Wtedy mija termin na przesłanie gminom do akceptacji tzw. arkusza organizacyjnego szkoły, w którym dyrektorzy szkół określają m.in. liczbę nauczycieli, zajęć oraz uczniów. Wcześniej ich opiniowaniem zajmowały się kuratoria oświaty. Obecnie to, ilu nauczycieli będzie pracować od nowego roku szkolnego, zależy już wyłącznie od samorządów.

Sposobów na zmniejszenie kosztów funkcjonowania szkół jest co najmniej kilka. Dyrektorom np. nie wolno zatrudniać nowych nauczycieli. Z kolei ci, którzy pobierają emerytury, nie mają co liczyć na dodatkową pracę w szkole.

– Na spotkaniu z dyrektorami szkół zabroniliśmy im ponownego zatrudnienia nauczycieli, którzy mają prawo do emerytury – mówi Maria Kulbicka, kierownik wydziału edukacji Urzędu Miasta w Gdańsku.

Organy prowadzące szkoły nakazały też przyznawanie nauczycielom dodatkowych godzin. Tak aby w efekcie zamiast 18 zajęć tygodniowo mieli o dziewięć więcej, a więc pracowali na półtora etatu. Takie rozwiązanie pozwala samorządom uniknąć wyrównań do wynagrodzeń do średnich pensji nauczycieli gwarantowanych przez przepisy. Na przykład Urząd Miasta Częstochowy wydał na ten cel w tym roku ponad 14 mln zł. Tam prezydent w zarządzeniu nakazał powierzanie nauczycielom dodatkowych godzin.

Realizacja planów zawartych w arkuszach organizacyjnych rozpocznie się już w maju.

Samorządy nie czekają na przeciągające się w czasie obietnice Ministerstwa Edukacji Narodowej dotyczące zmian w Karcie nauczyciela. Wciąż muszą się do niej stosować i nie mogą zatrudniać pedagogów na własnych warunkach. Dlatego korzystają z innych możliwości wpływania na funkcjonowanie szkół, które przyniosłyby im oszczędności. W lutym podjęły decyzje o likwidacji blisko pół tysiąca placówek oświatowych. Teraz zmuszają dyrektorów szkół do szukania kolejnych oszczędności. Otrzymali oni w tym roku od wójtów, burmistrzów i prezydentów miast zarządzenie (formalne lub nieformalne), aby zmniejszać liczbę oddziałów, zwalniać i nie zatrudniać nowych nauczycieli, a tych, którzy pozostaną – namawiać do pracy na półtora etatu. Te wytyczne dyrektorzy szkół muszą zrealizować do końca tygodnia. Inaczej gminy nie zatwierdzą ich planu organizacyjnego na kolejny rok szkolny.

Samorządy tłumaczą się, że do tych działań zmusił ich rząd, który przed dwoma laty wprowadził wymóg wyrównywania pensji pedagogom. Szukają więc wszelkich możliwych rozwiązań, aby tego uniknąć. Nawet jeśli działają na granicy obowiązujących przepisów.

Zarządzenie gmin

Od dwóch lat kuratoria oświaty nie opiniują już tzw. arkuszy organizacyjnych. To w nich dyrektorzy szkół określają m.in. liczbę klas i nauczycieli wraz z przydzielonymi im zajęciami na kolejny rok szkolny. Jego zatwierdzenie pozostaje obecnie wyłącznie w gestii samorządów.

– Prezydent miasta wydał zarządzenie, w którym nakazał dyrektorom szkół zwiększanie liczy zajęć prowadzonych przez nauczycieli, tak aby wzrosła ona do półtora etatu – mówi Anna Kowalczyk, kierownik wydziału edukacji w urzędzie miasta w Częstochowie.

Tłumaczy, że drugi rok z rzędu miasto musiało wydać kilkanaście milionów złotych na wyrównanie pensji pedagogom. Dzieje się tak dlatego, że na jednego nauczyciela przypada niepełny etat. Osoba pracująca w pełnym wymiarze poza tzw. godzinami karcianymi przypisane ma 18 godzin pensum. Dyrektor może jej powierzyć jednak dodatkowe 9 godzin. Wtedy nauczyciel zarabia więcej, niż musi mu zagwarantować samorząd. W efekcie ma zapewnioną średnią płacę, a gmina nie musi mu wypłacać wyrównania.

Podobne zarządzenie wydał już w poprzednim roku prezydent Radomia.

– W ten sposób doprowadziliśmy do zmniejszenia kosztów wyrównywania pensji nauczycieli z 6 mln zł w pierwszym roku do 3 mln zł w tym – potwierdza Leszek Pożyczka, dyrektor wydziału edukacji i sportu Urzędu Miejskiego w Radomiu.

Wskazuje, że w tym roku planuje kolejne oszczędności, które są związane z redukcją zatrudnienia w szkołach.