Prezes PZ Jacek Krajewski ostrzega w liście do minister zdrowia Ewy Kopacz, że niemal w całym kraju lekarzom z federacji kończą się recepty z ubiegłorocznych zapasów, a by wystawić nowe, muszą mieć numer tegorocznego kontraktu. Porozumienie przypomina także, że brak umów z NFZ powoduje, iż inni świadczeniodawcy mogą odmawiać pacjentom bezpłatnego wykonywania badań zleconych przez lekarzy z PZ.

"Do dzisiaj większość członków Porozumienia Zielonogórskiego nie podpisała umów na świadczenia podstawowej opieki zdrowotnej. Posiadamy także wiedzę, że umów nie posiada wielu świadczeniodawców niezrzeszonych w naszej organizacji. Taka sytuacja grozi poważnym zakłóceniem funkcjonowania przychodni i praktyk, z powodu niedoborów recept" - pisze Krajewski.

"Obecnie zbliżamy się do końca pierwszego miesiąca roku i brak umów w części województw spowoduje poważnie problemy z rozliczaniem się świadczeniodawców oraz wymaganą sprawozdawczością" - dodaje. PZ domaga się spotkania z Kopacz i jej interwencji w centrali Narodowego Funduszu Zdrowia. W ocenie federacji, NFZ nie przestrzega postanowień porozumienia PZ z premierem Donaldem Tuskiem i Kopacz z grudnia ubiegłego roku.

PAP dowiedziała się nieoficjalnie, że do spotkania Kopacz z przedstawicielami PZ ma dojść w poniedziałek.

"Czas podpisywania kontraktów w większości przypadków zależy od świadczeniodawców"

Rzecznik NFZ Andrzej Troszyński podkreśla, że czas podpisywania kontraktów w większości przypadków zależy od świadczeniodawców. "Muszą złożyć poprawne wnioski. W skutek przedłużających się negocjacji z PZ pod koniec roku, podpisanie kontraktów do 31 grudnia nie było możliwe" - powiedział Troszyński.

21 grudnia na wniosek Porozumienia Zielonogórskiego doszło do spotkania z premierem Donaldem Tuskiem. W jego następstwie PZ odstąpiło od postulatu natychmiastowego wzrostu stawki kapitacyjnej. 22 grudnia MZ zgodnie, z wnioskiem Federacji, zgodziło się usunąć z umów z lekarzami rodzinnymi zapis dotyczący sprawozdawczości. Niepodpisanie do końca grudnia kontraktów oznaczałoby, że od nowego roku pacjenci nie mogliby korzystać z porad w gabinetach 14 tys. lekarzy rodzinnych w ramach ubezpieczenia w NFZ.