W całym kraju miało powstać 14 centrów urazowych. Zgodnie z ustawą o Państwowym Ratownictwie Medycznym oraz nowelizacją rozporządzenia ministra zdrowia z 11 lutego 2011 r. w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego (Dz.U. nr 40, poz. 212) powinny być wpisane do wojewódzkich planów zabezpieczenia ratownictwa medycznego. Dopiero po spełnieniu tego wymogu formalnego ośrodek może przyjmować pacjentów. Problem w tym, że nie wszystkie województwa mają odpowiednie zapisy w swoich planach, ponieważ nie zdążyły z utworzeniem centrów. Jak ustalił „DGP”, 1 kwietnia centrum nie będzie działać na czas np. w województwie kujawsko-pomorskim.

– Dla mnie to centrum nie istnieje. Nie było odbioru inwestycji, nie zostało też zarejestrowane jako jednostka systemu państwowego ratownictwa medycznego i nie uda się tego zrobić do 1 kwietnia – podkreśla Lech Kubera z Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego.

Dodaje, że w wojewódzkim planie zabezpieczenia ratownictwa medycznego jest zapisane, że centrum jest dopiero planowane, ponieważ w styczniu, gdy plan był zatwierdzany, było w trakcie budowy. Dlatego, jak podkreśla Lech Kubera, w tym województwie w kwietniu wszystkie świadczenia będą realizowane na dotychczasowych zasadach przez szpitalne oddziały ratunkowe.

Część ratowników z tych województw, gdzie centra nie działają, nie wie jednak, czy będą mogli zawieźć najcięższe ofiary wypadków do najbliższego szpitala.

– Póki w regionie nie zacznie działać centrum urazowe, opieka zdrowotna funkcjonuje na dotychczasowych zasadach – mówi Piotr Olechno, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia.

Część świadczeniodawców nie ma również pewności, jak w takiej sytuacji będą rozliczane świadczenia udzielane pacjentom z oparzeniami czy wielonarządowymi urazami. Resort zdrowia tłumaczy, że rozliczy je na dotychczasowych zasadach, czyli w ramach jednorodnych grup pacjentów.