Polski obywatel, który mieszka w kraju i nabył prawo do zagranicznej emerytury, może pobierać ją w Polsce. Chodzi tu głównie o emerytury, jakie przyznało mu jedno z państw członkowskich UE, Islandia, Liechtenstein, Norwegia, Szwajcaria lub państwo, z którym Polskę łączą dwustronne umowy międzynarodowe w dziedzinie zabezpieczenia społecznego (na przykład z USA czy Kanadą). Mogą to być też inne kraje, które umożliwiają transfer emerytur za granicę.

Zagraniczne świadczenie jest przesyłane przez tamtejszy organ rentowy za pośrednictwem banku zagranicznego do banku znajdującego się Polsce. A ten wypłaca świadczenie. Jednak, co zaskakuje wielu uprawnionych, jest ono zmniejszone o kwotę składki zdrowotnej. Taka praktyka jest zgodna z polskim prawem.

W myśl bowiem art. 66 ust. 1 pkt 16 ustawy z 27 sierpnia 2004 roku o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz.U. z 2008 r. nr 164, poz. 1027 z późn. zm.) osoby pobierające emeryturę lub rentę podlegają obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego.

– Taką osobą jest między innymi ta, która otrzymuje emeryturę lub rentę z zagranicy – mówi Wojciech Andrusiewicz z Centrali ZUS.

Z treści art. 85 ust. 9 tej ustawy wynika, że bank wypłacający któreś w wymienionych świadczeń musi obliczyć i pobrać składkę zdrowotną z kwoty emerytury lub renty. Następnie przesyła ją do ZUS, a ten dalej do NFZ.

Bank potrąca składkę od zagranicznego świadczenia niezależnie od tego, czy osoba je pobierająca otrzymuje jeszcze dodatkowo polską emeryturę, jaka jej się należy na podstawie okresów zatrudnienia w kraju.