Jeszcze tylko przez 7 miesięcy osoby łączące pobieranie emerytury z pracą zawodową będą otrzymywać jednocześnie pensje i świadczenie. Od 1 października ZUS zawiesi wypłatę emerytur osobom, które nie zwolnią się z pracy u swojego dotychczasowego pracodawcy. To efekt wejścia w życie nowelizacji ustawy o finansach publicznych.

Problemy osób łączących pracę zawodową z pobieraniem emerytury miał rozwiązać prezydencki projekt nowelizacji ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, który trafił do Sejmu.

Jednak już teraz okazuje się, że brak precyzyjnych wyliczeń do projektu uniemożliwia w jednoznaczny w sposób stwierdzenie, czy i o ile wzrosną emerytury osób po 30 miesiącach dodatkowej pracy.

Prezydencki projekt wprowadza modyfikację do sposobu ustalania wysokości emerytur części osób urodzonych po 31 grudnia 1948 r. Chodzi o osoby, których świadczenia są liczone na podstawie zwaloryzowanych składek na ubezpieczenie emerytalne zewidencjonowanych na koncie ubezpieczonego oraz zwaloryzowanego kapitału początkowego. A tak obliczona kwota jest dzielona przez średnie dalsze trwanie życia.

Jednak prezydencki projekt (art. 194e) zakłada, że kwota składek zgromadzonych na koncie będzie pomniejszona o już wypłacone emerytury.

W praktyce więc ZUS pomnoży jej wysokość (jeszcze przed odliczeniem zaliczki na podatek dochodowy oraz składek zdrowotnych) przez liczbę miesięcy równoczesnego pobierania pensji i emerytury. Kwota ta zostanie odliczona od wcześniej zgromadzonego kapitału emerytalnego. Warto jednak pamiętać, że w nowym kapitale będą uwzględnione składki emerytalne zapłacone przez pracodawcę w czasie dodatkowej pracy trwającej 30 miesięcy.

Taka łączna kwota zostanie podzielona przez średnie dalsze trwanie życia obowiązujące w dniu zgłoszenia wniosku o ponowne ustalenie wysokości emerytury. Zasada ta będzie dotyczyć wyłącznie tych osób, które skorzystają ze zmian zaproponowanych przez prezydenta.

Ustawa wejdzie w życie w dniu ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.