Wnioski potencjalnych przedsiębiorców, którzy wystąpili do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) o pomoc na tworzenie nowych firm na wsi, zalegają w szufladach. Urzędnicy mnożą absurdalne wymogi, nie wywiązują się z zobowiązań i opóźniają podejmowanie decyzji. Zniechęceni inwestorzy mówią, że agencja nie radzi sobie z obsługą programu. W efekcie rezygnują z planowanych przedsięwzięć i nie tworzą nowych miejsc pracy na wsi.

Wnioski czekają w kolejce

Na tworzenie nowych małych firm na wsi oraz rozwój już istniejących Polska otrzymała z UE ponad 4 mld zł. Z tej kwoty agencja rozdysponowała jedynie 327 mln zł. W ubiegłorocznym naborze do ARiMR wpłynęło ponad 10,5 tys. wniosków. Agencja do końca 2010 roku rozpatrzyła zaledwie 190.

– Samą liczbą podpisanych umów z beneficjentami nie można mierzyć i oceniać stanu faktycznego zaawansowania rozpatrywania wniosków – mówi Marek Kassa, rzecznik ARiMR.

Dodaje, że blisko 90 proc. złożonych wniosków wymaga uzupełnienia i poprawienia.

Eksperci ostrzegają, że jeśli Polska nie przyspieszy tempa wydawania tych pieniędzy, większość przepadnie. Czasu jest coraz mniej, ponieważ do 30 czerwca 2015 r. ARiMR musi rozdysponować całą kwotę, a inwestorzy rozliczyć się z otrzymanych pieniędzy. Każdy z nich ma dwa lata od zawarcia umowy z agencją na zrealizowanie inwestycji. W programie są dostępne pieniądze nawet dla 40 tys. potencjalnych inwestorów. Tyle samo mogłoby powstać na wsi miejsc pracy. Przy tak dużych opóźnieniach, jakie już teraz ma ARiMR, nie ma szans na wykorzystanie całej tej kwoty. Nawet jeśli zwiększy przyjmowanie wniosków w naborze w 2011 roku i kolejnym, to jej system informatyczny ich nie obsłuży.

Trudna ocena biznesplanu

Jak podkreślają doradcy rolniczy, wnioski przyszłych przedsiębiorców są bardziej skomplikowane niż w przypadku innych programów obsługiwanych przez ARiMR. Trudniej je przygotować, ale również oceniać, ponieważ wymagają szczegółowego biznesplanu inwestycji. Oceniający je urzędnicy muszą mieć dużą wiedzę ekonomiczną i marketingową. Zdaniem doradców urzędnicy sobie z tym nie radzą. Jak twierdzi Jolanta Fiejka z Mazowieckiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego, tego typu wnioski w ogóle nie są rozpatrywane. Urzędnicy obsługują w pierwszej kolejności inne działania, przy których jest mniej pracy i które są adresowane do rolników.

– Tworzenie nowych miejsc pracy i nowych źródeł dochodów na wsi nie należy do priorytetów agencji – uważa Anna Potok z Fundacji Aktywizacji Obszarów Wiejskich.