"Ta ustawa o prawach pacjenta jest głębokim nieporozumieniem. Cieszy oczywiście, że odszkodowania mają być dawane szybko - to jest jedyny plus tej ustawy.

Styl skandynawski, na który się powołują jej autorzy, zakłada ograniczone odszkodowania, ale w sytuacjach, w których nie da się udowodnić, jak doszło do szkody. Natomiast system polski zakłada ograniczenie odszkodowań w sytuacji, gdy komisja orzeknie, że naruszono procedury, że czegoś nie zrobiono.

W sądzie odszkodowania są wypłacane adekwatnie do szkody, a tu mamy odszkodowanie w wysokości do 100 tys. złotych za uszkodzenie zdrowia lub śmierć. Można obniżać odszkodowania, jeśli są inne kryteria niż w postępowaniu sądowym.

Jeżeli mówi się, że sądy źle, wolno działają, są opieszałe, to nie można z tego powodu tworzyć pseudosądów, parasądów czy komisji, które z powodu tego, że sądy źle działają, będą dawały niższe odszkodowania, bo wymogi są takie same. Jeżeli sądy źle działają, to należy naprawiać sądy. Ta ustawa jest karykaturą tego, co zrobiły państwa skandynawskie".