Wszystko wskazuje na to, że pracodawcy i związkowcy dojdą do porozumienia w sprawie wypłacania zaległych wynagrodzeń ze środków Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Na wniosek Państwowej Inspekcji Pracy swoje propozycje przedstawił NSZZ „Solidarność”. Wcześniej podobne rozwiązania zgłaszał OPZZ.

Partnerzy społeczni chcą, by w przypadkach, gdy PIP potwierdzi, że pracownik nie otrzymał w terminie pensji, miał on prawo do wypłaty zaległego świadczenia ze środków FGŚP. Po wypłacie takich środków fundusz dochodziłby należności od nieuczciwego pracodawcy.

W razie porozumienia związków zawodowych i pracodawców ich propozycje trafią do Komisji Trójstronnej (KT). Rząd podkreślał, że poprze rozwiązania, które wypracuje KT.

– Środki funduszu pochodzą ze składek płaconych przez pracodawców. Dlatego należy ułatwić korzystanie z nich w przypadkach, gdy firmy mają problemy ekonomiczne i nie są w stanie wypłacać wynagrodzeń w terminie – mówi Grażyna Spytek-Bandurska z PKPP „Lewiatan”.

Podkreśla, że zmiany w prawie nie mogą jednak doprowadzić do tego, że firmy będą traktować wypłaty z FGŚP jak kredyt na pensje. I to w dodatku taki, który można umorzyć.

– Zmiany nie mogą także doprowadzić do tego, że FGŚP straci swoje rezerwy finansowe – mówi Monika Gładoch, radca prawny, ekspert Pracodawców RP.

Od 2009 roku gwałtownie zwiększa się kwota niewypłaconych pracownikom wynagrodzeń. Tylko w ciągu trzech pierwszych kwartałów 2010 roku wzrosła ona blisko o połowę, do 144 mln zł. Świadczenia w terminie nie otrzymały 72 tys. pracowników firm skontrolowanych przez PIP. Obecnie FGŚP ma 2,6 mld zł wolnych środków.

Dlatego związki zawodowe domagają się nie tylko ułatwienia wypłat z FGŚP, ale także m.in. utrudnienia udziału w publicznych przetargach przedsiębiorcom, którzy zalegają z wypłatami, oraz umożliwienia składania pozwów zbiorowych w sprawach pracowniczych.

Do Państwowej Inspekcji Pracy trafiają już pierwsze opinie od partnerów społecznych w sprawie zmian w prawie, które mają zlikwidować narastający w ostatnich latach problem niewypłacania w terminie pensji. Jeśli związki i pracodawcy porozumieją się w tej kwestii, ich propozycjami zajmie się Komisja Trójstronna.

Związki zawodowe chcą zaostrzenia sankcji wobec tych firm, które nie płacą wynagrodzeń. NSSZ „Solidarność” proponuje, aby pracodawca taki nie mógł uczestniczyć w publicznych przetargach. Każda firma, która chce uzyskać państwowe zlecenie, musiałaby składać oświadczenie o niezaleganiu z wypłatą pensji.

– To bardzo szkodliwy pomysł. Firma, która ma problemy ekonomiczne i dodatkowo ograniczone prawo udziału w przetargach, po prostu upadnie – uważa Monika Gładoch, radca prawny, ekspert Pracodawców RP.

NSZZ „Solidarność” domaga się także m.in. prowadzenia przez PIP rejestru firm, które nie płacą wynagrodzeń. Wcześniej propozycje wpisywania takich firm na listy dłużników zgłaszało OPZZ. Związek chce też, aby pracownicy mogli składać pozwy zbiorowe w sprawach pracowniczych.

– Pozwoliłoby to uprościć i przyspieszyć procedury sądowe także w sprawach o wypłatę zaległego wynagrodzenia – mówi dr Anna Reda, ekspert NSZZ „Solidarność”.

Z zaostrzeniem sankcji wobec firm, które zalegają z wypłatami, nie zgadzają się organizacje pracodawców.

– Zamiast wprowadzać coraz surowsze kary, warto zmienić przepisy np. o czasie pracy, które są zbyt skomplikowane i utrudniają działalność przedsiębiorcom – mówi Grażyna Spytek-Bandurska, ekspert PKPP Lewiatan.

O takich zmianach ze związkami na pewno będą chcieli rozmawiać także Pracodawcy RP. Proponują też dyskusję np. nad wydłużeniem okresu rozliczeniowego czasu pracy oraz pojęcia tzw. doby pracowniczej, które sprawia obecnie firmom wiele kłopotów, w tym również tych dotyczących ustalania wysokości wynagrodzenia.