Projekt ustawy o zakładach opieki zdrowotnej, który jest w rządowym pakiecie ustaw reformujących system ochrony zdrowia, wprowadza możliwość przekształcania szpitali w spółki prawa handlowego. Wynika z niego, że większość udziałów miałyby w nich samorządy. W przypadku szpitali klinicznych wynosiłyby 75 proc., a w pozostałych zakładach - 51 proc.

Zdaniem Wiktora Masłowskiego, prezesa Federacji Związku Pracodawców Zakładów Opieki Zdrowotnej, to rozwiązanie może uporządkować zasady przeprowadzania przekształceń placówek ochrony zdrowia.

- Powinno to przede wszystkim zamknąć drogę do tzw. dzikiej prywatyzacji - uważa Wiktor Masłowski.

Na rynku medycznym działają już szpitale-spółki. Obecnie jest ponad 50 niepublicznych szpitali samorządowych, które wcześniej były placówkami publicznymi i miały wielomilionowe zadłużenie. We wszystkich, większościowe udziały mają lokalne samorządy.

W projekcie ustawy wprowadzono możliwość przekształcania szpitala bez konieczności wcześniejszego postawienia go w stan likwidacji.

Zdaniem Janusza Atłachowicza, wiceprezesa Stowarzyszenia Menedżerów Ochrony Zdrowia (STMOZ), to dobry pomysł.

- Obecnie postawienie szpitala w stan likwidacji oznaczało często wielomiesięczne sztuczne utrzymywanie zadłużonej placówki - podkreśla Janusz Atłachowicz.

Natomiast Renata Jażdż-Zaleska, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Niepublicznych Szpitali Samorządowych, podkreśla, że przekształcenie szpitala bez konieczności wcześniejszej likwidacji to dobre rozwiązanie, pod warunkiem że ustawodawca bardzo jasno określi, jakie będą konsekwencje dla nowo powstałego podmiotu.

- Należy się zastanowić, czy np. dla spółki nie będzie to oznaczało konieczność przejęcia wszystkich pracowników, którzy pracowali w przekształcanym szpitalu, na podstawie art. 231 kodeksu pracy - mówi Renata Jażdż-Zaleska.

Rząd proponuje również, aby szpitale mogły być tworzone i prowadzone wyłącznie przez samorząd województwa, a nie, jak dotychczas, również przez powiaty czy gminy. Takie ograniczenie skutkowałoby zmniejszeniem liczby szpitali.

- Mniej zakładów to oczywiście niższe koszty ich utrzymania dla państwa, ale jednoczenie pewne ograniczenie w dostępie do świadczeń dla pacjentów, bo np. wojewodowie nie byliby zainteresowani utrzymywaniem części szpitali powiatowych - zauważa Janusz Atłachowicz.

Wzmocniona miałaby zostać również odpowiedzialność dyrektorów szpitali za ich wynik finansowy. Jeżeli przez kolejne trzy miesiące szpital nie wywiązywałby się ze swoich zobowiązań publicznoprawnych (np. nie odprowadzałby składek na ubezpieczenie społeczne), to następowałoby odwołanie dyrektora placówki. Zadłużenie zakładu, które uniemożliwiałoby pokrycie długu przez samorząd, powodowałoby przekształcenie szpitala w spółkę albo jego likwidację. Jednocześnie samorząd nie mógłby pokrywać ujemnego wyniku finansowego szpitala częściej niż raz na trzy lata.

DOMINIKA SIKORA

dominika.sikora@infor.pl