Prezydent Bronisław Komorowski w grudniu podpisał nowelizację ustawy o finansach publicznych, która zakłada, że osoby, które po przejściu na emeryturę pozostały na etacie w dotychczasowej firmie, bez rozwiązania umowy, będą musiały teraz wybrać pomiędzy emeryturą a pensją. Kilka dni później Komorowski zapowiedział, że wystąpi z inicjatywą ustawodawczą, która ma ponownie umożliwić łączenie emerytury z zatrudnieniem bez konieczności rozwiązywania stosunku pracy.

Od 8 stycznia 2009 r. można było łączyć pobieranie świadczenia z ZUS z pracą zarobkową, bez konieczności rozwiązywania umowy o pracę. Teraz rozwiązanie umowy będzie konieczne, choćby na jeden dzień.

Według Kluzik-Rostkowskiej, rząd wprowadzając taką konieczność zrobił "krok wstecz" i działa wbrew interesowi emerytów, skarbu państwa i ZUS. Podkreśliła także, że prezydent nie wystąpił z zapowiadaną inicjatywą.

"Należy wykreślić ten artykuł, który mówi, że trzeba zrezygnować z pracy po osiągnięciu wieku emerytalnego, żeby ewentualnie następnego dnia do tej pracy wrócić" - powiedziała PAP Kluzik-Rostkowska. Jak podkreśliła, PJN złożył w Sejmie odpowiedni projekt w tej sprawie.

Chodzi o projekt nowelizacji ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Przywraca on stan prawny, który nie zmusza uzyskującego prawo do emerytury pracownika do przerwania stosunku pracy.

PJN uzasadnia swój projekt m.in. tym, że zapis zmuszający do rozwiązywania umowy o pracę "narusza prawa nabyte około 50 tysięcy osób, których to ograniczenie dotknie, stanowi również przykład naruszenia zaufania obywateli do uchwalanego przez Sejm prawa".

Jak tłumaczyła w rozmowie z PAP Kluzik-Rostkowska, potrzebne są instrumenty pozwalające dłużej zostać na rynku pracy tym, którzy tego chcą. "Przynajmniej część z nas chce być aktywna na rynku pracy coraz dłużej i im dłużej pracujemy, tym więcej wkładamy do ZUS pod postacią składek" - podkreśliła.

"Ekonomiści biją na alarm, m.in. prof. Leszek Balcerowicz, że musimy rozmawiać i musimy myśleć o wydłużeniu wieku emerytalnego. I padają już od dłuższego czasu propozycje zrównania wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn i o wydłużeniu pracy do 67. roku życia" - mówiła.

"Ja bym zaczęła nie od nakazów - że jest jakaś ustawa, która mówi: +pracujemy dłużej+, bo to nie będzie miało żadnego znaczenia praktycznego oprócz większej grupy osób, która będzie na świadczeniach różnorakich (...) czekała na swój wiek emerytalny. (...) Jeśli to ma mieć ręce i nogi, to potrzebne są instrumenty, które realnie zatrzymają ludzi na rynku pracy" - tłumaczyła.

Podkreśliła, że umożliwienie łączenia pobierania świadczenia ZUS z pracą zarobkową bez konieczności rozwiązywania umowy o pracę jest właśnie takim instrumentem.