Prawnicy nie pozostawiają na rządowej ustawie suchej nitki. Piszą, że projekt budzi wątpliwości z punktu widzenia zgodności z:

● koncepcją państwa prawnego i wynikającą z niej zasadą zaufania obywateli do państwa i prawa (art. 2 konstytucji),

● zasadą społecznej gospodarki rynkowej opartej na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej, solidarności, współpracy i dialogu partnerów społecznych (art. 20 i 22),

● zasadą ochrony praw nabytych i interesów w toku, a także nakazu formułowania należytych przepisów przejściowych (art. 2),

● zasadą proporcjonalności (art. 31 ust. 3),

● zasadą odpowiedniej vacatio legis (art. 2).

Zarzucają rządowi m.in., że nie przewidział ochrony praw emerytalnych osób urodzonych w latach 1948 – 1968, które dobrowolnie wstąpiły do OFE, wiedząc, że będzie tam wpływać 7,3 proc. ich pensji. – Ich sytuacja może ulec znacznemu pogorszeniu – czytamy w analizie.

Co ciekawe, prawnicy zarzucają rządowi to samo co ekonomiści broniący obecnego systemu. Piszą, że istniejący deficyt finansów publicznych ma charakter strukturalny, a wynika m.in. z niedokończenia reformy emerytalnej, np. przywrócenia w 2005 r. przywilejów emerytalnych górnikom i funkcjonujących wciąż, obok systemu powszechnego, pozostałości dawnego niezreformowanego systemu (np. KRUS). – Fakty te mają istotne znaczenie dla kwalifikacji konstytucyjnej rządowego projektu z punktu widzenia zasady zaufania obywateli do państwa i zasady proporcjonalności – mówi analiza.

Prawnicy mają też zastrzeżenia dotyczące jakości projektu. Piszą, że ocena skutków jest przygotowana niestarannie, wątpliwości budzą dane makroekonomiczne przyjęte do wyliczeń jego skutków. Upominają się o przeprowadzenie rzetelnej debaty publicznej prezentującej przyczyny oraz skutki przewidywanej zmiany prawa i stworzenie odpowiednich regulacji przejściowych, by obywatele mieli możliwość przygotowania się na wejście w życie nowego prawa i by nie było ono dla nich zaskoczeniem.