statystyki

Studia nie gwarantują już pracy - co dziesiąty bezrobotny ma dyplom wyższej uczelni

autor: Iwona Dudzik18.02.2011, 03:00

Wyższe wykształcenie nie chroni już przed bezrobociem. W ciągu ostatniego roku kolejne 30 tys. osób po studiach dołączyło do rzeszy bezrobotnych z dyplomem w kieszeni. To skok o blisko 15 proc., podczas gdy średni wzrost bezrobocia wyniósł w 2010 roku nieco ponad 3 proc.

reklama


reklama


W 1997 r. bezrobotnych wykształciuchów było 25 tys. i stanowili zaledwie 1,4 proc. bezrobotnych. W 2010 roku – już 10,5 proc. A to oznacza, że co dziesiąty bezrobotny skończył wyższe studia.

Jak na ironię, po części odpowiedzialna za to jest rosnąca liczba studentów. Jak twierdzi prof. Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego, mamy do czynienia z jednym z najszybszych rozwojów edukacji w Europie. Według GUS w ubiegłym roku było 461 szkół wyższych – o niemal jedną trzecią więcej niż w 2000 r. W tym czasie liczba studentów wzrosła o 18 proc., do ponad 1,9 mln.

Ale szybkiemu rozwojowi nie towarzyszy jakość kształcenia. – Absolwenci nie mają praktycznych umiejętności. Brakuje im też odpowiedzialności, kreatywności, lojalności oraz umiejętności radzenia sobie ze stresem – ocenia prof. Kryńska.

Do niskiego poziomu nauczania dochodzi zła struktura kształcenia. Wciąż uczelnie opuszczają humaniści czy spece od marketingu i zarządzania, choć rynek od lat jest nimi nasycony. Potrzeba nam inżynierów, ale jak mówi prof. Zenon Wiśniewski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, ich kształcenie jest kosztowne i większości niepublicznych szkół się nie opłaca.

Coraz większa grupa bezrobotnych z dyplomami to ogólnoeuropejski trend. W Estonii bez pracy pozostaje aż 15 proc. absolwentów studiów, 12 proc. – na Litwie, 6 proc. – w Irlandii. To więcej niż 5,2 proc. w Polsce.

Wyższe wykształcenie coraz bardziej się dewaluuje. Zdaniem psychologa społecznego prof. Janusza Czapińskiego głównym powodem jest to, że nasza gospodarka nie jest oparta na wiedzy. Największe jest zapotrzebowanie na tych, którzy przykręcają śrubki, a nie na pracujących „głową”.

Oferowane przez uczelnie wykształcenie coraz mniej odpowiada wymogom rynku pracy.

– Już w zeszłym roku mieliśmy sygnały, że niepokojąco zaczyna przybywać bezrobotnych wśród absolwentów – przyznaje Izabela Koryś, dyrektor Obserwatorium Regionalnych Rynków Pracy i specjalista Pracodawców Rzeczpospolitej Polskiej.

Podobne obserwacje mają urzędy pracy. – Dla absolwentów filologii, historii, socjologii, psychologii nie ma ofert. Bez szans na dobrą pracę są także absolwenci marketingu i zarządzania. Obecnie nawet prawnik bez stażu nie zawsze znajdzie zatrudnienie – mówi Uruszla Murawska z warszawskiego urzędu pracy. Jak mówi, problem w tym, że uczelnie nie wiedzą, po co i dlaczego kształcą. Mają anachroniczne programy i nie współpracują z pracodawcami. Większość z nich nie monitoruje losów swoich absolwentów. Nie wiedzą więc, jak radzą sobie oni na rynku. Nawet najbardziej prestiżowa wyższa szkoła – SGH dopiero we wrześniu ubiegłego roku zaczęła pilotażowo prowadzić taki monitoring. W pełni wdroży go dopiero za pół roku.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

  • Marcin(2013-06-04 21:35) Odpowiedz 00

    Z gołym dyplomem nie ma co startować, warto podbudować CV i być łakomym kąskiem dla pracodawców. A nie musi być to aż takie trudne można chociażby wziąć udział w konkursie na accenturo przesłać pracę i pojechać do Mediolanu do parku technologicznego.

  • Patriota(2011-02-18 16:52) Odpowiedz 00

    Zgadzam się z realista i z racjonalistą i z O co ten hałas,i z JM I Z pSEUDOSTUDIA I Z sdwe i z JWL i szkoły wyższe to zawodóweki z PRLwszędzie wymagają wyższego a Ci żeby je mieć studiują kierunki humanistyczne po najmniejszej linii oporu.W latach 64-69 na Pedagogikę Uniwersytetu Wrocławskiego przyjmowano około 20-tu studentow,ale a tamtych czasach nie było etatu Pedagoga w żadnej szkole(tylko w specjalnej) Jeden Pedagog w KWMO I koniec.Nie było patologii w szkołach nie uczyli księża i był większy porządek jak dzisiaj.Ale wina w posłach-słabych wybraliśmy szczególnie na Śląsku.Oprócz kilku kopalń wszystko polikwidowane.Jak pomrzą emeryci to polikwidują Biedronki i inne supermarkiety ,narazie bazują na dobrych emeryturach górników.Rząd o nas i śląscy posłowie o nas nie dbają dlatego trzeba koniecznie wesprzeć Ruch Autonomii Śląska,nie po to żeby oderwac sie od Polski ,ale żeby Ślązacy sami zaczęli decydować o sobie.Wybierzmy innych posłów bo Ci obecni sa do kitu.

  • czy ja wiem...(2011-02-18 10:45) Odpowiedz 00

    Czy do przykręcania śrubek nie trzeba używać głowy?

  • falcone(2011-02-18 11:41) Odpowiedz 00

    Jacy K..a wszyscy mądrzy! Skoro tak potraficie frustraci krytykować to sami bądźcie kreatywni i coś stwórzcie ale coś mi się zdaje, że krytyka młodych to wszystko na co was stać! Niewykształceni frustraci ruszyć głowy a nie tylko grzebać w necie i opluwać młodzież!!!

  • propaganda(2011-02-18 11:58) Odpowiedz 00

    5,2% hehehe...a drugie 5,2% na "zmywakach" ;) za granicą :D

  • EMERYTKA(2011-02-18 12:04) Odpowiedz 00

    MOIM ZDANIEM CO ROKU POWINNO SIĘ KONSULTOWAĆ JAKIE ZAWODY BĘDĄ POTRZEBNE A NIE NAMNOŻYLI PRYWATNYCH UCZELNI GDZIE IDA SAME DURNIE POTEM MAMY TAKICH PRAWNIKÓW LEKARZY CZY HUMANISTÓW BO TATUŚ CZY MAMUSIA ZAPŁACIŁA ZA STUDIA TO TEŻ I EGZAMINY SĄ TAKIE ŻE WSZYSCY ZALICZJĄ.
    DLACZEGO BRAKUJE NAM INŻYNIERÓW ALE TAKICH DO PRZEMYSŁU A NIE INFORMATYKÓW CO TAK JAK JA UMIE OTWORZYĆ KOMPUTER I GO ZAMKNĄĆ.

  • JWL(2011-02-18 13:39) Odpowiedz 00

    Do #19.
    Sam nie jesteś lepszy i się nie mądrzyj.
    W moim odczuciu "mięso" tutaj lata w kierunku systemu edukacji, a nie młodzieży - jak insynuujesz.

    Sądzę że wprowadzenie zasad konkurencji wśród uczelni (dofinansowanie uczelni zależy od poziomu nauczania, powodzeniu studentów w życiu zawodowym po ukończeniu studiów, czy czegoś takiego - czego konsekwencją byłoby to że na uczelniach byłyby wykładane przedmioty bardziej praktyczne i bardziej dostosowane do rynku pracy), większe środki na organizowanie kół naukowych, na których realizowane są konkretne projekty (szczególnie te które przynoszą korzyści finansowe dla uczelni), organizowanie praktyk dla studentów przez uczelnie w renomowanych firmach i itp. banialuki - to w ten sposób może powoli byłoby coraz lepiej.

    W praktyce mamy:
    - wysokie bezrobocie - brak miejsc pracy - więc o dobrą pracę to jak walka o ogień, a student mimo że ze świeżym dyplomem jest bez doświadczenia, dobrych referencji i praktycznych umiejętności (tutaj dziękuję rządowi za podwyższenie podatku - co wbrew opinii niektórych "medialnych specjalistów" jest jednak w jakiś sposób powiązane z bezrobociem)
    - uczelnie są słabo dofinansowane - w porównaniu z zachodem (i nie zanosi się aby było lepiej) - a dofinansowanie z unii na edukację jest przejadane przez Ministerstwo Edukacji Narodowej, zamiast iść na wspieranie szkół i wyższych uczelni
    - na uczelniach jest "stara gwardia" ludzi którzy uczą o rzeczach/technologiach które od dziesiątek lat są nie używane
    - niski poziom nauczania w szkołach (mam na myśli zakres nauczania, a tutaj warunki dyktuje MEN), co odbija się na tym że na studia idą rzesze niedouczonej młodzieży - dodam że system nauczania w Polsce idzie ku zachodowi - mój kuzyn dostał bez problemu dyplom ukończenia studiów "Zarządzania i Marketingu" (czy cuś takiego) w Anglii - musiał w ciągu roku napisać wypracowanie (które zawiera kilka tysięcy słów) na wybrany przez siebie temat - mam takie odczucie że łatwiej tam jest dostać dyplom niż zdać w Polsce nową maturę z polskiego (co i tak jest niezwykle łatwe w porównaniu ze starą maturą), więc jak dalej będziemy iść w tym kierunku to studia będą zmarnowanym czasem kończącym się mało istotnym papierkiem.

    Mniej więcej takie mam przemyślenia na ten temat, czy ktoś ma inne zdanie?

  • szkoly wyzsze to awodowki z PRL(2011-02-18 15:01) Odpowiedz 00

    Wiekszosc studiow to zwyczajne slabe szkoly zawodowe z czasow PRLu. Wystarczy umiec czytac i pisac (niekoniecznie ze zrozumieniem) aby zapisac sie na dowolny kierunek studiow. Oczywiscie oprocz medycyny i prawa, bo tu konieczne sa znajomosci, uklady rodzinne, powiazania ze srodowiskiem, ktore jest zbyt uprzywilejowane zeby do koryta dopuscic byle kogo. W ten sposob ludzie, ktorzy nawet ksiazki nie potrafia przeczytac przechodza przez roznego rodzaju selekcje, pseudoegzaminy, a na koncu dostaja dyplom magistra.
    Niewwiele wiecej trzeba umiec zeby zostac doktorem.
    Niestety o jakosci ksztalcenia swiadczy poziom wykladowcow, profesorow itd. Przewaznie leniwi nauczyciele, ktorzy od lat glosza te same poglady, albo cwaniaczki, ktore bzykaja sie z co ladniejsza studentka za zaliczenie. Zdarzaja sie tez profesorowie z prawdziwego zdarzenia i studenci, ktorzy ciezka i solidna praca zdobywaja porzadne wyksztalcenie. Ale ci ludzie nie maja problemy ze zdobyciem pracy. Moga miec problem jedynie z tym aby ta praca byla godnie oplacana.

  • Ewa(2011-02-18 15:43) Odpowiedz 00

    Zgadzam się z przedmówcami, że to nie są teraz żadne studia tylko szkółki sobotnio-niedzielne za parę złotych a "studiują" na nich różne matoły, które powinny pójść do roboty fizycznej. Sama takich znam i słyszę codziennie na ulicy ich słownictwo na "k" i "h" jak maszerują stadami z piwskiem w rękach. Jedna z panienek z tego towarzystwa "studiuje" prawo. Strach się bać. Ponadto obecnie nie trzeba pisać pracy magisterskiej, żeby się tytułować osobą z wyższym wykształceniem - wystarczy licencjat i już się zawyża statystykę. A w ten sposób można też obecnie studiować - uwaga! -astrologię ( czyli wróżenie z kart ) i kosmetologię (wyciskanie pryszczy).
    Inny problem to wymgania wobec uczelni, żeby monitorowaly studentów, czy znaleźli pracę. Studia służą do zgłębiania wiedzy a nie szukania pracy.
    Ale do tej nadprodukcji "studentów" przyczynili się pracodawcy, którzy na byle stanowisko sekretarki czy recepcjonistki wymagają wyższego wykształcenia.

  • k(2011-02-18 16:52) Odpowiedz 00

    Bo dzisiaj rozdawanie wyższego wykształcenia odbywa się dla zysków kadry uczelni. Następna niesolidność uderzająca w godpodarkę bo młodzi po marketingach i po znajomości zasilają urzędy z zerową wiedzą. Uczelnia zapewnia nie prawdziwą wiedzę, a licencję na urzędowanie, a niby studentom świetne samopoczucie i obrażenie doświadczonych starszych pracowników, którzy musieli posiąść olbrzymią wiedzę gdy połowa już przyjętych studentów odpadała to był poziom, a do tego z uczelni wychodziła inteligencja, a to co dzisiaj to b.nieokreślone.

  • antykapitalista(2011-02-18 18:16) Odpowiedz 00

    A po co studia? Dzisiaj dobrze żyje tylko kręt, cwaniak, chachment, kombinator itp. Dzisiaj trzeba umieć ustawić przetarg, dać w łapę, wykiwać fiskusa, zatrudnić na czarno, wymigać się od egzekucji, wejść w "układy", iść do agencji towarzyskiej z kim trzeba, dać w mordę komu trzeba itp itd. Takich rzeczy nie uczą na studiach, a dzisiaj to jest droga do "sukcesu", a ci, którzy po mistrzowsku grają w te klocki stanowią "elitę", która rozdaje karty. Chyba większość ludzi już ma dość tego kapitalizmu po polsku, gdzie jakaś łachudra, która kiedyś stała pod Pewexem i nawet nie umiała dobrze powiedzieć: "change money" dzisiaj jest wielkim biznesmenem i trzeba taką łachudrę całować nie powiem gdzie, żeby dostać pracę, a uczciwi ludzie, którzy ciężko pracują są nazywani "nieudacznikami", bo sami nie potrafią kręcić lodów. Do d... z takim kapitalizmem!

  • Haslo PO aktaulne;"Glosujcie na nas-barany"(2011-02-18 10:10) Odpowiedz 00

    Mlodzi,wyksztalceni,a przy tym naiwni,haslo PO nadal aktualne:"Glosujcie na nas-barany",a my propaganda za wsze pieniadze nauczymy beczec tak jak PO cudach.My obiecalismy,ze bedziemy przodowac (w propagandzie),Wierzcie na a my obiecujemy:"Wiara wasza-kasa nasza"

  • Gobo(2011-02-18 19:34) Odpowiedz 00

    Reakcja pani rzecznik UW to wrzeszcząca bezradność i w domyśle przyznanie się, że uczelnia, za którą się ta pani wypowiada, to dziadostwo.

    Niestety UW jest dziadostwem, a to całe akademickie towarzystwo trzeba jak najszybciej wziąć za twarz i zagonić do roboty, bo pasą się z pieniędzy podatników, a głównym ich zajęciem jest produkowanie następnych i następnych bezrobotnych.

    Ale winę jak zwykle jak zwykle ponosi państwo, czyli minister szkolnictwa wyższego. Ta pani nie kiwnie palcem, bo sama też kiedyś produkowała bezrobotnych i pewnie do tego wróci, gdy przestanie być ministrem.

    Ludzie, mam złotą radę. Spieprzajcie do Niemiec i to jak najszybciej, póki was tam chcą. Polska to ***** pod każdym względem. Państwo ciągnie z ludzi miliardy pieniędzy, za które robi z nich bezrobotnych nieudaczników. A w Sejmie siedzą debile i się nawzajem żrą. Mają i zawsze będą mieli zwykłych ludzi w duupie. Amen.

  • obywatel(2011-02-19 01:46) Odpowiedz 00

    Uważam, że szkolnictwo podstawowe jest na właściwym poziomie. Szkolnictwo średnie powinno być sprofilowane, ale inaczej niż to jest obecnie. W gimnazjum, poza kilkoma przedmiotami obowiązkowymi dla wszystkich, uczeń miałby możliwość wyboru przedmiotów, których chciałby się uczyć. Szkoły średnie powinny być wyłącznie szkołami zawodowymi, o zróżnicowanym okresie kształcenia, w zależności od specjalizacji. W szkole średniej powinna odbywać się praktyczna nauka zawodu. Absolwent otrzymywałby tytuł czaladnika lub technika, w zależności od zasobu nabytych umięjętności i wiedzy. Inne zainteresowania uczniowie mogliby rozwijać w formach pozaszkolnych. Należy zlikwidować tzw. studia licencjackie (co za kuriozum). Zadaniem szkolnictwa wyższego powinno być kształcenie wysokiej klasy specjalistów. Warunkiem przyjęcia na studia powinien być odpowiedni wynik egzaminu wstępnego. Okres trwania studiów, podobnie jak szkoły średniej powinien być zróżnicowany w zależności od specjalności. W takim systemie szkolnictwa absolwenci szkół średnich z wyuczonym zawodem mieliby zupełnie inne poczucie własnej wartości na rynku pracy, jak i zupełnie inną świadomość swojej roli w społeczeństwie niż młodzież obecnie.

  • Anna(2011-02-20 19:38) Odpowiedz 00

    świetne podsumowanie Realisty i Racjonalisty, mam identyczne zdanie, jestem przerażona, jak słyszę o młodzieży która ledwo "zipie" w szkole średniej między ocenami 1 a 2, potem studiuje zaocznie na płatnych uczelniach i oczywiście całkiem dobrze sobie radzi. Szkoda mi tylko młodych ludzi inteligentnych, mądrych, którzy podnoszą sobie poprzeczkę wybierając dobre uczelnie, albo 2 kierunki. Szukając potem pracy są równorzędnymi rywalami z tymi pierwszymi matołami. I zastanawiam się czy tak jest tylko w Polsce czy np. w całej Europie?

  • Zawsze miało byc LEPIEJjjjj komU Pytam(2011-02-20 18:59) Odpowiedz 00

    profesor ty jestes w błedzie
    NIE RYNEK!!!
    ZNAJOMOSCIIIII
    UKŁADYYYY
    LODZYYYYY
    przetrzyj oczy!!!

  • MarcinABC(2011-02-22 17:28) Odpowiedz 00

    Dobre sobie. Ładnymi słówkami oceniacie ludzi, którzy pracują i dodatkowo jeszcze są na studiach. Na jakiej podstawie takich ludzi nazywacie "matołami"? Dlatego, że nie mają tak lekko jak wy, którym tatuś z mamusią łożą na studia dzienne, na których się obijacie i udajecie, że studiujecie tak ciężko?? Co wynosi się ze studiów dziennych?, lenistwo, udawanie, ściemnianie, bo na pewno nie praktykę - jedynie teorie, którą później nie wiadomo gdzie wsadzić. Nie czujcie się wyżej nad innymi dlatego, że jesteście na studiach dziennych, a ci co na zaocznych to byle co dla was. Studia zaoczne to teoria plus praktyka na co dzień w pracy, a wy co macie po skończeniu tego wbijania samej teorii?, a przepraszam, macie jeszcze praktyki na których nie dają wam żadnego zajęcia, którymi później chwalicie się w cv co wy na nich nie robiliście. Lepiej widziani są ludzie, którzy pokazują, że mimo pracy nadal się uczą, podwyższając swoje kwalifikacje, że tacy są coś warci, a nie rozpaprani studenciki studiów dziennych, którzy stworzyli sobie wizje świata, który ma im wszystko dać, bo są po studiach dziennych, żałosne. Wsadzą później takiego biedaka po 5 letnim dziennym obijaniu się na byle jakie stanowisko umysłowe i wychodzi później co warty jest, ten niby uczony bo po dziennych. Więcej samokrytyki i pokory "studenci" dzienni, nie wstyd wam za wasz poziom inteligencji i poniżania ciężko pracujących ludzi na swoje studia?

  • buparty(2011-02-24 21:38) Odpowiedz 00

    Podzielam pogląd że poziom dzisiejszego wyształcenia to w większości beznadzieja. Nie jest to wina młodzieży tylko brak szkolnej i uczelnianej selekcja na poszczególnyc stopniach kształcenia a wręcz demoralizacja i kontynuacja złudzeń na koszt młodzieży. Stary PRL-owski system oświatowy w porównaniu z dzisiejszym był o wiele doskonalszy. Był przystosowany do potrzeb gospodarczych państwa, selektywny w zakresie mażliwości umysłowych (życiowo nie wpuszczał w maliny'') a jednocześnie występowała drożność w kształceniu. Wymagania były wysokie bo w państwie w związku z ,,izolacją technologiczną'' od zachodu występowało rzeczywiste zapotrzebowanie na wysokiej klasy specjalistów. Im ,,tęższa głowa'' tym większe szanse na ukończenie dobrych studiów. Inni mniej zdolni lub nie mający ochoty do wysiłku umysłowego odnajdywali swoje miejsce w odpowiedniej dla ich umiejętności i wiedzy gałęzi gospodarki. Ucząc się mieli świadomość ,,co ich czeka''. Obecnie wbrew logice i świadomości poziomu swojej wiedzy, umiejętności, chęci, młodzież podejmuje naukę licząc że może się uda ,,uciec od łopaty'' , no i się udaje bo wszystkie szkoły średnie na poziomie maturalnym ( zawodowe polikwidowano) ,,biorą co się da'' byle wypełnić ławy klasowe. Po ukończeniu zdolniejsi idą do bardziej renomowanych uczelni a resztę małouków zasysają wyższe szkoły ,,od mydła i powidła'' oczywiście płatne. Polska reforma oświaty robiona jedynie dla reformy bo była na to kasa i kasobiorcy eksperci. Poziom jest marny bo musiał być dopasowany do ,,materiału klasowego'' i dzięki temu zdolni leniwieją a ,,ćwoki'' (materiał dla uczelni płatnych) kończą na dopuszczających. A różnego rodzaju ulgi dla uczniów- nieobowiązkowa matura z matematyki, usprawiedliwiane formalnie i często dyslekcją lub dysgrafią niedbalstwo i nieróbstwo ucznia, brak dyscypliny i poszanowania wysiłku innych, Dopuszczalna potężna absencja i spóżnienia na zajęcia w porównaniu z dawnymi czasami, brak możliwości usunięcia ucznia ze szkoły za często demoralizujące zachowanie, pastwienie się na kolegach i nauczycielach i sama bezsilność nauczycieli w związku z obowiązującymi przepisami - nauczyciel ,,drabowi'' może ,,nachuchać'' bo on jest panem. To są przyczyny że jest jak jest , brak solidności, samodyscypliny, cwaniactwo, kombinatorstwo - systemowe ogłupianie, bazcel, złudzenia. Ja mam wrażenie że obecnie szkoła funkcjonuje jedynie po to by dzieci i młodzież nie szwędała się po ulicach. Zadnych ściśle określonych celów i kierunków kształcenia bowiem trudno to określić w obecnej wirtualnej strukturze państwa które nie wie co ma, a ma niewiele do zaoferowania szczególnie w gospodarce.

  • Tom(2012-01-21 21:32) Odpowiedz 00

    ja pójdę dalej 70% ludzi po studiach to bezrobotni. Wliczam wszystkich
    pracujących poniżej kwalifikacji ( markety). Ludzie praca dla osób po studiach jest dla 15 % czynnych zawodowo pracowników .Po znajomości
    nikt głąba nie zatrudni.

  • tom(2012-01-21 21:39) Odpowiedz 00

    Panu Czaplińskiemu powiem że ci co przykręcają śrubki już dawno zorientowali się o co biega w gospodarce rynkowej . Im wyższe wykształcenie to gorsze myślenie które boli jak diabli . Pan Czapliński
    zupełnie się pogubił nie rozumie że teraz liczą się umiejętności a te zdobywa się w ZSZ i technikach a nie na studiach.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane