W powiecie leszczyńskim (woj. wielkopolskie), gdzie jest realizowany pilotaż programu e-recepta, nie został wystawiony jeszcze żaden elektroniczny druk. Ani jeden świadczeniodawca nie podpisał też umowy o przystąpieniu do programu.

Leszek Sikorski, dyrektor Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia (CSIOZ), które odpowiada za wdrożenie pilotażu, nie chciał ujawnić „DGP”, ilu lekarzy i aptekarzy zadeklarowało chęć testowania prototypu systemu. Bożena Janicka, szefowa Wielkopolskiego Porozumienia Zielonogórskiego, twierdzi, że zainteresowane są tym tylko trzy praktyki lekarzy rodzinnych. Natomiast aptekarze całkowicie wstrzymali się z przystąpieniem do pilotażu.

– Na gruncie obowiązującego w Polsce prawa pojęcie e-recepta nie istnieje. Prace nad ustawą, która je wprowadzi, dopiero trwają w Sejmie – podkreśla Tadeusz Bąbelek, szef okręgowej izby aptekarskiej w Poznaniu.

Jak podkreśla, pilotaż wprowadzany jest więc przedwcześnie. Prawo farmaceutyczne nie przewiduje prowadzenia w aptece działalności polegającej na wystawianiu e-recepty, a umowa, jaką świadczeniodawcy podpisują z NFZ – przekazywania danych komukolwiek innemu niż fundusz. Tymczasem świadczeniodawcy, którzy przystąpią do programu, mają udostępniać firmie obsługującej system dane wrażliwe nie tylko pacjenta, ale także lekarza.

– Nie wiemy, czy przewidziane zabezpieczenia są wystarczające, żeby zapobiec ich wyciekowi – mówi Bożena Janicka.

Leszek Sikorski zapewnia, że system uniemożliwia przekazywanie danych wrażliwych osobom trzecim, np. w celach marketingowych. Każdy pacjent odwiedzający gabinet lekarski otrzyma indywidualny kod PIN i tylko on będzie nim dysponował. Zapisana w komputerze recepta będzie również dostępna online w aptece. Farmaceuci obawiają się więc, że lekarz może sugerować pacjentowi, w której placówce ma ją zrealizować.

– Nie wykluczam, że w tej akurat sprawie możemy uwzględnić zastrzeżenia aptekarzy – podkreśla Leszek Sikorski.

Wdrożenie e-recepty w całym kraju ma nastąpić za dwa lata.