Do tej pory agencje rekrutujące pracowników np. do prac sezonowych w gastronomii czy hotelarstwie proponowały zwykle nie więcej niż 6,5 euro za godzinę. Czasem oferta nie przekraczała 5 euro.

Nowe regulacje wejdą w życie 1 maja tego roku, w dniu otwarcia niemieckiego rynku pracy i dotyczyć będą wszystkich pracowników tymczasowych, czyli zarówno Niemców, jak i Polaków czy Rumunów. Ustawa nie obejmie jednak pracowników zatrudnionych w rolnictwie.

– Robotnicy zatrudnieni przy zbiorze szparagów czy truskawek mogą mieć niższe stawki – mówi Artur Ragan z agencji Work Express. Jego zdaniem niektóre agencje będą chciały wykorzystać tę lukę. – Mogą np. zatrudnić robotników do produkcji słoików na dżem jako pracujących na potrzeby sektora rolnego – mówi Ragan.

Rząd niemiecki zdecydował się na wprowadzenie stawek minimalnych, by uspokoić niemieckich pracowników. Bali się, że gastarbeiterzy z nowych krajów UE będą pracować za mniejsze pieniądze, przez co spadną także ich pensje. Z danych Związku Agencji Pracy Tymczasowej wynika, że największe zainteresowanie pracą za Odrą jest wśród osób z niskimi kwalifikacjami (np. robotników budowlanych) oraz wśród fachowców, np. elektryków, spawaczy, stolarzy.

Płaca minimalna nie dotyczy osób, które podpisują umowę bezpośrednio z niemieckim pracodawcą. W każdym niemieckim landzie obowiązują nieco inne stawki. Są uzależnione od branży i kwalifikacji pracownika. Na przykład pracownicy z tzw. Entgeltgruppe 1 (najsłabiej wykwalifikowani) zarabiają 7,60 euro za godzinę, natomiast z Entgeltgruppe 4 – 10,16 euro.