Sejm uchwalił nowelizację reformy szkolnictwa wyższego. Teraz trafi ona do podpisu prezydenta. Wejdzie w życie już od października.

Posłowie przyjęli 74 poprawki Senatu, a odrzucili sześć. Najbardziej kontrowersyjna dotyczy wprowadzenia możliwości pobierania opłat za naukę na bezładnych studiach. To oznacza, że uczelnie będą się mógłby domagać od studentów zapłaty za nadprogramowe zajęcia.

Stanie się tak, gdy student przekroczy przyznaną mu pulę punktów przyznawanych na realizację programu studiów.

– Takie rozwiązanie jest niekorzystne dla studentów, bo ograniczy dostęp do nauki. Podobnego zdania są sami zainteresowani – mówi Krystyna Łybacka, sprawozdawca komisji edukacji, nauki i młodzieży.

Sejm nie zgodził się m.in. na poprawkę senatorów, która precyzowała przepisy dotyczące ośmioletniego okresu na obronę doktoratu lub habilitacji przez osoby zatrudnione odpowiednio na stanowiskach asystentów lub adiunktów. Zgodnie z nią do tego okresu miałby być wliczany czas już przepracowany. Jeśli poprawka senacka zostałby przyjęta, niektórzy pracownicy uczelni mieliby jedynie dwa lata na napisanie pracy naukowej. Teraz czas będą mieli aż do 2021 roku.

Sejm nie zgodził się też na rezygnację z wprowadzenia wymogu publikacji oceny uczelni Państwowej Komisji Akredytacyjnej z uzasadnieniem.

– To rozwiązanie zostało wprowadzone na prośbę studentów, którzy mają prawo mieć pełną wiedzę o uczelni – tłumaczy Krystyna Łybacka.

Posłowie poparli natomiast propozycję senatorów, aby również doktoranci mieli prawo do ulgowych przejazdów PKP i PKS. Od 1 stycznia 2012 roku będą mogli korzystać z 51-proc. ulgi. Ale obejmie ona jedynie doktorantów do 35. roku życia.

– Przejęta reforma spowoduje, że uczelnie będą bardziej przyjazne dla studentów – podsumowała prof. Barbara Kudrycka, minister nauki i szkolnictwa wyższego.