjnych, przystosowanych do cyfrowych narzędzi, najlepiej w postaci specjalnej platformy internetowej. I na infrastrukturze, czyli sieci i komputerach – wylicza Jarosław Lipszyc, prezes Fundacji Nowoczesna Polska.

Fundacja jako członek Koalicji Otwartej Edukacji w rekomendacji wysłanej do resortu infrastruktury ostrzega, że same tylko laptopy bez całościowego projektu cyfryzacji edukacji będą wyrzuceniem pieniędzy.

Potwierdza to Ryszard Stefanowski, dyrektor zarządu Ogólnopolskiej Fundacji Edukacji Komputerowej, która od 25 lat popularyzuje informatykę w edukacji. W jego ocenie wyposażenie polskich szkół w nowoczesną infrastrukturę informatyczną i usługi z tym związane to koszty dużo większe, niż wycenił resort. Jak wylicza każda szkoła, by laptopy dla uczniów mogły być sensownie wykorzystywane, będzie potrzebowała szerokopasmowego internetu, serwerów do jego obsługi, pracowni tematycznych dla przedmiotów ścisłych i multimedialnych bibliotek.

Taka inwestycja oznacza koszt około 300 tys. zł na placówkę. Tylko więc przygotowanie samych 14 tys. podstawówek to koszt ponad 4 mld zł. Aby cyfryzacja objęła całą edukację, trzeba by przystosować wszystkie szkoły, których jest ponad 35 tys., czyli należałoby wydać 10 mld zł.

– Dlatego potrzebny jest spójny program realizowany ze szczebla rządowego i samorządowego, który nie tylko zinformatyzuje szkoły, ale zmieni też model edukacji – twierdzi Stefanowski. – W innym przypadku możemy zakładać sytuację, w której źle wdrożona technologia może być wręcz przeszkodą w dobrym realizowaniu nauczania – dodaje. I dlatego zdaniem Polskiego Towarzystwa Informatycznego zanim zacznie się uszczęśliwiać uczniów laptopami, w pierwszej kolejności należy przeznaczyć pieniądze na stworzenie odpowiedniej infrastruktury przez modernizację istniejącego sprzętu.

– Niestety projekt „Laptop dla ucznia” jest tak dalece niedopracowany, że wygląda, jakby jego wdrażanie było podyktowane tylko koniecznością wydania pieniędzy z opłat koncesyjnych od operatorów – ostrzega Krzysztof Szubert, przewodniczący komisji ds. informatyki, telekomunikacji i społeczeństwa informacyjnego z Business Center Club.

Potrzebny spójny program

Opinia BCC przesłana do Ministerstwa Infrastruktury podkreśla, że jeżeli rząd ma rzeczywiście plan unowocześniania edukacji, a rozdawanie laptopów nie jest tylko elementem kampanii wyborczej, resort przez kilka miesięcy powinien przygotować spójny program cyfryzacji. – W tej sytuacji nie byłoby więc szans na wprowadzenie go wraz z nowym rokiem szkolnym – ocenia Szubert.

Wszystkie te zarzuty przedstawiliśmy wczoraj resortowi infrastruktury. Ministerstwo nie odpowiedziało jednak na nasze pytania.