Treść listu do Platiniego udostępniony został mediom przez biuro prasowe "S".

"Z przykrością muszę Pana poinformować, że w naszym kraju sieć ta od dawna kojarzona jest z łamaniem praw pracowniczych i związkowych. Od kilku tygodni w sklepach Biedronka ma miejsce skandaliczny proceder nieprzedłużania pracownikom umów o pracę z powodu ich przynależności do NSZZ "Solidarność" - największego związku zawodowego, od lat upominającego się o godne traktowanie pracowników handlu" - czytamy w liście do szefa UEFA.

Duda zaznaczył, że pracę w ten sposób straciło już kilkadziesiąt osób. "Byli dobrymi pracownikami, solidnie wywiązywali się ze swoich obowiązków, a ich jedyną "winą" było to, że skorzystali z konstytucyjnego prawa do działalności związkowej" - dodał.

"Takie skandaliczne praktyki kładą się cieniem nie tylko na naszej krajowej federacji piłkarskiej, której Biedronka jest oficjalnym sponsorem, ale i na całych przygotowaniach do Euro 2012. Podobna sytuacja nie mogłaby mieć miejsca w krajach o ugruntowanej demokracji" - ocenił w liście lider "S".

W rozmowie z dziennikarzami Duda wyraził nadzieję, że Platini zajmie się tą sprawą.

Biuro prasowe Jeronimo Martins Dystrybucja (JMD) w komunikacie przesłanym PAP podkreśliło, że wszystkie decyzje podejmowane wobec pracowników są zgodne z obowiązującym prawem, a przynależność związkowa nie jest kryterium branym pod uwagę w momencie zawierania lub rozwiązywania umowy o pracę.

"Przedstawiciele związku zawodowego Solidarność - według naszej wiedzy - odnoszą się do sytuacji, w której zwalnianie pracowników w ogóle nie miało miejsca. Mowa tu o sytuacji, w której umowy z niektórymi osobami, zatrudnionymi na czas określony, wygasły z dniem 31 grudnia 2010 r. W takiej sytuacji zarówno pracownik, jak i pracodawca mogą nie podejmować decyzji o zawarciu nowej umowy" - wyjaśniło JMD.

W stanowisku podkreślono, że spółka jako pracodawca dla ponad 30 tys. pracowników podchodzi z wielką uwagą do dialogu z pracownikami, w tym ze związkami zawodowymi. "Należy jednak podkreślić, że tylko dialog oparty na faktach służy obydwu stronom, a tym bardziej służy pracownikom" - zaznaczono.

"Zastrzegamy, że nasze stanowisko opiera się na wiedzy o treści listu przekazanej przez media. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że w sytuacji dalszego przekazywania przez przedstawicieli NSZZ Solidarność opinii publicznej informacji godzących w dobre imię naszej firmy, a nie znajdujących potwierdzenia w faktach, będziemy zmuszeni rozważyć podjęcie działań w celu ochrony tego imienia" - głosi komunikat JMD.