Wczoraj w Sejmie odbyło się drugie czytanie pięciu projektów ustaw, które wchodzą w skład tzw. pakietu ustaw zdrowotnych. Zostało do nich zgłoszone kilkadziesiąt poprawek. Większości autorstwa posłów opozycji. Zgodnie z oczekiwaniami wystąpienia posłów koncentrowały się albo na podkreślaniu reformatorskiego charakteru projektów, albo na wytykaniu ich słabości i błędów.

Beata Libera Małecka (PO), wiceprzewodnicząca sejmowej komisji zdrowia, podkreślała, że w ostatnich latach znacznie wzrosły nakłady finansowe na ochronę zdrowia, a mimo to sytuacja pacjentów nie uległa poprawie.

– Ustawy usprawnią zarządzanie szpitalami, poprawią nadzór finansowy nad lecznicami i pomogą w ich przekształceniach – dodała.

Z tak optymistyczną oceną projektów nie zgadzają się posłowie opozycji. Bolesław Piecha (PiS), przewodniczący sejmowej komisji zdrowia, mówi wprost – rządowy pakiet ustaw zdrowotnych grozi prywatyzacją szpitali.

– Może to skutkować wypływem kilku miliardów złotych z systemu lecznictwa – dodaje.

Również zdaniem Andrzeja Sośnierza (PJN), członka sejmowej komisji zdrowia, projekty nie gwarantują poprawy jakości leczenia, usprawnienia systemu kształcenia lekarzy czy dostępu do tańszych leków.

– Dopuszczenie, że spółka od razu będzie mogła być zadłużona w wysokości 50 proc. dochodów, jest co najmniej dziwne – dodaje.

Zmiany w zasadach funkcjonowania publicznych szpitali przewiduje projekt ustawy o działalności leczniczej. Co prawda nie wprowadza on obowiązkowych przekształceń, ale wprowadza takie mechanizmy, które w efekcie do tego doprowadzą. Ponadto projekt ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty przewiduje likwidację stażu podyplomowego. Natomiast projekt ustawy o rzeczniku praw pacjenta ma na celu skrócenie drogi dochodzenia roszczeń przez ofiary błędów medycznych.