Propozycje obu partii wzorowane są na francuskiej polityce demograficznej. Stąd pojawiła się koncepcja wspólnego rozliczania z dziećmi. We Francji przy rozliczaniu z fiskusem każde z dwójki pierwszych dzieci traktuje się jako połowę podatnika, a każde dziecko od trzeciego jako kolejnego podatnika. To oznacza, że rodzina z jednym dzieckiem dzieli dochód na 2,5, a z trójką dzieci już na cztery.

Obie partie pracują nad założeniami projektu ustawy i wyliczeniem, jakie współczynniki zastosować w Polsce. PJN ma wyznaczony jako cel 3,5 tysiąca złotych zysku rocznie, jaki ma osiągnąć rodzina z trójką dzieci. Proponowana kwota to nieco więcej, niż wynika z obecnie działającego systemu ulg prorodzinnych, czyli 3336 złotych. System ma być uzupełniony o dodatkowe instrumenty wspierające rodziny najuboższe czy rolnicze, które nie mogą dokonać odliczeń w PIT.

– Chcemy, aby nasze rozwiązania preferowały model rodziny: dwójka rodziców i co najmniej trójka dzieci. Podobną politykę prowadzą inne państwa, ponieważ tylko ona zapewnia zastępstwo pokoleń – mówi Elżbieta Jakubiak z PJN. O kosztach takiego rozwiązania partia nie chce na razie mówić. Ale aby je urealnić, myśli o ograniczeniu becikowego tylko do najbiedniejszych rodzin. Na podobnym etapie jest PiS. – Szacujemy koszty rozwiązania i to najtrudniejsza część, bo musi ona być realna budżetowo – mówi wiceprezes partii Beata Szydło. Szczegóły projektu mają być znane na przełomie lutego i marca.

W propozycjach PJN mają się znaleźć także wzorowane na Francji i innych krajach propozycje uelastycznienia czasu pracy dla kobiet czy zmniejszania w ich przypadku wieku przechodzenia na emeryturę – o rok za każde urodzone dziecko.

PiS myśli o innym rozwiązaniu. Chce, aby matkom wychowującym dzieci wliczać ten czas do stażu emerytalnego.

Z kolei SLD myśli o pozostawieniu becikowego dla najbiedniejszych. Do tego ulga na dzieci miałaby być adresowana do rodziny z co najmniej trójką dzieci, i to z wyłączeniem najbogatszych. Podobne głosy o ograniczeniu ulgi do rodzin z co najmniej trójką dzieci można usłyszeć w PO, ale z rozmów z politykami partii wynika, że ostatecznie PO opowie się za pozostawieniem dotychczasowego systemu. PSL proponuje natomiast, aby rolnicy, którzy nie płacą PIT, oraz najbiedniejsi, którzy nie korzystają z ulg, mogli dostać specjalny dodatek od państwa na dzieci.