Nauczyciele akademiccy od 2013 roku otrzymają podwyżki. Tak wynika z przyjętych przez rząd skorygowanych założeń do planu finansowego na 2013 rok.

– Na wzrost płac nauczyciele akademiccy czekają już od lat – mówi Marcin Czyżniewski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika (UMK) w Toruniu.

Płace wykładowców w szkolnictwie wyższym nie należą do najwyższych. Na przykład osoby zatrudnione na stanowiskach asystentów zarabiają 2,4 tys. zł miesięcznie.

Niektóre uczelnie brak budżetowych podwyżek starały się rekompensować na własną rękę, korzystając z innych źródeł finansowania. Takie doraźne metody wprowadzał m.in. UMK.

Podwyższenie płac od 2013 roku ma zrekompensować wykładowcom utratę możliwości podejmowania pracy na drugim etacie bez zgody rektora uczelni publicznej. Taki przepis wprowadziła reforma szkolnictwa wyższego, która wejdzie w życie już w październiku. Jednak samo ograniczenie liczby podejmowanych etatów zacznie funkcjonować dopiero za trzy lata. Tym samym dochody wykładowców, którzy obecnie mogą pracować bez żadnych limitów na dwóch etatach, spadną.

Marcin Czyżniewski dodaje, że budżetowe podwyżki powinny objąć też pracowników administracyjnych uczelni, m.in. osoby pracujące w dziekanacie czy pracowników technicznych.

– Te osoby stanowią ponad połowę pracowników uczelni, a o nich rząd zapomina – zaznacza.

Wyjaśnia, że pracownicy administracyjni obecnie zarabiają mniej niż młodzi nauczyciele akademiccy.

Bartosz Loba z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW) dodaje, że oprócz podwyżek rząd już od przyszłego roku przeznaczył 250 mln zł na tzw. dotację projakościową. Pieniądze te otrzymają najlepsze wydziały.

– Ponadto od 2013 roku sukcesywnie będą wzrastać nakłady na badania naukowe, o kilkaset milionów rocznie – mówi Bartosz Loba.