Tak troje sędziów Izby Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych SN odpowiedziało w czwartek na pytanie prawne Sądu Apelacyjnego w Warszawie, który nabrał wątpliwości, czy ustawa dezubekizacyjna pozwala na zachowanie esbekom prawa do tych 40 proc. podstawy wymiaru.

Decyzja SN oznacza, że nie będzie rewolucji w obliczaniu emerytur, które od początku ub.r. - na mocy ustawy autorstwa PO - obniżono ok. 25 tys. oficerom cywilnych służb specjalnych PRL. Gdyby SN uznał ich argument, że ustawa nie pozwala na odebranie prawa do 40 proc. uposażenia po 15 latach służby (do czego mają dziś prawo emeryci służb mundurowych RP), esbeckie emerytury musiałyby być obliczane od nowa; mogliby oni odzyskać ok. 30 proc. świadczeń.

Pytanie dotyczyło sprawy Ewy Cz. - funkcjonariuszki z pionu obserwacji od 1979 r., po 1990 r. w policji - której emeryturę zakład emerytalno-rentowy MSWiA obniżył z 1,9 tys. zł do 1,4 tys. Utrzymał to w 2010 r. Sąd Okręgowy w Warszawie, uznając, że ustawa pozbawia wszystkich esbeków prawa do 40 proc. podstawy. Rozpatrując odwołanie Cz., Sąd Apelacyjny spytał SN, czy ustawa oznacza zachowanie prawa do 40 proc. podstawy. SA nie kwestionował przelicznika 0,7 proc. za poszczególne lata służby, ale zarazem pytał, czy można dopuszczać podstawę 40 proc.

Radca prawny reprezentujący Cz. Stanisław Mikulski argumentował w SN, że MSWiA zastosowało ustawę "niezgodnie z wolą ustawodawcy", bo bezpodstawnie pominięto prawo do zachowania 40 proc. podstawy wymiaru. "Gdyby ustawodawca chciał to zabrać, to wyraźnie by to zapisał w ustawie" - dodał. Podkreślił, że było to zasadą już w II RP, a "nie było wymysłem PRL". W SN nie stawił się nikt z MSWiA ani z prokuratury.

"Przelicznik 0,7 wcale nie jest niekorzystny..." - zaczął sędzia, ale wypełniający szczelnie salę SN dawni esbecy nie dali mu dokończyć

"Ustawa nie daje podstaw do stosowania wyższego przelicznika niż 0,7 za każdy rok służby w organach bezpieczeństwa totalitarnej Polski z lat 1944-1990" - mówił sędzia SN Zbigniew Myszka w uzasadnieniu uchwały. Podkreślił, że sądy powszechne nie mogą dokonywać wykładni ustawy w sposób podważający jej "wyraźne brzmienie" i wyrok Trybunału Konstytucyjnego o jej konstytucyjności.

Sędzia dodał, że SN unika "wchodzenia w podłoże polityczne", ale powiedział zarazem, że demokratyczne państwo prawa nie może utrzymywać przywilejów emerytalnych dla osób dobrowolnie pełniących służbę w organach, które przeciwdziałały powstaniu tego państwa. "Przelicznik 0,7 wcale nie jest niekorzystny..." - zaczął sędzia, ale wypełniający szczelnie salę SN dawni esbecy nie dali mu dokończyć, krzycząc, śmiejąc się i opuszczając salę. W tej sytuacji SN zakończył rozprawę.

Radca prawny Mikulski nie był przekonany uchwałą SN. B. szef wywiadu PRL, a w latach 90. UOP, gen. Henryk Jasik powiedział PAP, że nie jest zaskoczony stanowiskiem SN.

Od początku ub. r. esbeckie świadczenia obliczono według wskaźnika w wysokości nie 2,6 proc. podstawy wymiaru za każdy rok służby za lata 1944-1990, jak przedtem, lecz - 0,7 proc. (przelicznik zwykłej emerytury to 1,3). Członkom WRON, w tym gen. Wojciechowi Jaruzelskiemu - emerytury wojskowe naliczane są zaś po 0,7 proc. podstawy wymiaru za rok służby w wojsku. Wskutek ustawy, ok. 25 tys. osób z cywilnych służb specjalnych PRL - także tych pozytywnie zweryfikowanych w 1990 r., których przyjęto do UOP - otrzymuje mniejsze świadczenia. Ich średnia emerytura wynosi teraz ok. 2,5 tys. zł i wciąż jest wyższa niż zwykłego emeryta - 1,6 tys. zł. Ok. 6 tys. przypadków z tych 25 tys. dotyczyło wdów i bliskich osób już nieżyjących.

Ustawa nie objęła rent inwalidzkich, na które przeszła uprawniona do tego część b. oficerów, "uciekając" w ten sposób od obniżki świadczeń

W lutym ub. r. TK, przy pięciu zdaniach odrębnych, uznał, że ustawa dezubekizacyjna jest zgodna z konstytucją. TK zakwestionował zaś obniżanie emerytur członkom WRON, ale tylko za okres sprzed wprowadzenia stanu wojennego w 1981 r.

Według PO zasady sprawiedliwości społecznej naruszało, że funkcjonariusze PRL dostawali wyższe świadczenia niż zwykli emeryci, którzy często byli ich ofiarami. Politycy PO zapowiadali, że część oszczędności szacowanych na 600 mln zł rocznie trafi do pokrzywdzonych przez PRL - w tym kontekście mówili o możliwości ubiegania się o odszkodowania za represje w stanie wojennym.

Ustawa nie objęła rent inwalidzkich, na które przeszła uprawniona do tego część b. oficerów, "uciekając" w ten sposób od obniżki świadczeń. Ponadto ustawa nie dotyczyła ok. 2 tys. esbeków, których akta są w tajnym tzw. zastrzeżonym zbiorze IPN. Z kolei PiS podkreślało, że wadą ustawy jest fakt, iż nie objęła ona służb specjalnych wojska PRL.

Sąd Okręgowy w Warszawie podał, że wpłynęło do niego w sumie 13,8 tys. skarg na decyzje o obniżeniu świadczeń. Do połowy lutego br. zakończono ponad 1,7 tys. spraw; uwzględniono 109 skarg (głównie na obniżenie świadczeń wdowom po funkcjonariuszach). Esbecy składają skargi na Polskę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.