W formie zdalnej pracują w Polsce bowiem nie tylko tłumacze, księgowi, architekci czy dziennikarze, ale mnóstwo osób w niemal każdej firmie informatycznej, handlowej, ubezpieczeniowej, działach księgowości spółek produkcyjnych i usługowych, itp. Wystarczy przypomnieć wyjazdy w delegacje ze służbowymi laptopami, z których prowadzi się korespondencję z klientami i firmą, sprawozdania i projekty przygotowywane nocami na domowych, często prywatnych komputerach, przewożone później do biura na pendrivach lub płytach CD albo przesyłanych mailowo do firm. Tyle tylko, że ta telepraca odbywa się nie według Kodeksu pracy, ale na podstawie umowy, zwykle tylko ustnej, z szefem działu lub firmy, czyli nieformalnie.

Wprowadzenie telepracy do kodeksu było ogłaszane jako wielki postęp. To miało być świetne rozwiązanie pozwalające pracować matkom z maleńkimi dziećmi i osobom niepełnosprawnym, obniżające pracodawcom koszty zatrudnienia nawet o 30 procent. Teoretycznie w dobie coraz powszechniejszej informatyzacji i dostępu do szybkiego Internetu telepraca ma same zalety. Tymczasem według zasad kodeksowych decyduje się na nią zaledwie kilka procent pracodawców. Ile osób pracuje w Polsce wyłącznie zdalnie nie wie nikt.

Unia promuje telepracę

Chociaż przepisy o telepracy wprowadzono do polskiego Kodeksu pracy jeszcze w 2007 roku, tylko niewiele ponad 3 procent małych i średnich przedsiębiorstw potwierdza, że zatrudnia pracowników w tej formie. Wyniki badań na ten temat ogłosiła w 2010 roku Polska Agencja Rozwoju Regionalnego. Wynikało z nich także, że ponad 88 procent MSP (zapytano 640 firm) nie jest wcale zainteresowanych taką formą zatrudniania. Co ciekawe także potencjalni zdalni pracownicy nie bardzo chcą siedzieć wyłącznie w domu. Chęć pracy przez Internet zadeklarowało zaledwie 11 procent z 800 respondentów. 

Badania zrobiono w związku z inauguracją w kwietniu 2010 r .współfinansowanego przez Unię Europejską projektu: „Telepraca - nowa forma organizacji pracy w przedsiębiorstwach”, mającego przez dwa lata popularyzować zatrudnianie telepracowników. 

- W Polsce nadal słabo promuje się korzyści, jakie niesie wdrożenie w firmie telepracy. Zbyt wiele mówi się o kosztach a byt mało o zyskach – przekonywała wiceprezes PARP Aneta Wilmańska. Jej zdaniem, projekt ma uświadomić przedsiębiorcom, że praca na odległość może przynosić firmie oszczędności.

Jak zatrudniać na odległość

Jak w praktyce wygląda popularyzacja telepracy? Konkurs PARP na realizację projektu wygrała Firma 2000 wraz z Genesis PR i PAG Uniconsult. Na stronie internetowej WWW.telepraca.gov.pl zamieszczane są wszelkie informacje o pracy zdalnej i organizowanych przez firmę szkoleniach oraz doradztwie. W ramach projektu specjaliści za unijne pieniądze szkolą bowiem przedsiębiorców oraz udzielają im praktycznych porad, dotyczących zagadnień prawnych, w tym przepisów BHP, oraz kadrowych, księgowych, informatycznych, a nawet psychologicznych. 

- Nawiązaliśmy współpracę z 8 firmami w całej Polsce, które wyszukują przedsiębiorstwa zainteresowane szkoleniem w zakresie telepracy - mówi gazecieprawnej.pl Marcin Opas, prezes zarządu Firmy 2000. Przez dwa lata trwania projektu szkolenie powinno przejść ok. 2000 właścicieli i pracowników małych i średnich przedsiębiorstw.

Zainteresowanie tą formą zatrudnienia nie jest zbyt wielkie i jest to bardzo wąski wycinek rynku pracy.- Robimy wszystko by to zmienić - mówi prezes Opas.