statystyki

Szkoły prywatnye nie chcą Karty nauczyciela

autor: Aleksandra Kurowska02.02.2011, 03:00; Aktualizacja: 02.02.2011, 13:33
  • Wyślij
  • Drukuj

Przedstawiciele samorządów z komisji przy MEN pracującej nad zmianami w Karcie nauczyciela chcą, aby obowiązywała ona zarówno w publicznych, jak i prywatnych placówkach. Choć i w tych, i w tych w nieco okrojonej formie.

reklama



reklama


– Teraz z 30 różnych przywilejów nauczyciele placówek niepublicznych mają zagwarantowane tylko dwa: legitymację służbową i status funkcjonariusza publicznego – mówi „DGP” Marek Wójcik, ekspert Związku Powiatów Polskich. I podkreśla, że jeśli uznajemy, że praca nauczyciela wymaga specjalnej ochrony, to ta powinna być jednakowa – niezależnie od miejsca pracy.

Prywatni mówią „nie”

Prywatne placówki objęciu dzisiejszą Kartą mówią kategorycznie „nie”. – Gdyby jednak ją uelastyczniono, m.in. tak aby dyrektor miał swobodę w zatrudnianiu i wynagradzaniu, bylibyśmy gotowi do rozmów – mówi Krystyna Starczewska, szefowa Krajowego Forum Oświaty Niepublicznej.

Dziś to, w jaki sposób traktowany jest nauczyciel w szkole niepublicznej, zależy zarówno od jej właścicieli, jak i – głównie – od praw rynkowych. Dobrzy fachowcy poszukiwanych specjalności mogą liczyć na większe pensje i przywileje niż inni. Jednak, co podkreślają związkowcy, często nauczycieli zatrudnia się na umowy-zlecenia, np. półroczne. – I nie płaci za wakacje – mówi Wojciech Jaranowski z Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania w NSZZ „Solidarność”. Choć nie jest to regułą. – Nasi nauczyciele organizację roku szkolnego i pensum mają podobne jak w publicznych szkołach – mówi „DGP” Maria Marzec, dyrektor Prywatnej SP nr 2 i Prywatnego Gimnazjum nr 2 w Krakowie. Ale zaraz dodaje, że objęcia niepublicznych szkół Kartą sobie nie wyobraża. – W publicznych dyrektorzy mają związane ręce i np. nauczyciela, którego jakość pracy oceniają nisko, zwykle nawet nie mogą zwolnić – mówi Marzec, która jest też przeciwniczką sztywnych zasad awansu i wynagradzania jako mało motywujących.

Związkowcy sceptyczni

Różnice występują też w przypadku publicznych i niepublicznych przedszkoli, choć tu są jeszcze większe. Zdaniem ekspertów w tych prywatnych nauczyciele najczęściej pracują po 40 godzin tygodniowo, a więc dwa razy dłużej niż w publicznych, a wynagrodzenia są porównywalne.

– Nie jestem zwolenniczką karty, uważam ją za anachronizm – mówi „DGP” Elżbieta Uniewska, szefowa Społecznego Towarzystwa Edukacji Przedszkolnej i portalu Przedszkolak.pl. Ona sama jednak w działającym przy towarzystwie przedszkolu kartę stosuje. Jak sama mówi, nie uznaje dzielenia ludzi na równych i równiejszych. Ale dodaje, że inne niepubliczne placówki się tym nie przejmują i niemal żadna z tych, które zna, nie stosuje np. skróconego do 20 godzin czasu pracy.

Jednak wbrew pozorom związkowcy nie powitali z zachwytem propozycji objęcia kartą wszystkich nauczycieli. – To tylko wybieg samorządów, by równocześnie okroić kartę, a na to nigdy się nie zgodzimy – mówi Wojciech Jaranowski z oświatowej „Solidarności”. A szef ZNP Sławomir Broniarz widzi tylko jedną możliwość: nie majstrować przy karcie, tylko poszerzyć grono za jej sprawą uprzywilejowanych.

MEN na razie nie zabiera głosu, czeka, aż dostanie projekt oficjalną drogą, a poza tym chce najpierw przedyskutować propozycje z członkami zespołu.

To ingerencja w rynek

Piotr Sarnecki z departamentu dialogu społecznego i stosunków pracy PKPP Lewiatan

Nie widzę możliwości objęcia Kartą nauczyciela niepublicznych szkół. To ingerencja w ich działalność gospodarczą. Nie można nikogo uszczęśliwiać na siłę. Karta nauczyciela krępuje dyrekcje szkół w kluczowych kwestiach, takich jak wybór najlepszych nauczycieli, poziom wynagrodzeń, czas i sposób organizacji pracy. Autonomia w tych sprawach jest tym ważniejsza, że przed prywatnymi placówkami trudne lata z powodu niżu demograficznego. Wiele szkół będzie zamykanych i trzeba promować zaradność.

Tendencja powinna być w drugą stronę – likwidacji anachronizmów. Karta premiuje nauczycieli, którzy spoczęli na laurach i którym nie zależy na jakości. A szefowie publicznych szkół albo mają związane ręce, na co często nawet nam się skarżą, albo sami są mało aktywni. Najbardziej widać to w szkołach technicznych i zawodowych, gdzie wielu nauczycieli przekazuje wiedzę, którą sami zdobyli w młodości, choć wiele się zmieniło. Z taką patologią powinniśmy walczyć, a nie przenosić ją na kolejne sektory. Karta nauczyciela, nawet gdyby jej zapisy uelastycznić, zawsze tworzy jakąś zamkniętą grupę.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję


reklama


  • Wyślij
  • Drukuj
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
czytaj więcej w e-DGPczytaj więcej w e-DGP

reklama

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Komentarze: 14

  • 1: nauczyciel z IP: 89.78.49.* (2011-09-13 11:39)

    Oczywiście, że Karta Nauczyciela powinna obowiązywać w prywatnych placówkach. W sierpniu zostałem zaproszony na rozmowę kwalifikacyjną w prywatnej szkole na stanowisko nauczyciela. Pani dyrektor zaproponowała mi pół etatu za połowę pracy minimalnej. panie Sarnecki to jest anachronizm!!! Oczywiście pani dyrektor grzecznie odmówiłem, niech szuka sobie naiwnych gdzie indziej, widocznie rodzinki i znajomki jej odmówiły to szuka frajerów

  • 2: nauczycielka z IP: 46.134.253.* (2011-03-20 20:47)

    to co dzieje się w niepublicznych przedszkolach to jest dramat- dawno rzad powinien się tym zająć, ponieważ to w wielu przypadkach niewolnicza praca- 40 h z dziećmi i to w grupach 30- 40 os. ,plus oczywiście domowa robota(pisanie planów, rady, szkolenia) itp i wcale nie za płace gwarantowaną KN. bo znacznie nizszą
    dajcie ludziom którzy włożyli pieniadze w swoje wyksztalcenie, wykonują pracę z pasją a przede wszystkim ZAJMUJĄ SIĘ WASZYMI SKARBAMI , dajcie im godne warunkim płacy i pracy

  • 3: DyrNauczyciel z IP: 46.113.145.* (2011-02-26 01:24)

    Do xyz niestety mamy głupich samorządowców i jeśli by całkowicie dać wolną rękę władzy to zamiast uczyć by budowała drogi bo to lepiej wygląda niż wykształcone dziecko. Gminy by płaciły nauczycielom po 1200 zł i się dziwiły że słabo uczą, a rodzicom by polecili prywatne dodatkowe zajęcia. O słabości polskiego systemu edukacji świadczą sami posłowie i ogólnie władza - nikt z nich mając pieniądze nie daje dzieci do państwowej szkoły, w przeciwieństwie od takiego np. króla Szwecji którego dzieci chodziły do zwykłych szkół razem z innymi obywatelami. U nas jest sowiecka polityka równania w dół, zaden samorzadowiec nie pomyśli o przyszłości dalszej niż do następnych wyborów, a nauka w szkole i ogólnie edukacja trwa trochę dłużej. Mogli byśmy się zgodzić na pełne urynkowienie ale spowodowało by to tylko dalsze rozwarstwienie społeczeństwa. W biednych gminach by nie było pieniedzy na edukację i "produkowała" by ludzi bez wykształcenia którzy by dalej byli biedni i tak ta bieda by była ciągle dziedziczona. By przerwać ten zaklęty krąg trzeba pójść do przodu zwiększając nakłady na edukację. Tak właśnie na edukację nie na pensje dla nauczycieli. Wielu nauczycieli by wolało pracować za mniejsze pieniadze ale w mniej licznych klasach, mając nowoczesne pomoce naukowe, nie będąc obciążonym tysiącem robót papierkowych. Niestety dopóki nie zmienią się umysły rządzących nastawionych tylko na lokalne "zyski" dopóty nie będzie w Polsce dobrze.

  • 4: xyz z IP: 213.238.121.* (2011-02-03 09:01)

    Do Studenta.
    Człowieku wybrałeś takie dane do porównania jakie chciałeś. Na zachodzie i w środkowej Europie już dawno pracę nauczycieli dostosowali do nowych realiów. Nie ma tam tak durnych dokumentów jak KN. Liczą się efekty pracy i ekonomia. U nas odwrotnie, nie ważny niż demograficzny, nie ważny poziom nauczania byle dużo zarabiać i jeszcze więcej. Nie mowcie ile zasadniczej pensji. Gro dodatków sprawia, że przychód roczny to nie 20 tys. tylko conajmniej 2 razy więcej . Utrzrymywać na siłę bo nauczyciele nie mogą zmienić pracy. Niech inni za to płacą.

  • 5: zibi z IP: 83.27.81.* (2011-02-02 20:29)

    jeśli tak się stanie to PRYWATNE padną, bo nie będą w stanie zapewnić nienależnych przywilei. KARTA NAUCZYCIELA powinna dawno WYLADOWAĆ NA ŚMIETNIKU, Masa przywilejów obowiązków zadnych.

  • 6: .... z IP: 217.113.228.* (2011-02-02 16:09)

    "Jednak, co podkreślają związkowcy, często nauczycieli zatrudnia się na umowy-zlecenia, np. półroczne. – I nie płaci za wakacje –"

    na pierwszy rzut oka wydaje się to słuszne, nie pracują w wakacje to niby dlaczego im za to płacić,
    ale w końcu każdy ma prawo do urlopu, a wakacje są ich urlopem, jeśli na to pozwolimy to może za rok, dwa się okazać, że ktoś wpadnie na pomysł, aby nikomu nie płacić za urlop, bo przecież wtedy nie pracujemy

  • 7: Student z IP: 109.243.208.* (2011-02-02 11:39)

    Trochę danych statystycznych dla porównania polskiej oświaty z OECD (źródło; Education AT a glance;, ;Key topics in education in Europe;, roczniki statystyczne i inne):

    1. Nakłady na oświatę w EU:
    średnio 5,6 % PKB (w Polsce w 2004 -2,99%, 2005 - 2,88% ,2006 -2,87 %, 2007 - 2,79 % - czyli systematycznie maleją, i są jednymi z najniższych w EU!
    2. Liczebność klas :
    średnio w EU od 12 do 24 osoby ; u nas klasy 36 osobowe są codziennością a min to 25
    - wiek emerytalny nauczycieli - w EU od 52 do 60 lat - wszędzie nauczyciele mają możliwość przejścia na wcześniejszą emeryturę po 30 -35 latach pracy, w Polsce proponuje się 65 lat.
    - pensum nauczycieli (godziny lekcyjne, poza innymi czynnościami) - dla przykładu :
    - FRANCJA :w podstawówkach nauczyciele pracują 20 , w gimnazjum - 18 (tyle, ile w Polsce), a w liceum -zaledwie 17.
    - CZECHY - podstawówkach nauczyciele pracują w tygodniu 20 godz., w gimnazjum - 16, a w liceum - 15.
    - FINLANDIA -18 godzin;
    3. Zarobki ,tu jest najgorzej - od 8x tyle co w Polsce (Lichtenstein) do 2x tyle co w Polsce Czechy; zarabiamy tyle co w Chile
    4. Stabilność pracy nauczyciela - w EU warunki pracy nauczyciela są w większości krajów unormowane układami zbiorowymi, gwarantującymi stabilność, poszanowanie, przywileje prawne i socjalne - u nas proponuje się likwidację KN- jedynego dokumentu regulującego kwestie zatrudnienia nauczycieli;. Polscy nauczyciele zarabiają dużo mniej niż ich koledzy w Unii Europejskiej, a nawet mniej niż w Meksyku czy Chile. "Gazeta Wyborcza przygotowała w tej sprawie szczegółowy raport.
    Jak wynika z danych Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (raport OECD "Education at the glance 2006") polscy nauczyciele zarabiają najgorzej nie tylko w Europie.
    Najwyższe pensje są Luksemburgu - rocznie nauczyciel zarabia równowartość ponad 80 tys. dol. (dane dla nauczycieli gimnazjów publicznych, z 15-letnim stażem pracy, w przeliczeniu na dolary z uwzględnieniem siły nabywczej pieniądza - tzw. PPS). To osiem razy więcej niż polscy pedagodzy ze średnim zarobkiem na poziomie 10 tys. dol.

    Za Luksemburczykami są Szwajcarzy - około 55 tys. dol. rocznie. Nasi sąsiedzi - Niemcy - zarabiają w szkole prawie 50 tys. dol. rocznie. W Anglii nauczyciel dostaje średnio cztery razy więcej niż w Polsce, a w Czechach - dwa razy więcej. Najbliżej polskich zarobków są Węgrzy i nauczyciele w Chile, ale i tak dostają prawie o połowę większe pensje.

    - To dane wiarygodne, bo z użyciem porównawczego przelicznika. Można je skomentować tylko w jeden sposób: powinniśmy nauczycielom dać dużo więcej zarobić - mówi "Gazecie Wyborczej" Jerzy Wiśniewski, ekspert Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych

  • 8: Papcio z IP: 62.159.242.* (2011-02-02 11:28)

    a w samorządowych domach dziecka pracują wychowawcy pod kodeksem pracy 40 h tygodniowo. A jest to praca o wiele cięższa niż w szkółce. Niskie zarobki, zero przywilejów, dłuższych urlopów, praca bez dodatków w niedziele i święta. Czy jest to zgodne z prawem?

  • 9: Do Wszystkich z IP: 77.253.65.* (2011-02-02 09:32)

    Nie status funkcjonariusza publicznego, a ochrona przysługująca funkcjonariuszowi publicznemu - tzn. że jak Ci założą kosz na głowę, to będą ich ścigać z urzędu, a nie z powództwa cywilnego. To chyba różnica.

  • 10: Do Wszystkich z IP: 77.253.65.* (2011-02-02 09:29)

    Przedszkolami już od dawna zarządzają samorządy i stąd te różnice. To samo chcą zrobić z resztą-dać samorządom możliwość manipulowania oświatą. Kto spoczywa na laurach? Sprawdźcie proszę, którzy uczniowie osiągają najwięcej sukcesów- uczeni przez doświadczonych(mianowanych i dyplomowanych nauczycieli) czy przez świeżo zatrudnionych stażystów(nie ujmując im wiedzy, ale doświadczenia nie mają- jeszcze!)

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

reklama