Od 1 stycznia 2011 roku weszło w życie ważne rozwiązanie dla emerytów. Jest ono zawarte w nowelizacji ustawy – Prawo o finansach publicznych. Zgodnie z nim starszy pracownik musi wybrać: albo kontynuuje pracę i ma pensję, albo rozwiązuje umowę i dopiero wtedy ZUS może mu wypłacić emeryturę. Ci, którzy do końca ubiegłego roku przeszli na emeryturę, kontynuując zatrudnienie, czyli pobierając pensję i świadczenie z ZUS, będą mogli to robić do końca września 2011 roku. Od 1 października ZUS zawiesi im emeryturę, chyba że do tego czasu rozwiążą umowę o pracę.

W niektórych oddziałach i inspektoratach ZUS w ostatnich tygodniach przybyło takich świeżo upieczonych emerytów. Składali wnioski o emeryturę często po Bożym Narodzeniu do ostatniej chwili. Tylko w Jaśle w grudniu 2010 r. zostało złożonych 700 wniosków, rok wcześniej tylko 270. W Rzeszowie było to odpowiednio – 1578 i 884, a w Legnicy – 1071 i 593.

Ale nie wszystkie oddziały ZUS zanotowały tak widoczną tendencje wzrostową.

– W grudniu 2010 r. wpłynęło 6 wniosków o emeryturę od osób kontynuujących zatrudnienie. Podobnie było rok wcześniej – mówi Monika Domaradzka z oddziału ZUS w Tomaszowie Mazowieckim.

Podobnie jest w Szczecinie. Co prawda więcej osób pytało o zmiany w przepisach dotyczących łączenia emerytury i pracy na etacie, ale nie przełożyło się to liczbę składanych wniosków.

– Pojawiają się osoby, które prawo do emerytury nabędą dopiero w tym roku. Nie ma mowy o oblężeniu oddziału – mówi Piotr Tolko, rzecznik oddziału ZUS w Szczecinie.

Identyczna sytuacja jest w Rybniku. Sami urzędnicy są zdziwieni małym zainteresowaniem uzyskania prawa do łączenia emerytury i pracy aż do października. Tłumaczą to jednak tym, że do części ludzi nie dotarła informacja o takiej możliwości.