Dziś w Sejmie odbędzie się drugie czytanie nowelizacji ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym. Posłowie rozpatrzą m.in. zaproponowany przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW) kontrowersyjny limit w naborze na studia. Zgodnie z nim uczelnia będzie mogła zwiększyć liczbę miejsc na studiach stacjonarnych o więcej niż 2 proc. tylko na podstawie decyzji ministra. Ma to pozwolić resortowi kontrolować liczbę studentów tak, aby więcej osób kształciło się na studiach, które są priorytetowe dla rozwoju kraju.

Nadal uwagi do projektu mają rektorzy i studenci uczelni niepublicznych. Ich zdaniem, jeśli Sejm przyjmie reformę w obecnej postaci, uczelniom niepublicznym grozi likwidacja. Wyjaśniają, że zgodnie z art. 70 Konstytucji RP oraz z art. 94 i 95 ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym rząd jest zobowiązany do dofinansowania kształcenia w uczelniach niepublicznych. Ma to zapewnić powszechny i równy dostęp do wykształcenia. Na razie z tego prawa korzystają niepubliczne szkoły wszystkich szczebli, ale nie prywatne szkoły wyższe.

– Dotacja na studia stacjonarne w uczelniach publicznych wzrosła w latach 2000 – 2009 z 3 mld zł do 7,4 mld zł, czyli o 147 proc. przy wzroście liczby studentów o 48 proc. – mówi prof. Tadeusz Pomianek, rektor Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie.

Dodaje, że dotacja przeliczona na studenta do 2014 r. wzrośnie z 15 tys. zł do 38 tys. zł. A szkoły prywatne nic nie dostaną.

W ocenie ich przedstawicieli uczelnie niepubliczne pozbawione są szans na konkurowanie z dotowanymi z budżetu państwa uczelniami publicznym. Zmuszane są do walki o przetrwanie przez cięcie kosztów poniżej poziomu gwarantującego jakość. Nie mają też szans na pozyskanie lepszych kandydatów, bo oni wybierają bezpłatne uczelnie publiczne.

Dlatego rektorzy chcą, by w nowelizacji ustawy znalazł się przepis nakazujący ministrowi wydanie rozporządzenia, w którym określi on zasady przyznawania pieniędzy na prowadzenie studiów stacjonarnych w prywatnych uczelniach. Przepis w projekcie nowelizacji mówi jedynie, że minister ma taką możliwość, ale nie musi z niej skorzystać.

Protestują też studenci. Ich zdaniem brak dodatkowych dotacji z budżetu państwa dla uczelni niepublicznych utrudni im kontynuowanie nauki.

Reforma szkolnictwa wyższego ma wejść w życie 1 października 2011 roku.