Jeszcze w tym roku zwiększy się zakres ochrony stosunku pracy związkowców zatrudnionych na czas określony. Będą oni mogli żądać przywrócenia do pracy, a nie jak dotychczas tylko odszkodowań.

– Im zakres ochrony szerszy, tym bardziej staje się ona iluzoryczna – uważa Bartłomiej Raczkowski, adwokat z kancelarii Raczkowski i Wspólnicy.

Podkreśla, że pracodawcy starają się omijać przepisy ochronne, na czym tracą szeregowi pracownicy. Na przykład powszechną praktyką jest zwalnianie osób starszych, zanim wkroczą w chroniony wiek przedemerytalny (4 lata przed osiągnięciem wieku emerytalnego).

W takiej sytuacji tracą one podwójnie. Nie dość, że zwolnione, to jeszcze z brakiem perspektyw na znalezienie innego zatrudnienia. Mało która firma decyduje się na podpisanie z taką osobą umowy, skoro przez kolejne 4 lata nie będzie mogła zrezygnować z jej pracy.

Skazani na czas określony

– Zbyt szeroka ochrona wybranych grup dyskryminuje też pozostałych pracowników. Firmy nie typują bowiem do zwolnień osób, które źle wykonują swoje obowiązki, ale te które można zwolnić, bo nie obejmują ich przepisy ochronne – mówi Monika Gładoch, radca prawny, ekspert Pracodawców RP.

Dodatkowo firmy nie chcą zatrudnić na podstawie stałej umowy o pracę, a jedynie na czas określony. Potwierdzają to dane statystyczne. Według Eurostatu Polska ma najwyższy odsetek umów na czas określony spośród wszystkich państw UE (26 proc.). Z danych GUS wynika, że obecnie w Polsce na podstawie takich umów pracuje już 3,45 mln osób. Firmy z nich korzystają, bo mogą je wypowiedzieć za dwutygodniowym wypowiedzeniem.

– Nie muszą też uzasadniać rozwiązania takiej umowy ani przywracać do pracy podwładnego w razie wadliwego zwolnienia – tłumaczy Katarzyna Dulewicz, radca prawny i partner w CMS Cameron McKenna.

Absurdy ochrony

Polskie firmy nie tylko chętniej zatrudniają pracowników na czas określony, lecz także proponują im tzw. samozatrudnienie. Często jest ono fikcją, bo zatrudniona osoba w praktyce nie prowadzi działalności gospodarczej, lecz wykonuje pracę. Ale zakończenie współpracy z samozatrudnionym jest znacznie prostsze niż rozwiązanie umowy o pracę.

Rozszerzenie grup chronionych powoduje wręcz absurdalne sytuacje. Bartłomiej Raczkowski wskazuje przykład firmy, która z powodu problemów ekonomicznych zwolniła około 2,8 tys. pracowników, ale nie ogłosiła jeszcze upadłości. Musi zatrudniać około 100 osób chronionych, które za wysokie wynagrodzenia sprzątają zakład, bo nie ma dla nich innej pracy.

Parawan bezpieczeństwa

Rekordzistami pod względem ochrony są przedstawiciele pracowników. Chronione przed zwolnieniem są nie tylko osoby wyznaczone przez organizacje związkowe, lecz także m.in. członkowie rad pracowników, europejskich rad zakładowych, społeczni inspektorzy pracy (często sztucznie mnożeni w firmach) oraz pracownicy będący członkami rad nadzorczych spółek powstałych w wyniku komercjalizacji.

– Sądzę, że potrzebna jest debata nad zakresem ochrony stosunku pracy, jaka przysługuje przedstawicielom pracowników. Moim zdaniem jest ona zbyt szeroka, o czym świadczy choćby fakt, że starają się ją zawęzić sądy – mówi prof. Jerzy Wratny z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych.

Podkreśla, że wydawane są orzeczenia dopuszczające zwolnienie dyscyplinarne związkowca, nawet w przypadku, gdy organizacja związkowa nie zgodziła się na rozwiązanie z nim umowy, mimo że naruszał on podstawowe obowiązki pracownicze.

– Przepisy powinny raczej określać przypadki, kiedy można zwolnić przedstawiciela związku, niż uzależniać rozwiązanie jego umowy od zgody organizacji związkowej – mówi Katarzyna Dulewicz.

Zdaniem Bartłomieja Raczkowskiego przepisy nie powinny zakazywać zwalniania poszczególnych pracowników, lecz jedynie wskazywać zakres przysługującej im ochrony.

– Wtedy pracodawca mógłby zwolnić np. związkowca, ale nie z powodu jego działalności związkowej, lub osobę starszą, ale nie ze względu na to, że wkracza w wiek przedemerytalny – dodaje.