Sejm uchwalił w piątek ustawę o działalności leczniczej, która umożliwia zatrudnianie pielęgniarek w szpitalach na podstawie kontraktów.

Pielęgniarki zrzeszone w Ogólnopolskim Związku Zawodowym Pielęgniarek i Położnych uważają, że zatrudnienie na podstawie kontraktu przyczyni się do zwiększenia godzin pracy, a tym samym obniży jakość świadczeń zdrowotnych i bezpieczeństwo pacjentów. Od czwartku grupa pielęgniarek OZZPiP w proteście odmawia opuszczenia gmachu Sejmu. Jednocześnie pielęgniarki, które pracują na kontraktach - grupa których również pojawiła się w piątek w Sejmie - podkreśla, że protestujące w Sejmie przedstawicielki OZZPiP, nie reprezentują interesów całego środowiska, i chce mieć możliwość wyboru formy zatrudnienia.

"Mamy do czynienia z sytuacją kłopotliwą, oczywiście dla wszystkich, ponieważ rozmawiamy, czy dziś debatujemy o różnych interesach różnych grup pielęgniarek" - ocenił premier w piątek. Dodał, że cały spór dotyczy tego, czy zakazać kontraktowania usług pielęgniarskich w szpitalach - jak chcą niektóre związki zawodowe - czy zostawić jednak pielęgniarkom wolność wyboru, w jaki sposób się zatrudniają.

"Ale oczywiście argumenty nie są czarno-białe, bo wiemy też, że metoda kontraktowania nie zawsze jest korzystna dla pielęgniarek. (...) Może dla szpitali i finansów jest korzystna, ale np. z punktu widzenia finansów publicznych paradoksalnie kontraktowanie jest gorszą wersją niż praca etatowa" - powiedział premier. Dlatego - jak zaznaczył - nie jest to "problem czarno-biały".

"Natomiast trzeba uczciwie powiedzieć, że gdybyśmy ustąpili, to znaczy gdybyśmy zakazali kontraktowania, to oznaczałoby, że kilka tysięcy pielęgniarek musiałoby na nowo szukać swojej pracy. I to jest ten dylemat, przed którym tak naprawdę stoimy" - podkreślił premier.

"Nikt nas nie musi przekonywać, o czym świadczą choćby też dobre relacje ze środowiskiem pielęgniarskim do tej pory i także dotyczące kwestii płacowych. Niewiele miesięcy minęło od czasu, kiedy podjęliśmy decyzję o charakterze płacowym korzystną dla pielęgniarek" - przypomniał.

Premier podkreślił także, że rozumie interesy różnych grup pielęgniarskich. "Moim zdaniem, forma protestu trochę przesadna, bo szukamy rozwiązania optymalnego czy dobrego dla wszystkich pielęgniarek, a nie tylko dla jednej grupy" - powiedział.

Premier odniósł się także do informacji o piśmie pielęgniarek do marszałka Sejmu Grzegorza Schetyny. Przewodnicząca OZZPiP Dorota Gardias poinformowała w piątek, że związek złożył takie pismo z prośbą o mediację między pielęgniarkami a rządem. Premier, pytany jaką rolę Schetyny widzi w tym konflikcie, odpowiedział: "No dobrze się będzie komponował".(PAP)

sdd/ mok/ jbr/