zaloguj się do e-DGP
statystyki

Dominika Sikora: Eksperyment na sześciolatkach

skomentuj

Bawiące się dzieci w tle, na pierwszym planie przejęta nauczycielka zachęcająca rodziców do posyłania sześciolatków do szkoły. Zaraz potem twarz Katarzyny Hall, minister edukacji, przypominającej, że można to zrobić już teraz, a nie czekać na ostatni dzwonek, czyli na 1 września 2012 r.

W spocie telewizyjnym oczywiście nikt nie wspomina, że szkoły powinny dzieciom zapewnić odpowiednie warunki – miejsce do zabawy czy specjalnie dostosowany do ich wzrostu sprzęt. Nikt nie wspomina również o tym, że samorządy ich nie remontują i nie doposażają, bo nie mają na to pieniędzy. Jednym słowem – rząd rzuca pomysł, ale o jego realizację mają się martwić już inni. W tym przypadku gminy.

Taki schemat wprowadzania ważnych reform nie jest odosobniony. I to nie pierwszy raz, kiedy koszt ich realizacji spada na barki gmin i powiatów. Tak się stało m.in. w 2000 roku. Pod naciskiem pracowników medycznych rząd Jerzego Buzka uchwalił tzw. ustawę 203. Dzięki niej lekarze, pielęgniarki i położne dostali podwyżki. W ustawie zapomniano jednak wskazać, kto ma za nie zapłacić. W efekcie miały to zrobić szpitale, a jak nie one, to samorządy. Ponieważ podwyżki nie były wypłacane, pracownicy kierowali sprawy do sądów. I najczęściej wygrywali.

Sześciolatek nie poskarży się jednak do sądu na to, że musi się uczyć w przepełnionej klasie lub nieprzyjaznej dla niego szkole. To nie usprawiedliwia jednak rządu. Tym bardziej że niekorzystne zmiany demograficzne dopiero przed nami. Tym bardziej więc na edukacji nie warto oszczędzać. A rodzicom wmawiać: posyłajcie sześciolatki do szkoły już teraz, bo za rok nie będzie lepiej.

Komentarze: 8

  • 1: Dziwna ta Hall z IP: 82.139.160.* (2011-03-15 09:11)

    Dziwny wygląd, dziwne zachowanie, chore reformy i brak taktu.

    Pamietam ten cyrk z Sejmu jak stała w 9-tym miesiącu ciąży i ktoś jej tam zaproponował by usiadła.
    To zrobiła mu scenę że ciąza to nie choroba, a reszta posłów rechotała z ubawienia - dzięki tej lekcji młodzież cięzarnym już nie ustępuję miejsca - w końcu to nie choroba

  • 2: anty-hall z IP: 83.18.220.* (2011-03-15 09:48)

    Pomyłka ! To nie o tę panią chodzi, ale,że jest dziwna to się zgadza...

  • 3: koniec świata z IP: 83.17.85.* (2011-03-15 14:25)

    ...w tej reklamie typ p.Huullll wygląda na jakieś 5,5 lat

  • 4: mt z IP: 89.228.96.* (2011-03-15 18:49)

    Nie zabierać dzieciom dzieciństwa, a poza tym, gdy dziecko pujdzie wcześniej do szkoły , to wcześniej do przcy i dłużej trzeba będzie pracować.

  • 5: Gugu z IP: 83.9.131.* (2011-03-15 21:15)

    A co ze szkołami profilowanymi jak muzyczna czy sportowa. Nauczyciele w tych szkołach niechętnie chcą przyjmowac dzieci sześcioletnie do tych szkół. Podobno są za małe a czy za rok już będą sie nadawały jak będzie przymus przyjmowania 6 latków do tych szkół. Czy ten problem jest rozwiazany? Czy ktos zna chociaż jedną szkołę , która w pierwszej klasie ma podzieloną 6letnie nie daje rady z 7 latkami to odrazu odsyłają do zerówki.

  • 6: \gugu z IP: 83.9.131.* (2011-03-15 21:29)

    \czy ktoś zna chociaż jedną szkołę, która ma podzieloną salę dla pierwszoklasistów na część dydaktyczna i wypoczynkową ??? Obecnie nauczyciel nie planuje zajęć z dziećmi 6 letnimi tylko z 7 latkami. Jak 6 latek nie daje rady w pierwszej klasie to jest cofany do zerówki. czyli w nastęnym roku gdy 6 latki będa musiały iść do szkoły to dopiero będzie cyrk. \całe dwa roczniki 2005 i 2006 pójdą do pierwszej klasy.

  • 7: MERKURY z IP: 217.76.112.* (2011-03-16 16:23)

    DLACZEGO JESTEŚMY PRZECIW REFORMIE?

    1) Szkoły w Polsce są niedoinwestowane
    Często szkoły są w bardzo złym stanie technicznym. Dzieci uczą się w przepełnionych klasach, na zmiany. Nie ma odzielnych stref dla dzieci młodszych. Dzieci narażone są na agresję, hałas i stres. Często brakuje nauczycieli. Dzieci muszą nosić bardzo ciężkie plecaki. To tylko niektóre problemy.
    2) Premier zabrał pieniądze na reformę.
    W tym roku z 347 mln zostało 40 mln zł - na wszystkie szkoły w Polsce. To nie żart! Nie przeprowadza się tak poważnych reform w czasie kryzysu. Nie ma gwarancji, że w następnych latach nie będzie jeszcze gorzej.

    3) Ustawa o reformie nie wyznacza ŻADNYCH standardów
    jakie musi spełnić szkoła aby przyjąć sześciolatki w 1 klasie. Według zasady, że jakoś to będzie.

    4) Minister Hall pozbywa się odpowiedzialności.
    Za wprowadzanie reformy w szkołach, według oficjalnych deklaracji MEN, odpowiadają samorządy.

    5) Pięciolatki trafią do szkół.
    Reforma nakłada od 2011 obowiązek edukacji na pięciolatki oraz czterolatki z końca roku. W co trzeciej gminie w Polsce nie ma przedszkoli. Tam dzieci trafią do szkół.

    6) Zabraknie miejsc w przedszkolach.
    Zapis dający prawo do edukacji przedszkolnej 5-latków już w 2009 roku zdezorganizuje edukację przedszkolną. Zabraknie miejsc dla dzieci trzy- i czteroletnich.

    7) Wybór między szkołą a szkołą.
    Aby zrobić miejsce w przedszkolach dla WSZYSTKICH pięciolatków, samorządy będą przenosić sześciolatki do szkół. Szumnie zapowiadany wolny wybór rodzica przez najbliższe 3 lata będzie fikcją. Tak jak np. w Warszawie.

    8) Tresura sześciolatka.
    Nowa podstawa programowa przerasta możliwości przeciętnego sześciolatka. To czego dziecko uczyło się dotąd przez dwa, teraz ma pojąć w rok. Sześciolatek musi pisać zgodnie z zasadami kaligrafii i czytać lektury. Pedagodzy podkreślają, że będzie to tresura. Na zabawę zabraknie już czasu. Dzieci będą zmuszone siedzieć w ławkach i gonić program.

    9) Nie będzie okresu przejściowego.
    Sześciolatki które pozostaną w przedszkolu mają pozostać na poziomie pięciolatków. Program nie przewiduje dla nich nauki liter, tak jak do tej pory. Trzy roczniki dzieci MEN skazuje na regres intelektualny. W imię wyrównywania szans?
    10) Żniwa wydawców.
    W czasie kryzysu finansowego rodzice mają zapłacić MILIARDY złotych za wymianę WSZYSTKICH PODRĘCZNIKÓW. Stare podręczniki od września staną się makulaturą. Beneficjentami reformy będą przede wszystkim wydawcy podręczników.

    11) Nauczyciele bez przygotowania.
    Nie przewidziano szkoleń dla nauczycieli. Szkoły dostaną kopie nowej podstawy programowej. Odbyło się też kilkaset konferencji powiatowych. To zdaniem MEN wystarczy.

  • 8: ona z IP: 88.220.106.* (2011-03-17 09:53)

    Obecnie prowadzę wśród dzieci "test gotowości szkolnej". W grupie są 6 i 7-latki, czyli dzieci, które po wakacjach mogą znaleźć się w jednej klasie I. Oczywiście są różnice między tymi dziećmi. Zadanie, na którym 7-latek skupia uwagę i wykonuje szybko po usłyszeniu polecenia, 6-latek wykonuje zdecydowanie wolniej, oczekuje pomocy. Są 6-latki, które radzą sobie całkiem nieźle z zadaniami, mają dobrą orientację przestrzenną, są sprawne manualnie, graficznie, ładnie się wypowiadają, ale niestety emocjonalnie i społecznie jeszcze są słabo rozwinięte... Przejawia się to np. nieumiejętnością pracy w grupie, nieradzeniem sobie ze stresem (dziecko chce być zawsze pierwsze, nie umie przegrywać, nie kończy pracy). Jestem mamą dziecka rocznik 2006, które już obowiązkowo pójdzie do klasy I jako 6-latek. Nie podoba mi się to, bo niestety wiem jakie są realia w szkole... Jestem pewna i mam nadzieję, że w wielu szkołach panie z klas I-III będą pracować z tymi dziećmii w sposób, który uwzględni potrzeby i możliwości rozwojowe 6-latków. Wiem też, że będą klasy, gdzie 6-latkowi będzie się kazało siedzieć w ławce 45 minut, a zajęcia nie będą przypominały tych, jakie prowadziło się do tej pory z 6-latkami w przedszkolu (czyli maksymalnie 30 minut pracy i dużo ruchu). Myślę, że reforma jest potrzebna, ale tę akurat przeprowadzono byle jak, nie mając na uwadze wielu aspektów, które zdecydowałyby o powodzeniu. Na studiach kształcenia zintegrowanego uczyłam się jak powinny wyglądać zajęcia w klasach I-III: wykładziny dla dzieci, ławki ustawione w podkowę, brak ocen, przerw itp. Gdy poszłam do pracy okazało się, że jestem jedyna nauczycielką w szkole, która tak właśnie pracuje... Miało być pięknie, a ławki stały jak dawniej, oceny stawiano jak dawniej, dzwonek dzwonił na przerwy - jak dawniej... Reformę trzeba zacząć chyba od zreformowania poglądów i przyzwyczajeń ludzi, a nie eksperymentować na małych dzieciach.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter