statystyki

Unijne środki wydawane są na pensje działaczy, a nie na rozwój wsi. Polska zwróci 2,5 mld zł dotacji?

autor: Beata Lisowska26.04.2011, 03:00; Aktualizacja: 26.04.2011, 12:30

Unijne środki zamiast na aktywizację mieszkańców wsi trafiają na pensje działaczy. Program pomocy Leader może się okazać fiaskiem, chyba że zostaną uproszczone procedury. Unia Europejska może zakwestionować projekt w całości i odebrać Polsce 2,5 mld zł

reklama


reklama


Dzięki programowi Leader z unijnych pieniędzy miały powstawać na wsi nowe miejsca pracy, przedszkola i świetlice. Mieszkańcom zaś miał zapewnić możliwość podnoszenia kwalifikacji. Środki miały trafiać do organizacji pozarządowych, wiejskich animatorów i liderów, a także przedsiębiorczych mieszkańców wsi.

Po prawie dwóch latach realizacji programu widać, że skorzystały z niego głównie tzw. lokalne grupy działania (LGD), czyli stowarzyszenia tworzone przez przedstawicieli gmin, organizacji pozarządowych i lokalnych przedsiębiorców. W całym kraju powstało ich 337. To one miały dzielić unijne pieniądze z Leadera. Okazuje się jednak, że najsprawniej wydają pieniądze na własne funkcjonowanie. Na tworzenie biur, zatrudnianie pracowników, zakupy sprzętu i mebli wydały już prawie 200 mln złotych.

Euro na komputery

Gorzej jest z realizacją lokalnych strategii rozwoju, co jest podstawowym zadaniem LGD. Na ten cel trafiło na wieś niecałe pół miliarda złotych, czyli mniej niż 30 proc. wszystkich środków przyznanych Polsce do 2013 roku. Niepokojące tendencje potwierdzają wyniki kontroli urzędów marszałkowskich. Urzędnicy kwestionują zasadność wielu wydatków, m.in. niczym nieuzasadnionych nadmiernych zakupów sprzętu komputerowego lub biurowego. Innym zastrzeżeniem jest to, że unijne pieniądze trafiają do zamkniętego kręgu ludzi.

Jak mówi Paweł Pacek, zastępca dyrektora w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, zdarzało się np., że zakupu papieru i materiałów dokonywano w firmie powiązanej osobowo z pracownikami LGD, a ekspertyzę na ten sam temat po raz trzeci wykonywała osoba spokrewniona z jej prezesem. Na porządku dziennym są takie uchybienia, jak dokonywanie rozliczeń gotówką, podczas gdy w ten sposób LGD mogą płacić tylko za drobne wydatki poniżej tysiąca złotych. LGD muszą urzędom marszałkowskim zwracać pieniądze – od kilkuset do – w skrajnych przypadkach – nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Jedna z LGD działająca na Podlasiu jest z tego powodu na granicy bankructwa. Wstrzymano jej bieżące finansowanie, a do zwrotu ma 24 tys. zł wydanych na sprzęt w 2009 roku.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

  • m(2011-04-26 08:57) Odpowiedz 00

    To teraz niech zwracaja dotacje to pioeniadze które społeczeństwo zwraca z podatków. To nie darowizny

  • pracownik LGD(2011-04-26 13:38) Odpowiedz 00

    Dokładnie! "powolitracącynadzieję" ma rację. Gdyby funkcjonowanie opierało się na e-mailach to po cholerę byłyby nam potrzebne xera, drukarki, papiery toner i meble biurowe? Kurczę, jeżeli Unia narzuca nam tworzenie papierologii to niech się nie dziwi, ze w biurach potrzebne są meble i sprzęt. Skoro mamy całą dokumentację trzymać przez 5 lat od zakończenia realizacji projektu, to przepraszam bardzo gdzie mam przechowywać stosy dokumentów, segregatorów? W Brukseli?!

    Zgoda, są LGD, które niewłaściwie wykorzystują pieniadze - wszędzie trafi się czarna owca- nic na to nie poradzimy, ale to niech one ponoszą konsekwencje, a nie wszystkie LGD. W naszym przypadku (łódzki LGD) zatrudniamy jednego pracownika i poza nim NIKT nie pobiera żadnego wynagrodzenia.

    Gdyby zamiast refundacji była dotacja, założę się, że w ciągu dwóch, trzech pierwszych naborów - wszystkie pieniądze byłyby rozdysponowane!
    W tym programie najpierw trzeba wyłożyć 100% kosztów projektu, a dopiero po zrealizowaniu operacji można ubiegać się o refundację. Skąd stowarzyszenie czy KGW ma wziąć pieniądze? Albo rolnik, który chce otworzyć mikroprzedsiębiorstwo i stworzyć dodatkowe miejsca pracy?

    Leader jest bardzo dobrym rozwiązaniem dla rozwoju obszarów wiejskich, jednakże należałoby go uprościć. Od formularzy wniosków począwszy na zasadach finansowania kończąc.
    Ale po co? Zamiast zweryfikować i zmodyfikować program, najlepiej napisać szkalujący artykuł, przylepić łatkę - LGD=złodziej i po kłopocie. Niech zwracają kasę, a co!

    Szkoda tylko, że nikt się nie zainteresuje faktem, jak LGD pozytywnie wpływają na rozwój aktywności mieszkańców. W głównej mierze, to dzięki nim tworzy się coraz więcej stowarzyszeń, kół gospodyń wiejskich, zespołów ludowych. Teraz wystarczy ułatwić tym ludziom pozyskiwanie środków z Leadera. Podobnie z przedsiębiorczością, w czasie trwania naboru, jest bardzo duże zainteresowanie działaniami związanymi z mikroprzedsiębiorstwami, ale jak beneficjent dostaje formularz wniosku do wypełnienia (oczywiście z naszą pomocą) i zasady otrzymania pomocy to najczęściej dziękuje i więcej nie wraca.

  • Leeds(2011-05-01 17:16) Odpowiedz 00

    Strach czytac te urzednicze brednie - zmarnowaliscie 400mln zl NA ORGANIZACJE BIUR? To ile ma nam dac Unia zaby cokolwiek sie poprawilo na wsi - 100mld? Bilion zl? Matka mojego znajomego mieszka na wsi i sama ZA DARMO prowadzi "dom kultury" w po-PGRowskim budynku po sasiedzki. Za darmo go urzadzili z mezem i synami, a jak sie cos popsuje to spolecznie sie to naprawiaja. Kilkanascie dzieci spedza tam czas w zimie razem bawiac sie, ogladajac TV czy internet. Z WASZA kasa ci ludzie mogli by uniwersytet otworzyc.

  • Ofiara Losu(2011-04-28 18:27) Odpowiedz 00

    proszę zaangarzować się w pozyskiwanie funduszów z PROW dla swojej gminy a później wypisywać farmazony rodem z kampani PIS. Unijna forsa jest tak obwarowana prawnie i formalnie , że TA PIRAMIDA STRACHU jest faktem ale i piramidą biurokracji. Jako członek zarządu LGD musiałem podpisać veksel in blanco na funkcjonowanie biura LGD na kwotę 1.200.000 zł jako osoba fizyczna mimo że reprezentuję gminę , prywatnie nie dysponuję takim mieniem - zapraszam do zabawy w społecznika
    Urzędy Marszałkowskie nie podpisują takich weksli - dlaczego ???

  • Piotr Szczepański(2011-04-26 22:35) Odpowiedz 00

    Pomieszanie z poplątaniem - LEADER nie jest po to by budować świetlice - LEADER jest kompleksową metodą rozowoju wsi polegającą na ODDOLNYM opracowywaniu strategii rozwoju i ODDOLNEJ realizacji i finasowaniu, To co mamy wPolsce to nie jest podejście LEADER bo: finasowanie jest odgórne, o realizacji strategii decyzduje się poza LGD (w urzędzie marszałkowskim), wiele LGD to przedłużenia samorządów a nie prawdziwe partnerstwa trzech sektorów. szkoda, żeautorka nie jest w stanie tego zrozumieć (ale w ministerstwie tez tego nie rozumieją).

  • kama(2011-04-26 21:49) Odpowiedz 00

    karolina masz jakiś problem? w naszej LGD jeszcze żadnego, choć bardzo byśmy chcieli. parkingi to miejsca dla wszystkich, zwykle w centrum wsi i przy szlakach turystycznych, to dobrze, że parafie widzą siebie jako partnerów w projektach na rzecz środowiska lokalnego.
    a co do początku kąśliwego stwierdzenia - tak, pieniądze poszły m.in. na pensje liderów, nie "działaczy" jak to haniebnie określiła autorka "artykułu" . Bo pracownicy LGD to właśnie Liderzy LEADERa, ludzie z doświadczeniem, wykształceniem, energią, pasją. Pochodzący ze wsi lub tu przybyli, z terenami wiejskimi związani poczuciem misji, pomysłami, wiedzą. Miały być pieniądze na miejsca pracy - są. To są akurat najlepiej wydane pieniądze w Leaderze. Zawsze się znajdzie patologia w rodzaju zatrudnianiu córki prezesa, ale ja takiego przypadku nie znam.

  • karolina(2011-04-26 18:26) Odpowiedz 00

    O co chodzi? Przecież poszły do organizacji pozarządowych, wiejskich animatorów i liderów - księży. Ile z tych pienędzy wyremontowano kościołów i wybudowano przykościelnych parkingów?

  • wieśniak(2011-04-26 16:08) Odpowiedz 00

    "Za naszych rządów każdego dnia pompujemy w polską gospodarkę ponad 68 mln zł pieniędzy unijnych..."

    No sorry, chyba do kieszeni członków rodzin i znajomych

  • JWL(2011-04-26 14:53) Odpowiedz 00

    "Dobre wykorzystanie funduszy europejskich postawiłem za punkt honoru całej mojej ekipie. I dziś mogę powiedzieć, że jesteśmy na najlepszej drodze, by zostać europejskim rekordzistą. Udało się nam stworzyć najbardziej sprawny w całej Unii system wykorzystania funduszy europejskich. Niesamowicie wygląda statystyczna ilustracja tego rekordu. Za naszych rządów każdego dnia pompujemy w polską gospodarkę ponad 68 mln zł pieniędzy unijnych..."
    Donald Tusk dla Gazety Wyborczej "Czego dokonaliśmy, co nam się nie udało"

  • pan prow(2011-04-26 14:40) Odpowiedz 00

    Najłatwiej jest zrzucać winę na LGD podczas gdy same instytucje wdrażające a w szczególności agencja płatnicza zdecydowanie utrudniają życie beneficjentom. A coraz trudniejsze procedury wzmagają biurokrację a biurokracja generuje koszty i koło się zamyka. Szkoda że autor artykułu nie napisał że lgd żeby te pieniądze wydać musi je najpierw sobie zorganizować czy to za pomocą kredytów czy innych pożyczek co niejednokrotnie zmusza prezesów lgd do zastawiania nawet swojego prywatnego majątku. W starej Ue Leader działa sprawniej dlatego że tam nie ma pomiędzy Ministerstwem Rolnictwa a LGD nie ma zbędnych pośredników typu ARiMR i tam to jest naprawdę oddolna inicjatywa mieszkańców niewypaczony tak jak w Polsce barierami biurokracji. Ale to takie typowe polskie piekiełko...

  • też pracownik lgd(2011-04-26 14:15) Odpowiedz 00

    zgadzam się z "pracownikiem LGD"!!! ktoś pracę w LGD wykonywać musi i na czymś pracować też trzeba - więc to nie jest główny problem LEADERA. Problemem są zbyt trudne procedury i formularze wniosków, no i oczywiście terminy ich rozpatrywania! Poza tym problematyczne jest finansowanie projektów przez refundację - dla zwykłego stowarzyszenia lub małego przedsiębiorcy jest to problem nie do przeskoczenia.
    Sam zamysł LEADERa jest dobry tylko został za bardzo skomplikowany!

  • koordynatorka projektu PO KL(2011-04-26 13:32) Odpowiedz 00

    Domyślam się, że większość spośród komentujących ten artykuł osób nie ma bladego pojęcia o tym, ile czasu, nerwów i często własnych środków finansowych kosztuje realizacja projektów dofinansowanych z UE - i to niezależnie od tego, czy, czy źródłem współfinansowania jest Leader, PO KL, czy program finansowane z EFRR. Z instytucjami pośredniczącymi współpracuje się fatalnie. Z moich doświadczeń wynika, że zatrudniają niekompetentnych ludzi (bierny, mierny, ale wierny...) - choć oczywiście i na szczęście są chlubne wyjątki , a przy tym podstawową strategią ich działania jest tzw. spychologia. 99% odpowiedzialności za realizację projektu przerzuca się na beneficjentów (w tym finansowej). Zmieniające się przepisy sprawiają, że już po zawarciu umów z personelem projektu trzeba poszerzać zakresy obowiązków lub wymiar czasu pracy, przy czym zaznaczam, że nadgodziny są tu nie tylko normą, ale i codziennością (a to koszt niekwalifikowalny...). Nie idzie to, rzecz jasna, w parze ze wzrostem wynagrodzeń. Osoby zatrudnione przy projektach wcale nie zarabiają gigantycznych pieniędzy (no, może poza jakimiś projektami z Warszawki, gdzie stawki są nawet 3 x wyższe niż na pozostałych rynkach regionalnych). Szczerze mówiąc za mniejszą kasę niż średnia krajowa/1 etat sama nie zdecydowałabym się na taką pracę. Proszę mieć też na uwadze i to, że wraz z końcem projektu, kończy się finansowanie wynagrodzeń. I wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że średnio przez kolejnych 6 m-cy trwać będzie rozliczenie projektu. Ktoś tym musi się zajmować - koszty tej pracy ponoszą z własnych środków beneficjenci... Jeśli chodzi o wydatki na utrzymanie biur projektów - zachęcam, by każdy z krzyczących choć jedno takie biuro odwiedził, porozmawiał z osobami zaangażowanymi w projekt i zobaczył, jakie ilości papierów produkujemy dzięki ułańskiej fantazji naszych prawodawców (podkreślam, że UE daje pewne ramy, wytyczne, które są na naszym podwórku najczęściej w dość bezmyślny sposób zacieśniane). To się niestety wiąże nie tylko z obciążeniem personelu, ale i kosztami: druk, ksero, segregatory, płyty, teczki etc. I zaznaczam, że to wszystko trzeba przechowywać w miejscach spełniających określone warunki, właściwe dla dokumentów księgowych, czy zawierających dane osobowe. Wierzcie mi - nie ma lekko. Koszty nie są generowane z premedytacją przez pazernych beneficjentów, tylko wymusza je tak, a nie inaczej zorganizowany system, który jednocześnie wprowadza limity zagrażające powodzeniu realizacji zadań, do których beneficjent się zobowiązuje. Liczę, że uwzględnicie Państwo punkt widzenia drugiej strony.

    Pozdrawiam,

    B.

  • kaz(2011-04-26 07:20) Odpowiedz 00

    Typowy przykład naszego polskiego złodziejstwa.

  • powolitracącynadzieję(2011-04-26 11:36) Odpowiedz 00

    Zapytajcie pracowników LGD, co oni myślą o takim stanie rzeczy. O walce LGD z urzędami marszałkowskimi i ministerstwem. O ścianie, która nie jest nie do pokonania z powodu opisanej "piramidy strachu". Z drugiej strony to nie tylko "piramida strachu" ale i "piramida wygody". Piramida jest wygodna dla urzędników. LGD walczą o zmiany, ale słyszą w urzędzie, że on nic nie może, bo Agencja... itd. I na tym się kończy. A przecież to nie LGD mają możliwość zmian prawa a ministerstwo.

    A pan Paweł Pacek z ministerstwa mógłby chociaż raz posypać głowę popiołem, a nie wyciągać sytuacje patologiczne, które nie stanowią nawet procenta w wydatkowaniu środków przez LGD. Łatwo pokazać gorszące przykłady. Tylko ile ich jest na tle dobrze funkcjonujących LGD???

    A czy autorka tekstu wie, że lokalne grupy działania mają u siebie bombę z opóźnionym zapłonem? Bo w umowach, które podpisały z urzędami marszałkowskimi mają zapis, że środki na własne funkcjonowanie mają przyznane na zasadzie "przyznajemy ci proporcjonalnie tyle pieniędzy na funkcjonowanie, ile wydasz z osobnej puli na dotacje dla mieszkańców" ALE "to my - jako urząd - będziemy decydować o czasie oceny wniosków i ostatecznym przyznaniu bądź nie przyznaniu dotacji".

    A czy autorka tekstu mogłaby zaznaczyć w artykule, że pieniądze na funkcjonowanie LGD są przeznaczane tylko do max 15% kwoty na bieżące utrzymanie LGD, a pozostała kwota idzie np. na szkolenia dla mieszkańców, wydawnictwa turystyczne i promocyjne, wydarzenia kulturalne, społeczne, ocalenie dziedzictwa kulturowego?

    Artykuł posiada też kilka błędów merytorycznych. Np. autorka pisze, że pieniądze mogą być przeznaczane na tworzenie świetlic! A tu BUM! Nie mogą! Zgodnie z rozporządzeniem mogą być wykorzystywane tylko na remont istniejących. Gdy ktoś napisał wniosek na stworzenie świetlicy, urząd marszałkowski go odstrzeliwał. I co powiecie?

  • mm(2011-04-26 11:15) Odpowiedz 00

    mieszkańcu jesteś źle poinformowany -kierowniczka opieki społecznej z TYCH pieniędzy nie mogła sobie wypłacić żadnej premii, bo nie ma takiej możliwości. No chyba, że jest prezesem zarządu z prawem do jednoosobowego stanowienia o finansach całej LGD, co się raczej nie zdarza, nawet w najgorszych LGD.

  • ala(2011-04-26 10:24) Odpowiedz 00

    jak zwykle urzędnicy dbają tylko o siebie i kolesiow - PRL w dalszym ciągu istnieje ...!!!

  • z(2011-04-26 10:01) Odpowiedz 00

    Wydatki na funkcjonowanie LGD są konieczne aby przeprowadzić nabory wniosków. Dlatego trzeba opłacić Biuro, zakupić sprzęty... zorganizowanie miejsca pracy an początek jest dość kosztowne, później stałe rachunki, pensje, szkolenia dla Rady i Beneficjentów. Te koszty MUSZĄ BYĆ. Problem nie jest po stronie LGD - ona swoja pracę realizują. Problem jest w zbyt trudnych wnioskach - Beneficjenci tracą cierpliwość, nie maja kasy żeby komuś to zlecić. Czas oczekiwania na weryfikacje małego projektu trwa rok!! poza tym żeby mieć zaliczkę na realizację top musi być gwarancja bankowa - kolejny koszt i do tego trudno ją uzyskać. Dlatego tak mały procent zrealizowanych LSRów. Trzeba zrobić coś z Programem. Moim zdaniem LGD działają dość sprawnie. Nie powinno siię obciążać zwrotem jakichkolwiek kosztów Zarządów LGD. trzeba znaleźć inne rozwiązanie.

  • Andrzej(2011-04-26 09:10) Odpowiedz 00

    A skąd się biorą wydatki na adminstracje, biura, komputery, papier...?
    Bo takie są wymogii Unii! Bez tej całej biurokracji to się nie obejdzie.
    Jak się do tego dojdzie kolesiostwo i kombinowanie to niestety mamy obraz marnotrawionych pieniędzy, niestety naszych, i to nie tylko w tym programie.

  • n(2011-04-26 09:01) Odpowiedz 00

    Ale złote czasy dla niektórych przez te dotacje nastały. Co będzie jak się skończy dotowanie zostaną tylko długi i odsetki do spłacania. Tylko wtedy kto to ma spłacać. Nieżle to sobie zachód wymyślił doprowadza kolejne kraje do bankructw.

  • mieszkaniec wsi(2011-04-26 07:01) Odpowiedz 00

    i bardzo dobrze, tak powinno być!!! kierowniczka opieki społecznej w miejscowości, w której mieszkam przyznała sobie sama 8 tys. zł światecznej premii!!! właśnie z tych unijnych pieniędzy bo rzekomo by "przepadły" inaczej a przecież żal było oddawać!!!

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane