Część przedsiębiorców z branży przetwórstwa, którzy wzięli udział w ubiegłorocznym konkursie o unijne dotacje, może stracić miliony złotych. Z winy urzędników Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) znaleźli się na odległych miejscach na liście firm oczekujących na przyznanie unijnych pieniędzy.

Zarówno Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, jak i ARiMR nie chcą przyznać, że doszło do nierównego traktowania firm w konkursie. Resort zwiększył dostępną pulę środków i twierdzi, że powinno ich wystarczyć dla wszystkich.

Liczy się każda minuta

9 września 2010 r., czyli w dniu, kiedy agencja rozpoczęła przyjmowanie wniosków od firm zajmujących się przetwórstwem spożywczym, doszło do ogólnopolskiej awarii systemu informatycznego. W większości województw nie przeszkodziło to w przeprowadzeniu naboru. W Wielkopolsce, gdzie zainteresowanie rolników Programem Rozwoju Obszarów Wiejskich (PROW) jest zawsze największe, urzędnicy czekali na jego naprawę. W efekcie, jak twierdzą przedsiębiorcy z tego regionu, ich wnioski nie były rejestrowane przez 45 minut. Natomiast odpowiedzialna za cały bałagan ARiMR wyliczyła, że przerwa w rejestracji wniosków trwała 26 minut. Czas odegrał istotną rolę, ponieważ pomoc przysługuje według kolejności złożenia wniosków.

Zainteresowanie firm było ogromne. Agencja tego samego dnia, kiedy rozpoczęła nabór, poinformowała na stronie internetowej, że już przed godziną 9.00 rano wartość zgłoszonych wniosków była wyższa niż cała pula środków do rozdzielenia.

Urzędnicy bez winy

– To była chwilowa przerwa w pracy systemu, która miała miejsce w całym kraju – podkreśla Piotr Łykowski, dyrektor wielkopolskiego oddziału ARiMR.

Jak podkreśla, kolejność na liście została ustalona w centrali agencji w Warszawie. Ta zaś jej nie upubliczniła. Wiadomo tylko, że na konkurs wpłynęło prawie tysiąc wniosków, a przedsiębiorcy ubiegali się o ponad 3,4 mld zł. Agencja miała natomiast do rozdysponowania około 1,7 mld zł. Oznacza to, że odpaść może co drugi wniosek.

Wniosek do oceny

Konsekwencje przerwy w rejestracji wniosków mogą być dla przedsiębiorców dotkliwe. Zgodnie z obowiązującym rozporządzeniem ministra rolnictwa i rozwoju wsi w sprawie podziału środków PROW w momencie, kiedy zostanie ogłoszony kolejny nabór w tym roku, wnioski niemieszczące się w limicie automatycznie zostaną odrzucone.

– Teoretycznie mogą zostać złożone po raz drugi w kolejnym naborze, ale oznacza to marnotrawienie publicznych pieniędzy, bo urzędnicy po raz kolejny muszą te projekty oceniać – podkreśla Grzegorz Hołyszewski, analityk finansowy z firmy Strategor Wielkopolskie Centrum Ekspertyz Finansowych.

Ponowne zgłoszenie wniosku oznacza także opóźnienie inwestycji. Projekt nie może po raz kolejny wystartować w konkursie, jeżeli firma wcześniej rozpocznie jego realizację.

– W branży spożywczej ze względu na jej sezonowość każde opóźnienie oznacza wymierne straty finansowe. W moim przypadku to 3 mln zł – mówi proszący o anonimowość właściciel masarni, którego wniosek nie mieści się w limicie.

Renata Zielińska, zastępca dyrektora z departamentu rozwoju obszarów wiejskich MRiRW, zwraca uwagę, że resort zwiększył limit dla przedsiębiorców z branży spożywczej. Rzeczywiście po zamieszaniu podczas ubiegłorocznego naboru wniosków pula dostępnych środków wzrosła z prawie miliarda do 1,7 mld zł. Podkreśla również, że podczas weryfikacji wniosków ze względu na ich niską jakość powstaną zapewne duże oszczędności sięgające nawet 40 proc. Jednak zdaniem Grzegorza Hołyszewskiego wcale nie poprawi to sytuacji firm, które nie z własnej winy znalazły się na końcu kolejki.

– Przyjęcie zasady – kto pierwszy, ten lepszy doprowadziło do tego, że wiele firm składało puste wnioski bez biznesplanów i innych załączników, tylko żeby zarezerwować wysokie miejsce na liście – mówi.

Przepisy do zmiany

Paradoksalnie firmy, które złożyły niekompletne wnioski, mają większe szanse na dotacje, ponieważ mogą je uzupełniać nawet przez pół roku. Z tego powodu rozstrzygnięcie ubiegłorocznego konkursu opóźnia się. Firmy pokrzywdzone z powodu awarii muszą więc czekać.

Ich sytuację poprawiłaby zmiana zasad konkursu w 2011 roku. Firmy chciałyby, żeby ich ubiegłoroczne wnioski nie były automatycznie odrzucane i by nie musieli ich składać ponownie. Jednak w piśmie wysłanym przedsiębiorcom Zofia Szalczyk, wiceprezes ARiMR, odpowiada, że agencja musi zagwarantować wszystkim wnioskodawcom równe traktowanie. Dlatego będą musieli złożyć je ponownie. Patrycja Pakuła-Sielska, radca prawny z kancelarii prawnej Dr Krystian Ziemski & Partners, zwraca uwagę, że przedsiębiorcy nie mają możliwości zaskarżenia nieprawidłowości zaistniałych w procesie składania i oceny wniosków.

Jej zdaniem pozostawienie tych regulacji bez zmian może potencjalnie skutkować odpowiedzialnością za powstałe szkody Skarbu Państwa albo ARiMR.