statystyki

Pracodawcy wolą czasowe umowy o pracę

autor: Paweł Jakubczak25.02.2011, 03:00; Aktualizacja: 25.02.2011, 14:30

Firmy zatrudniają pracowników, ale na czasowe umowy. Boją się stałych kontaktów, bo trudno je rozwiązać.

Reklama


Reklama


W IV kwartale 2010 roku liczba pracujących na etatach w stosunku do poprzedniego roku wzrosła o prawie 80 tys. Ale umów na czas określony przybyło w tym czasie 173 tys. Tak wynika z najnowszych danych GUS. To oznacza, że firmy preferują te umowy, nie tylko zatrudniając nowych pracowników, ale także nie przekształcają umów czasowych na stałe tym, którzy już u nich pracują. Liczba czasowych umów zwykle maleje w okresach pogorszenia koniunktury. Dlatego w latach 2008 – 2009 mieliśmy do czynienia ze spadkiem zarówno ich liczby, jak i odsetka.

– Wtedy pierwszymi tracącymi etaty są ci, którym kończą się terminy umów – mówi prof. Elżbiety Kryńskiej z Uniwersytetu Łódzkiego.

Dodaje, że dalszego wzrostu ich liczby można oczekiwać w kolejnych latach. Przewidywana poprawa koniunktury i zwiększenie liczby miejsc pracy będzie się odbywało głównie przez zatrudnienie terminowe.

Liczba pracujących na czas określony w Polsce zawsze była wysoka. Według danych Eurostatu pracowało tak w UE w 2009 roku średnio 13,6 proc. zatrudnionych. W Polsce – odsetek ten był największy (26,5 proc.). Nieco mniej takich pracowników było w Hiszpanii (25,4 proc.) i w Portugalii (22 proc.). W pozostałych krajach był znacznie niższy.

– Jedynym skutecznym sposobem na zwiększenie liczby stałych umów jest uelastycznienie prawa pracy, np. przez wprowadzenie dłuższych okresów rozliczeniowych czy tzw. banków czasu pracy – mówi Adam Ambrozik, ekspert Pracodawców RP.

Podkreśla, że bez tego firmy nie mogą reagować na wahania koniunktury, chcąc redukować zatrudnienie. Zawierają więc umowy terminowe lub kontrakty cywilnoprawne, które łatwiej jest rozwiązać.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

  • abc(2011-02-25 12:31) Odpowiedz 00

    KOŁO się KRĘCI. Kiedyś też można było mieć w każdej grupie zawodowej (nie tylko rolnicy, budowlańcy) 12 miesięczne okresy rozliczeniowe. Pracownicy tyrali od rana do nocy, a potem jednorazowo "zwracano" im za przepracowane nadgodziny. Wypadkowość rosła, bo ludzie po dwóch tygodniach pracy po 12 godzin dzień w dzień - padali na twarz. Zakazano takich praktyk poprzez zmianę prawa. No to teraz wracamy ponownie do tamtych czasów używając takich samych argumentów jak wówczas. ELASTYCZNY CZAS PRACY. Obudzimy się ponownie z ręką "w nocniku" gdy wypadkowość i utrata zdrowia pracowników ponownie wzrośnie. A wzrośnie to pewne. Będziemy kumulować sobie urlopy wypoczynkowe oraz wolne za nadgodziny - tylko ile lat pracownicy mogą wytrzymać taki tryb pracy? ROK, dwa lata ? Góra, potem odejdą na zasłużone renty. A może o to chodzi? Wyeksploatować pracownika i porzucić, kosztami obciążając państwo, a w jego miejsce przyjdą następni - młodzi jeszcze.

  • MERKURY(2011-02-25 21:40) Odpowiedz 00

    O stosunku pracodawców do pracowników.

    Stosunku zupełnie chorym, pasującym raczej do mrocznych fabryk z dziewiętnastowiecznej Anglii niż do nowoczesnej, skomputeryzowanej (aczkolwiek nadal lekko upośledzonej w stosunku do Zachodu) Polski.

    Ja - jako student czy niestudent, jako specjalista czy szacowny robol - nie ubiegam się o pracę u ciebie, przedsiębiorco, ponieważ mi imponujesz, czy dlatego, że chcę mieć wkład w rozpoczęte przez ciebie dzieło. Potrzebuję pieniędzy. To wszystko. Szkoda, że na rozmowach kwalifikacyjnych jestem zmuszony kłamać. Gwarantuję wam, mości pracodawcy, że ŻADEN z waszych zatrudnionych, choćby wytatuował sobie nazwę firmy na czole, nie kieruje się motywami innymi niż potrzeba zdobycia grosza na jutrzejszy obiad. Mówił inaczej? Widocznie był do tego zmuszony. Przez was i wasze chore myślenie, które sprawia, że nawet stojąc na kasie w markecie musimy udawać, że doświadczamy spełnienia. Czujecie się dzięki temu lepiej? Czy wasze sumienie jest spokojniejsze, gdy zamęczany pracownik mówi, że jest zadowolony?

    Ale niech wam będzie. Skłamię, skoro to was dowartościuje i przekona, że jestem lepszy niż konkurencja (bo przecież kwalifikacje nie liczą się, jeżeli mnie nie polubicie). Tylko niech nasze stosunki zawodowe przypominają stosunki zawodowe, a nie stosunki na linii pan-niewolnik. Wyjaśnijmy sobie jedno: wy nie dajecie mi pracy w odruchu serca; nie rzucacie wielkodusznie chleba prostaczkowi spoza kasty dyrektorów. Przeciwnie; to ja wychodzę z inicjatywą. Udostępniam wam swój czas, siłę, umiejętności. Beze mnie nie możecie istnieć. Jesteście ode mnie zależni tak samo, jak ja od was. Oferuję wam swoje usługi. Ale nie w zamian za wasze pieniądze. To ja wam płacę za przelew gotówki - pracą.

    Jeżeli nadal nie widzicie, że między nami można postawić znak równości, to macie poważny problem z postrzeganiem rzeczywistości. Ale wcale mnie to nie dziwi, bo jesteście jak ta głupia lama, która nie zareaguje, dopóki nie będzie za późno. My zaś musimy męczyć się, by naprowadzać was na właściwą drogę. Robimy to, ponieważ bez was nie przetrwamy, tak jak wy bez nas. Szkoda, że tylko jedna strona dostrzega tę zależność.

  • def(2011-03-02 12:21) Odpowiedz 00

    Jasne ze pracodawcy wolą czasowe umowy o pracę a jeszcze do tego umowa na 1/4 etatu za 300 zł. m-c, a czas pracy od poniedziałku do soboty po 8 godzin. Niestety nasz kraj to kraj niewolników. A nasz władza jeszcze na to wszystko pozwala. Brak rozliczania i kontrolowania majątków prywaciarzy, którzy wykazują najniższe dochody a żyją w luksusach bo oszukują państwo. Skąd na to mają ? wiadomo z niewolników.

  • Jerzy(2011-03-03 18:21) Odpowiedz 00

    Brawo MERKURY! Popieram w 100 procentach. Krótkoterminowe umowy mogę zrozumieć. Nie jestem natomiast w stanie zakceptować wydłużonego okresu rozliczeniowego. Jest to OCZYWIŚCIE niekorzystne dla pracownika. Głównie chodzi właśnie o nadgodziny - raz pracownicy padają na twarz, jak powiedziałeś, a dwa że po prostu przy tak długim okresie rozliczeniowym wielu nie doczeka się rekompensaty za wypracowane nadgodziny, z różnych zresztą powodów. Jest to okazja do nadużyć przez pracodawcę. Niech nikt nie mówi, że oni są święci. Tu się nikt nie liczy z pracownikiem, liczą się wyłącznie pracodawcy, i przeważnie zapominają, że to dzięki tym właśnie ludziom oni zbierają plony.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane