statystyki

Najbardziej poszukiwane zawody w roku 2011

autor: Ewa Wesołowska07.01.2011, 03:00; Aktualizacja: 07.03.2011, 19:36
  • Wyślij
  • Drukuj

Praca w 2011 roku czeka na inżynierów budowlanych, ekspertów od reklamy i sprzedaży w internecie, pracowników budowlanych, konstruktorów maszyn, programistów, księgowych i finansistów.





Na początku 2011 r. zapotrzebowanie na pracowników jest prawie dwa razy większe rok temu – wynika z danych uzyskanych przez „DGP” niż od największych agencji pośrednictwa, z portali internetowych oraz od firm planujących zwiększenie zatrudnienia.

Dziesięć najbardziej pożądanych dziś zawodów to: inżynierowie budowlani (mogą liczyć na zarobki do 15 tys. zł miesięcznie), kierownicy budów (do 20 tys. zł), konstruktorzy maszyn (do 16 tys. zł), eksperci od reklamy i sprzedaży internetowej (do 6 tys. zł), moderatorzy dyskusji internetowych (do 10 tys. zł), programiści (do 12 tys. zł), pracownicy działu IT (do 6 tys. zł), budowlańcy z wykształceniem zawodowym (do 6 tys. zł), kasjerzy (do 3 tys. zł), księgowi i finansiści (do 10 tys. zł).

Tylko w ciągu pierwszych dwóch dni stycznia do bazy Pracuj.pl – największego portalu pośrednictwa pracy w Polsce – wpłynęło ponad 1600 ofert, o 50 proc. więcej niż rok temu. Podobną dynamikę notują wszystkie największe agencje rekrutacyjne. Ożywienie na rynku pracy potwierdzają badania przeprowadzone przez MillwardBrown SMG/KRC. 14 proc. z ponad 500 badanych firm przyjmie więcej pracowników niż w ubiegłym roku, a połowa chce utrzymać zatrudnienie na poziomie 2010 r.

Popyt na budowlańców to efekt ożywienia na rynku budownictwa mieszkaniowego oraz w związku z nowymi drogami i obiektami na Euro 2012. W przyszłym roku wydatki budżetowe na drogi sięgną 30 mld zł, a liczba budów przekroczy 60 tys. – to o 50 proc. więcej niż w 2009 r. Ze wstępnych szacunków resortu pracy wynika, że przy ich realizacji znajdzie pracę 100 tys. osób.

Prognozowany wzrost sprzedaży detalicznej przełoży się z kolei na nowe sklepy i supermarkety oraz zatrudnienie dla sprzedawców i kasjerów. W ciągu 2011 r. roku liczba supermarketów w Polsce ma przekroczyć 5 tys. (obecnie 4,2 tys.), a wartość ich obrotów wzrośnie o 8 – 10 proc.

Branżą branż będzie internet. Czeka nas rozwój e-administracji, handlu i marketingu w sieci, gier. Obroty e-sklepów w 2010 r. przekroczyły 15,5 mld zł. Zdaniem ekspertów w 2011 r. wzrost także będzie dwucyfrowy i proporcjonalnie wzrośnie zatrudnienie.

Nie wiadomo jeszcze, jak szybko wzrost zatrudnienia przełoży się na płace. – Presji płacowej należy się spodziewać, dopiero gdy średnia stopa bezrobocia spadnie poniżej 10 proc., co nastąpi nie wcześniej niż w 2012 r. – mówi prof. Stanisław Gomułka. – Ale przedstawiciele pożądanych zawodów już teraz mogą dyktować stawki.

Kluczową datą dla wzrostu pensji będzie 1 maja. Wtedy Niemcy otworzą rynek pracy. Jeśli nastąpi gwałtowny odpływ pracowników, polscy pracodawcy będą musieli konkurować płacowo z niemieckimi.

Zatrudnienie pracowników planuje większość firm z sektora nowych technologii: telekomunikacji, IT, elektroniki czy elektroenergetyki. Firmy, takie jak Motorola, Siemens, ComArch, Vatenffal czy Hearlin, chcą w tym roku zatrudnić po kilkadziesiąt osób każda. Tylko w ComArchu pracę w najbliższych miesiącach znajdzie prawie 70 informatyków, programistów, konsultantów, handlowców, a także finansistów. Związane jest to m.in. z nowymi kontraktami, które firma podpisała w ubiegłym roku.

Poszukiwani są przede wszystkim handlowcy, specjaliści od reklamy i marketingu w internecie, a także tradycyjnie już inżynierowie, programiści z dyplomami wyższych uczelni. Najlepiej ze znajomością obcych języków oraz doświadczeniem.

Największy popyt na specjalistów będzie w dużych miastach: w Warszawie, Krakowie, we Wrocławiu czy w Gdańsku, gdzie swoje centra finansowe i usługowe mają międzynarodowe koncerny. To powoduje, że finansiści i księgowi są bardziej poszukiwani na rynku. Zarobki do 8 tys. zł nie są dziś zaskoczeniem.

W tym roku ponad połowa z działających w Polsce 300 centrów zamierza zwiększyć zatrudnienie. Do końca roku pracę w nich znajdzie 5 – 7 tys. osób. Np. Amway, który jesienią otworzył takie centrum pod Krakowem, rozpoczął właśnie rekrutację dla 100 logistyków i księgowych.

Maleje za to popyt na specjalistów od tradycyjnego marketingu i reklamy w prasie, radiu czy telewizji. Część z nich powinien wchłonąć szybko rozwijający się rynek reklamy i marketingu internetowego. Moderatorów dyskusji na portalach społecznościowych, copywriterów SMS-ów czy testerów destynacji, którzy piszą opinie o produktach, poszukują firmy zajmujące się handlem, usługami, a także instytucje finansowe i spółki produkcyjne. Powstają już specjalne agencje, takie jak Ostryga, Heureka, Opkom czy Pride & Glory, które specjalizują się w rekrutacji przedstawicieli nowych zawodów.

W miarę jak firmy zwiększają produkcję, rośnie też popyt na wykwalifikowanych robotników. Firma Metalbark z woj. zachodniopomorskiego produkująca konstrukcje metalowe szuka m.in. operatora dźwigu, kierowcy i mistrza produkcji. Z kolei Zakłady Mięsne Duda Bis pod Katowicami chcą zatrudnić wędliniarzy, rozbieraczy mięsa, wykrawaczy i wędzarzy. Związane jest to m.in. ze zwiększeniem eksportu do Niemiec.

Dużym rynkiem pracy będzie też sektor budowlany. Tylko przy budowie dróg, dworców kolejowych, stadionów i hoteli, które mają powstać na Euro 2012, pracę znajdzie ponad 100 tys. osób. Rekrutację zaczęły już Budimex, Mostostal, Skanska czy Strabag. Poszukują kierowników budów, majstrów zbrojarzy, operatorów maszyn i robotników do prostych prac budowlanych.

Zapleczem nowych miejsc pracy będą też w tym roku sieci dyskontów. Do końca grudnia Jeronimo Martins chce otworzyć ok. 70 nowych sklepów i dwa centra dystrybucji w Koszalinie i Opolu. To oznacza, że liczba miejsc pracy w spółce zwiększy się o 2 – 3 tys. Większość to kasjerki, a także osoby do układania towarów na półkach. Jeszcze bardziej ambitne plany ma Tesco, które zamierza otworzyć ok. 100 marketów. Za to niestety będą zwolnienia w administracji państwowej, szkolnictwie, a także niektórych firmach z branży samochodowej.

Niemal wszystkie firmy rozwijają działy internetowe

Piotr Rogowiecki

ekspert Pracodawców RP

Jest szansa, że bezrobocie w tym roku spadnie poniżej 10 proc.?

Żeby tak się stało, pracodawcy musieliby stworzyć ponad 200 tys. miejsc pracy. Moim zdaniem to nierealne. Tym bardziej że w tym roku administracja i urzędy państwowe zwolnią ok. 40 tys. osób, więc liczba bezrobotnych się zwiększy.

Ale w samym budownictwie pracę powinno znaleźć ok. 100 tys. ludzi.

W pozostałych branżach popyt na pracę będzie o wiele mniejszy, bo wzrost gospodarczy na poziomie 4 proc. nie gwarantuje jeszcze wyraźnego spadku bezrobocia. Rekrutacji nie prowadzą np. branża meblarska, firmy produkujące AGD czy samochody, które znaczną część produkcji wysyłają za granicę. Polski eksport wprawdzie rośnie, ale jego opłacalność zależy od kursu złotego. A tego nie sposób przewidzieć. Ostrożnie też do przyjmowania nowych ludzi podchodzi sektor finansowy.

Przyszłością jest więc branża internetowa?

Niemal wszystkie firmy rozwijają dziś internetowe działy sprzedaży, promocji i marketingu. Sieć to wielka przyszłość rynku pracy. Jego znaczenie jeszcze wzrośnie, gdy wejdzie ustawa o podpisie internetowym.




  • Wyślij
  • Drukuj
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
czytaj więcej w e-DGPczytaj więcej w e-DGP

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Komentarze: 23

  • 1: budowniczy z IP: 195.187.99.* (2011-01-07 08:37)

    Zarobki inżynierów budowlanych rzędu 15k to bujda. Tyle zarabiają kierownicy budów/kontraktów wartych co najmniej kilkadziesiąt milionów złotych.
    Przeciętny inżynier budowlany na start dostaje na budowie 1.5-3k zł, co w przeciągu 2 lat rośnie o 50-100%. Tyle, że ceną za takie zarobki są bardzo często ciągłe delegacje i praca nawet po kilkanaście godzin dziennie.
    W projektach start to najczęściej ok. 1.5-2k, ze wzrostem do 2.5-3.5k tuż przed zrobieniem uprawnień. Po uprawnieniach zazwyczaj trzeba zwiać do innej firmy, żeby rzeczywiście odczuć skok finansowy.

  • 2: Akro z IP: 78.8.131.* (2011-01-07 08:59)

    ###

    "moderatorzy dyskusji internetowych (do 10 tys. zł)"

    Pracowałem dla Onetu i te kwoty są wzięte z Sufitu - bała najniższa krajowa na nie jakieś tam tysiące złotych.

    ###

  • 3: MB z IP: 79.162.145.* (2011-01-07 10:30)

    Na rynku pracy potrzeba księgowych, szkoda że nie wcześniej po urynkowieniu gospodarki uspołecznionej w 1995 roku. Byłoby mniej osób na bezrobociu, jest już za późno dla niektórych osób z doświadczeniem. Górowały dotąd znajomości, koneksje i wszelkiej maści układy na rynku zatrudnienia, nawet w PUP.

  • 4: gabi z IP: 195.78.237.* (2011-01-07 10:41)

    ten artykul to bełkot. myślałam, ze piszą o jakims zachodnim kraju. W Krakowie inżynierom z kilkuletnim stażem czesto proponuje sie jedynie 1500 zł (to średnia z ostatnich miesięcy z poszukiwań pracy) ! Niestety. wiecej moze dostaja Ci, którzy kilka lat temu wypracowali sobie lepsze warunki finansowe. Czytanie Gazety Prawnej to jednak strata czasu.

  • 5: bufetowa z IP: 188.146.255.* (2011-01-07 11:30)

    skąd autorzy artykułu biorą dane o zarobkach?
    Tylko nieliczni konstruktorzy maszyn (piszę o zatrudnionych w Warszawie) mogą liczyć na 10 do 15 tys zł brutto. Tyle zarabiają najbardziej doświadczeni i z bardzo dużą wiedzą i umiejętnościami. Są to np.: starsi konstruktorzy, szefowie działów projektowych itp.
    Przeciętny konstruktor z doświadczeniem ok. 3 do 5 lat pracujący w zagranicznym koncernie może liczyć na nie więcej jak 5 do 8 tys. zł brutto.

  • 6: ben z IP: 83.18.37.* (2011-01-07 13:20)

    "Popyt na budowlańców to efekt ożywienia na rynku budownictwa mieszkaniowego oraz w związku z nowymi drogami i obiektami na Euro 2012." Czy autor tego teksu to coś ćpa, nie ogląda TV i nie wie, że rządzi PO? Jakie drogi??? :D

  • 7: uprzejmy inż. z IP: 89.78.110.* (2011-01-07 13:34)

    Jestem inzynierem budowlańcem - prosze autora artykułu o podanie jakiegoś kontaktu do siebie, chciałbym sie z Panem skontaktować. Jeżeli by Szanowny Pan zechciał łaskawie zarekomendować mnie pracodawcom, z którymi robił pan ten wywiad, to w przypadku zatrudnienia mnie zobowiązuję się oddawać Panu 5000 miesięcznie z mojej 15000 pensji przez rok. Pozdrawiam i dziękuję za ten artykuł.

  • 8: mama z IP: 89.72.163.* (2011-01-07 14:09)

    uprzejmy inż.!! Jesteś mistrzem :))))

    Kwoty zarobków są zawyżone o 50-100%
    gdyby firmy płaciły budowlańcom 6000zł to już by dawno nie istniały.

  • 9: Inz_bieda z IP: 87.116.205.* (2011-01-07 22:16)

    te 15tys dla inz bud to chyba rocznie? przy obecnej polityce kredytowej bedzie wielu chetnych za 15tys rocznie bo lepsze to niz nic...

  • 10: uprzejmy inż. z IP: 89.78.110.* (2011-01-08 00:24)

    Hm... 5 000 * 12 = 60 000 i pan redaktor nie reaguje. Czyżby wzgardził szansą zarobienia 60 tysięcy za max godzinę pracy ?

    Świetnie muszą zarabiać w tym wydawnictwie.

    W takim razie rzucam wszystko i zapisuję się na studia dziennikarskie.

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie