Dzięki ustawie łatwiej będzie założyć żłobek i klubik dziecięcy; dziecko będzie można pozostawić pod opieką opiekuna dziennego lub legalnie zatrudnionej niani, za którą składki na ubezpieczenie zapłaci budżet państwa. Autorzy ustawy liczą, że w ciągu trzech lat w placówkach dla najmłodszych dzieci przybędzie ponad 40 tys. miejsc.

Zwolennikiem wprowadzenia ustawy był RPD, który w rozmowie z PAP przekonuje, że jest ona ważna i dla rodziców, i dla dzieci.

PAP: Brał Pan udział w pracach nad ustawą "żłobkową", był Pan zwolennikiem jej wprowadzenia, a kiedy pojawiły się wokół kontrowersje, przekonywał Pan, że ustawa jest ważna i potrzebna, także dzieciom. Czy rzeczywiście nie należy bać się jej wprowadzenia?

RPD: Starałem się zwracać uwagę na prawa i potrzeby dziecka. To bardzo ważny dokument, którego autorem jest Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. W moim przekonaniu na ten dokument czekało wielu rodziców, gdyż występują wciąż poważne problemy z dostępem małych dzieci do opieki żłobkowej. Takie sygnały docierały często do mnie, m.in. od matek samotnie wychowujących dzieci, których nie stać na nianię, a też nie mogących korzystać z pomocy rodziny.

Oczywiście ideałem byłoby, gdyby w początkowych fazach rozwoju dziecka to rodzic sprawował bezpośrednią opiekę w jak największym wymiarze, ale przecież nie wszyscy pozwolić sobie mogą na rezygnację z pracy, by zajmować się swoimi dziećmi. Dlatego właśnie ustawa żłobkowa daje im możliwość - a nie jak niektórzy błędnie twierdzą "obowiązek" - powrotu do pracy i pozostawienia dziecka w bezpiecznym i atrakcyjnym miejscu.

PAP: Czy według Pana ustawa wystarczająco ureguluje opiekę nad najmłodszymi?

RPD: Ustawa daje szansę na uporządkowanie tej opieki, daje szansę na bezpieczną i profesjonalną opiekę. Takich gwarancji oczekują też rodzice, a świadomość, że wszystkie placówki podlegają jednakowym zasadom oraz kontroli odpowiednich służb i instytucji, ułatwi decyzję o zapisaniu dziecka do żłobka lub klubu. Nie można zgodzić się na to, by część placówek funkcjonowało bez kontroli i nadzoru.

Podmioty prowadzące przed wejściem ustawy w życie działalność gospodarczą, polegającą na sprawowaniu opieki nad dziećmi, przez kolejne trzy lata będą mogły to robić na dotychczasowych zasadach. Właściciele klubów czy innych form opieki mają więc bardzo dużo czasu, by spełnić wymagania stawiane tym placówkom.

Nie obawiam się, by pojawiły się większe problemy z dostosowaniem obiektów do standardów określonych w aktach wykonawczych do ustawy "żłobkowej". Projekt rozporządzenia w sprawie wymagań lokalowych i sanitarnych dotyczących żłobków i klubów dziecięcych - przedstawiony przez MPiPS - zawiera dość minimalistyczne wymogi. Jeśli ktoś jednak nie chce lub nie może stworzyć dzieciom bezpiecznych warunków to lepiej, żeby zaprzestał swojej działalności. W opiece i edukacji nad dziećmi powinny obowiązywać odpowiednie standardy. Proszę zauważyć, że ta ustawa mówi o najmłodszych dzieciach. Rodzice, którzy powierzają swój największy skarb pod opiekę żłobka czy klubiku powinni mieć pewność, że ich pociechy nie spotka tam krzywda. Nadzór i kontrole mają w tym pomagać.

PAP: Jak Pan ocenia tę ustawę z punktu widzenia dziecka i rodziny?

RPD: Opieka, wychowanie i edukacja są podstawowymi prawami dziecka. Obowiązkiem dorosłych, a w szczególności instytucji państwowych, jest tworzenie bezpiecznych warunków dzieciom, by mogły z tych praw korzystać. To jest nasze wspólne zadanie. Należy pomagać rodzinom - w nich dzieci czują się najlepiej. Ta ustawa ma pomóc matkom i ojcom, którzy chcą być aktywni zawodowo, którzy muszą pracować, którym trudno jest wypełniać zadania opiekuńcze i wychowawcze. Dzieci to mali, ale bardzo ważni obywatele Rzeczypospolitej.