Samorządy po ubiegłorocznym doświadczeniu dokonały analizy przyczyn nieosiągania średnich wynagrodzeń nauczycieli na poszczególnych stopniach awansu zawodowego. Wiemy, że nie wystarczy zadbać o dobre dodatki funkcyjne i motywacyjne, mało skuteczne jest też kwartalne monitorowanie średnich wynagrodzeń, gdyż na urlopy zdrowotne nauczyciele odchodzą w ciągu całego roku (1-, 2-miesięczne, półroczne itp.). Dodatkowo duża grupa nauczycieli awansuje od 1 września, a nagrody jubileuszowe i odprawy wypłacane są we wrześniu. Z kolei znaczący wzrost średnich wynagrodzeń następuje po październiku, kiedy wliczone zostaną także nagrody (dyrektora, prezydenta) przyznawane w największej liczbie z okazji święta edukacji narodowej. Samorządy stanęły przed trudnym wyzwaniem: czy osiągać średnie wynagrodzenie, czy tworzyć dobry system motywacyjny i prowadzić politykę prozatrudnieniową, a więc zachęcać dyrektorów do zatrudniania młodych nauczycieli i nie rozdzielać etatów na nadgodziny. Myślę, że absurdy wpisane w system obliczania średnich skłaniają samorządy do poszukiwania rozwiązań racjonalnych.

Gminy, a także dyrektorzy szkół nie mają wpływu na liczbę urlopów zdrowotnych, z których korzystają nauczyciele, a w przypadku nauczycieli mianowanych i dyplomowanych to element decydujący dla uzyskania ustawowych średnich. Najskuteczniejszą metodą jest zwiększenie liczby nadgodzin np. poprzez niezatrudnianie nowych nauczycieli na czas zastępstw (długoterminowe zwolnienia, urlopy zdrowotne), a rozdzielanie godzin na już zatrudnionych nauczycieli. Mam wątpliwości jednak, czy jest to rozwiązanie korzystne dla procesu dydaktycznego. Sposób, według którego musimy obliczać średnie wynagrodzeń, niszczy wartość wypracowanych wcześniej systemów motywacyjnych. Jeżeli nauczyciel nie uzyskał dodatku motywacyjnego z powodu niskiej oceny swojej pracy, a następnie otrzymuje wyrównanie, to różnicowanie dodatków przyznawanych przez dyrektorów traci sens.

W moje ocenie należy zmienić sposób obliczania średnich wynagrodzeń i nie wliczać do systemu obliczeń nauczycieli przebywających na urlopach zdrowotnych, gdyż ich liczba decyduje o możliwości osiągnięcia średnich wynagrodzeń, a samorząd i dyrektorzy szkoły nie mają na to żadnego wpływu. Najczęściej nauczyciele kontraktowi uzyskują lub znacząco przekraczają średnie wynagrodzenia (w Gdyni o około 150 zł miesięcznie), gdyż nie mogą korzystać z urlopów zdrowotnych. Konieczne staje się też obniżenie średniej kwoty dla nauczyciela stażysty, który może ją uzyskać tylko dzięki nadgodzinom lub przyznanemu z urzędu dodatkowi motywacyjnemu bez względu na ocenę pracy, co prowadzi do rozregulowania systemu motywacyjnego. Powinna ulec zmianie zasada wypłacania wyrównań. Nie należy ich wypłacać nauczycielom, którzy uzyskali średnie wynagrodzenia bądź niekiedy znacznie je przekroczyli, a otrzymują wyrównanie tylko dlatego, że znaleźli się w grupie awansu zawodowego, która na poziomie gminy średnich nie uzyskała.