Ośrodki pomocy społecznej (OPS) w projektach finansowanych z pieniędzy Europejskiego Funduszu Społecznego (EFS) mogą zatrudniać brokerów edukacyjnych. Taką możliwość mają od 2008 roku, ale dopiero teraz w zasadach realizacji unijnych projektów została doprecyzowana przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego (MRR) definicja tego zawodu.

Broker ma być pośrednikiem między klientem pomocy społecznej a rynkiem szkoleniowym. Osobie bezrobotnej lub niepełnosprawnej dobierze najlepszą dla niego ofertę z tysięcy, które udostępniają firmy szkoleniowe. Musi przy tym kierować się jej kosztem oraz potrzebami edukacyjnymi klienta. W przypadku osób niepełnosprawnych sprawdzi dostępność obiektu, wktórym organizowane są kursy.

Usługi takiego brokera mają być dla klienta bezpłatne. Na razie z tej możliwości korzystają nieliczne OPS. Ośrodek Pomocy Społecznej dla warszawskiej Dzielnicy Mokotów współpracuje z brokerem edukacyjnym od dwóch lat.

– Jest to dla nas dodatkowe wsparcie doradcy zawodowego, które się sprawdza. Dzięki niemu pomoc szkoleniowa jest lepiej ukierunkowana – mówi Bartosz Domański z mokotowskiego OPS.

Słabością zapisów w zasadach MRR jest ich ogólność. Nie precyzują, jakie kwalifikacje zawodowe powinna mieć osoba wykonująca ten zawód. Wszystko dlatego, że pomimo wpisania go cztery lata temu do klasyfikacji zawodów, nadal nie ma on opracowanej ścieżki edukacyjnej. Dlatego większość OPS nie zatrudnia takich pracowników.

– Nie podejmiemy tego eksperymentu, ponieważ nie wiemy, jakich dokumentów należy wymagać od takiej osoby – mówi Alicja Patalon z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej (MOPS) w Pułtusku.

Dodaje, że ośrodek sam dobrze diagnozuje potrzeby podopiecznych na podstawie zapotrzebowania zgłaszanego przez nich podczas rekrutacji.

Problemem dla OPS jest także to, że na rynku brakuje osób wykonujących ten zawód. Dlatego MOPS zatrudnił w tym charakterze dwóch własnych pracowników. Brokerów chciała kształcić Elbląska Uczelnia Humanistyczno-Ekonomiczna, ale nie udało jej się uruchomić ani jednej edycji studiów.

– Myśleliśmy, że będzie to ciekawa oferta dla nauczycieli, którzy tracą pracę z powodu niżu demograficznego, ale zainteresowanie było bardzo małe, bo nie ma dla nich pracy – mówi Regina Abakanowicz z biura rekrutacyjnego uczelni.

Pojedyncze osoby są szkolone w ramach projektów organizacji pozarządowych, m.in. Stowarzyszenia Pomocy Osobom z Problemami Emocjonalnymi „Spoza”.