Przekształcenia publicznych szpitali w spółki nie będą obowiązkowe. Tak wynika z przyjętej przez Senat ustawy o działalności leczniczej. Ponieważ zostały do niej zgłoszone poprawki, musi się nią ponownie zająć Sejm.

Nie zmienia to jednak faktu, że w przypadkach wielu szpitali przekształcenia wymusi sytuacja.

Szpitale wciąż borykają się z długami, a te, które mają straty i wykazują w sprawozdaniach finansowych ujemny wynik, nie mają pieniędzy na pokrycie go z własnych środków.

Skoro tak, to za dwa lata będą musiały to zrobić ich organy założycielskie, tyle że te również nie cierpią na nadmiar gotówki. Jeśli nie dadzą rady będą musiały przekształcić szpitale w spółki.

Obawiają się, że sama zmiana szpitala w spółkę przy utrzymaniu dotychczasowego poziomu kontraktów spowoduje jedynie, że części z nich może grozić likwidacja.

Ich zdaniem ustawa nie daje również jednoznacznej odpowiedzi, czy będzie można trwale zlikwidować np. oddział pediatryczny, który jest deficytowy i przynosi straty. Jeżeli nie, to może się okazać, że dyrektor spółki będzie działał na jej niekorzyść. A to oznacza dla niego odpowiedzialność majątkową.

Co z tą stratą

Ustawa o działalności leczniczej wejdzie w życie 1 lipca 2011 r. Jednak przepisy o obowiązku pokrywania ujemnego wyniku finansowego szpitala będą dotyczyć dopiero sprawozdań finansowych placówek za 2012 r.

– Obecnie to szpital we własnym zakresie pokrywa stratę – mówi Marek Hok, wicemarszałek województwa zachodniopomorskiego.

Samorządy teoretycznie nie mogą im pomagać w jej spłacie. W praktyce jednak często to robią.

– Samorządy jednak i tak po cichu to robią za nieformalnym przyzwoleniem okręgowych izb obrachunkowych – dodaje Marek Hok.

Inaczej bowiem większości placówek medycznych nie byłoby stać na spłacenie straty.

– Szpitale wiedzą o tym, czy w danym roku kalendarzowym będą miały stratę. To jednak nie oznacza, że mogą np. w swoim budżecie zaplanować pieniądze na jej spłatę – mówi Elżbieta Kulpa, skarbnik starostwa stalowowolskiego.