Główny Urząd Statystyczny podał wczoraj, że w 2010 roku pensje, po odliczeniu inflacji, wzrosły o 1,5 proc. GUS 13 stycznia ogłosił, że w ubiegłym roku wzrost cen dla gospodarstw emerytów i rencistów wyniósł, w stosunku do 2009 roku, 2,8 proc.

Te dane pozwalają na obliczenie wskaźnika waloryzacji, od którego zależy wysokość marcowej podwyżki świadczeń dla 9,6 mln osób. Według naszych wyliczeń wyniesie on 3,1 proc. (uwzględni wzrost cen i 20 proc. wzrostu płac). Zgodnie z przepisami minister pracy i polityki społecznej ma czas do poniedziałku na jego oficjalne ogłoszenie.

Średnia emerytura z ZUS, która wynosi obecnie 1724 zł brutto, wzrośnie więc od przyszłego miesiąca o 53,4 zł. Przeciętna wysokość renty z tytułu niezdolności do pracy, wynosząca 1204 zł, wzrośnie o 37,3 zł. Wyższe będą też kwoty najniższych świadczeń emerytalno-rentowych. Na przykład najniższa emerytura, która wynosi obecnie 706,29 zł, wzrośnie o 21,9 zł.

Waloryzacja oznacza także podniesienie dodatków, które wypłaca swoim świadczeniobiorcom m.in. ZUS. Są to np. dodatek pielęgnacyjny, kombatancki i dla sieroty zupełnej. Ten pierwszy, który wynosi obecnie 181,10 zł, będzie wyższy o 5,6 zł.

Osoby otrzymujące te świadczenia nie muszą nic robić, aby otrzymać podwyżkę. Po prostu ZUS czy inne instytucje je wypłacające podniosą je automatycznie i te osoby powinny w marcu w swoich terminach płatności otrzymać więcej.

GUS podał też wczoraj wysokość tzw. kwoty bazowej, od której zależy wysokość świadczeń przyznawanych przez ZUS. Ponieważ, tak jak szacował „DGP”, przyrost jej wysokości jest niższy niż w ostatnich latach (a wskaźnik waloryzacji wyższy, niż szacował rząd), warto już w lutym złożyć wniosek do ZUS o emeryturę.